Autorem wpisu jest: Marek Wyciślok

Bogactwo smaków, kolorów, które przez kilka miesięcy przynosiło nam lato, powoli odchodzi w zapomnienie. Ale jeżeli chcemy podczas długich jesienno – zimowych wieczorów móc cieszyć nasze podniebienie i spragnione letnimi barwami oczy, dobrze pomyśleć o tym już teraz. Jak to zrobić? Nie ma nic prostszego! Należy tylko owoce nabić w słoiki, gąsiory, czy jak czyniły nasze babcie – w gliniane garnki. Dlatego koniec lata niech będzie dla nas inspiracją dla tworzenia jedynych i niepowtarzalnych konfitur.

Pierwsze konfitury zapewne zaczęto smażyć w momencie, kiedy udało się naszym  przodkom wykrzesać ogień. Z wszelakich znalezisk i dowodów, jakie współczesny człowiek posiada, mieszaninę owoców i miodu z powodzeniem przygotowywano już w czasach prehistorycznych, a w starożytnej Grecji i Rzymie mieszanka taka uważana była za wielki przysmak. W czasach średniowiecznych w wielu krajach odbywały się nawet święta poświęcone konfiturom.

Jak je zrobić?
Z przeprowadzonych konsultacji (oczywiście z naszymi babciami), najlepsze konfitury otrzymuje się wtedy, gdy na 1 kg owoców doda się 1 kg cukru. Cukier rozpuszczamy w najmniejszej ilości wody np. szklanka na 1 kg cukru i z takiej prostej mieszanki powstaje syrop, do którego następnie wkładamy owoce i smażymy do momentu, w którym staną się szkliste. Gdy przestygną znowu podgrzewamy i gorące umieszczamy w słoikach, albo smażymy przez kilka dni, doprowadzając za każdym razem do wrzenia.
Do dnia dzisiejszego w domach, gdzie żywa jest tradycja przekazywania sekretów kulinarnych, stosuje się różne, sprawdzone techniki produkcji konfitur, które są niepowtarzalne i oryginalne. Ale żeby można było przygotować konfitury, dobrze jest o kilku aspektach związanych z tą czynnością wiedzieć.
Skórki z pomarańczy, cytryn, grejpfrutów dobrze jest wymoczyć, kilka razy zmieniając wodę. Następnie się je gotuje, odlewa wodę i dopiero tak przygotowany produkt,  smażymy w syropie. Owoce pestkowe najpierw drylujemy, następnie zebrany sok (zamiast wody) posłuży nam wraz z cukrem jako zalewa do przygotowania syropu i dopiero do tak przygotowanego syropu dodaje się np. wiśnie i smaży.

A żeby móc cieszyć się smakiem lata przez cały rok, została nam już tylko jedna czynność do zrobienia – przygotowaną konfiturę należy umieścić w słoiku, ale wbrew pozorom ta prosta czynność ma wielkie znaczenie dla wartości smakowych. A więc jak to zrobić, aby konfitura nic nie straciła ze swojej atrakcyjności wizualno-smakowej? Najlepiej gorącą konfiturę umieścić w równie gorących szklanych słoikach. Na samej górze konfitury kładziemy pergamin namoczony w 95% spirytusie i dopiero tak przygotowany słoik nadaje się do zamknięcia. W czasach, gdy nie było jeszcze słoików zamykanych na zakrętkę, na wierzch słoika kładło się jeszcze nawilżony celofan umocowany gumką.
Jeżeli będziemy chcieli  przygotować bardziej popularny w naszych czasach dżem, to pamiętajmy, że nie będziemy potrzebować aż tyle cukru, co do konfitury. W tym wypadku w zupełności wystarczy ok.40- 50% tego słodkiego produktu.

Bez względu jednak na to, czy  zdecydujemy się na konfitury, czy na dżem, należy pamiętać, że podstawowym produktem w obu przypadkach jest soczyste, dojrzałe, piękne owoce. Niektóre z nich podczas smażenia wydzielają dużą ilość soku, który można przelać do butelek. Taki naturalny syrop owocowy będzie idealnym dodatkiem np. do herbaty w chłodne, jesienne i zimowe  wieczory.

Zapewne niejeden z nas pamięta czasy, w których cały dom wypełniony był zapachem smażonych owoców, a jaką wielką radością było pozwolenie babci na ich „spróbowanie”. Dziś nazwalibyśmy to degustacją, a to było zwyczajne wylizywanie garnków z dzieł, które spod babcinych dłoni wychodziły. Tęsknimy dziś za tymi dniami, nieprawdaż?…

Podziękowanie dla moich kochanych Babć, które udzieliły mi informacji na temat powstawania konfitur.