Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

To była uczta u stóp góry (piemonte – z włoskiego: podnóże góry). Piemont i Toskania we Włoszech, to jak Burgundia i Bordeaux we Francji. Wina piemonckie mają sporą grupę fanatyków. Wielu z nich zawitało więc ochoczo na degustację przedstawiciela tegoż regionu. Co kryło się pod etykietami z ornamentem czerwonej róży?

Wina Farina, czyli producenta z Piemontu, Stefano Farina.

Na powitanie:
1. Gavi DOC – blado-słomkowa barwa z aromatami cytrusów, brzoskwini, nutą ziołową i lekką mineralnością, z tego przebijała wyraźnie goryczka – to zapach kwiatu migdałowca! – poinformował Giacomo. W ustach rześkie, limonkowe. Do polskiego karpia jak znalazł, lub po włosku np. do sałatki warzywnej pokropionej oliwą. (55zł)

Dalej, kolejno były:

2. Barbera d’Alba 2007 DOC – na początku pokazała nuty zwierzęce, które potem zniknęły, zapachniało delikatną słodyczą róży, fiołków i odrobiną dymu. W ustach czerwone owoce, jarzębina (?), niezbyt taniczne, łagodnie spływające za przełykiem – pije się łatwo! Powiedziałbym, że w charakterze: kobiece. (50zł)

3. Le Brume – to kupaż barbery i nebbiolo: po 40% oraz merlota 20%. Uderza beczką z dość słodkim aromatem dojrzałych wiśni. Intensywny zapach kryje wino łagodne, z czasem tracące swoją dusznawość. Łatwe, spokojne w charakterze, takie uniwersalne – może nieoczekiwanie szybko znikać z butelki. (50zł)

4. Silenzio Barbera d’Alba 2005 DOC – wyższa półka. Piękna czerwień z aromatami wiśni, tytoniu, nutą smolistą i czekoladową. Na języku ładnie zrównoważone, eleganckie, ujmujące. Będę chętnie dawał się na nie zapraszać. (110zł)

5. Barbaresco 2005 DOCG – aromaty delikatne i złożone: wiśni, jeżyny, maliny z nutką ziemistości. Eleganckie, ułożone, z przyjemnymi taninami. Otwiera się niespiesznie, dostojnie, z klasą, dość długie z miłą goryczką (malinową?) w finiszu. Polecam. (115zł)

6. Barolo 2004 DOCG – barolo, albo się lubi, albo nie. Te wita się z tobą śmietankową wanilią, potem wyczuć można fiołek, zielony pieprz, trochę czekolady. Czerwień taka sobie, ale usta już nie mają spokoju – w podniebienie uderzają mocne taniny i charakterystyczna ziołowa(?) owocowość – szorstka, nie dająca spokoju. Z czasem ta drapieżność złagodnieje, wyszlachetnieje, 5 lat, toż to jeszcze młodzian. (195zł)

7. Moscato d’Asti – pienista słodycz (Asti, po Szampanii jest drugim producentem win musujących na świecie). Lekkie, ok. 5% wino na deser. Zabieg, by je połączyć z kwaśnym jak diabli kawałkiem pigwy, był zaiste szatański – dało się pić! (55zł)

nebbiolo – po włosku oznacza mgłę

Wyszedłem z Barberą pod pachą. Piemont jest ciekawy, ma bogatą i bardzo urozmaiconą ofertę dla smakoszy win. Szlachetne nebbiolo (tego wieczora w barbaresco i barolo) potrafi przybierać różne szaty. Barbera pije się sama. Jest jeszcze sympatyczne dolcetto. Do głosu dochodzą też trunki białe np. degustowane Gavi (ze szczepu cortese), czy Arneis… Chwalę? Tak, ale który region winiarski jest nieciekawy? Ja nie znam takiego!

Degustacja miała miejsce w winiarni Burgundia w Katowicach, dnia 4 października 2009 roku, trunki swojego rodaka prezentował Giacomo Ciccarelli, tłumaczyła Agnieszka Paszkowska.

Foto: MJ