Autorem wpisu jest: Marek Wyciślok

Jedno jest pewne, w takim dniu nie można liczyć kalorii. Na każdym kroku człowiek jest kuszony pączkami i bynajmniej nie chodzi tu o pączki kwiatów, a o słodziutkie, posypane cukrem pudrem lub lukrowane pączki usmażone w głębokim tłuszczu. Według statystyk przeciętny Polak w tym dniu zjada 2,5 pączka, co pozwala cukiernikom nieźle zarobić.

Wbrew ogólnej opinii pączek nie jest naszą rodzimą specjalnością, ale jak dowodzą znawcy tematu pochodzi z kuchni arabskiej. Z kolei inni twierdzą, że historia pączka rozpoczęła się w starożytnym Rzymie. Tam ostatnie dni karnawału były czasem zabawy, obfitego jedzenia i picia. Wszyscy wtedy zajadali się tłustymi potrawami, a w szczególności pączkami. Pierwsze pączki w Polsce również zwane blinami lub babałuchami, w niewielkim stopniu przypominały dzisiejsze. Wprawdzie smażono je na smalcu, ale zrobione były z chlebowego ciasta i nadziewane słoniną. Podawano je z tłustym mięsiwem i suto to wszystko zapijano wódeczką.

Jak głosi stare polskie porzekadło „powiedział o tym Bartek, że dziś Tłusty Czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”. Tłusty Czwartek to ostatni czwartek przed Wielkim Postem. W tym dniu tradycyjnie ,,dozwolone" jest obżarstwo (zwyczaj ów wziął się stąd, że podczas przednówku często nie było czym karmić zwierząt i trzeba je było zatem zjeść).

Swoje słodkie oblicze pączek przybrał w wieku XVI. Wówczas to na mieszczańskich stołach pojawiać się zaczęły racuchy, bliny i pampuchy. Sam pączek „zaokrąglił się” na przełomie XVII i XVIII wieku. Pisał o nim polski historyk i pamiętnikarz, ks. Jędrzej Kitowicz już XVIII w „Opisie obyczajów..”: miejski pączek (chluba wileńskich i warszawskich cukierników) „był tak pulchny, że ścisnąwszy go w ręku, znowu rozciąga się do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska” Wiejski pączek był twardszy i – cytując dalej Kitowicza – „specjałem tym można było nabić niezłego guza i podsinić oko”.

Pączek ma w Polsce ugruntowaną pozycję, po kiełbasie i bigosie jest chyba najbardziej rozpoznawalnym naszym towarem eksportowym. Dlatego też nie może dziwić fakt, że po pączka sięgają także specjaliści od wizerunku. Latem 2005 roku w Berlinie można było zobaczyć bilbordy z zaproszeniem na pączki do Poznania. Podobno z wielkim sukcesem.

I mimo, że przeciętnie pączek liczy aż 226 kalorii, każdy łasuch nie wyobraża sobie Tłustego Czwartku przynajmniej bez jednego zjedzonego pączka. Warto też pamiętać, że według jednego z przesądów, jeśli ktoś w Tłusty Czwartek nie zje ani jednego pączka nie będzie się mu wiodło. Inne wierzenie z kolei mówi, że podczas przyrządzania pączków nadziewało się niektóre migdałem lub orzechem. Wierzono, że kto na nie trafi, będzie miał w życiu szczęście. Tylko gdzie takie pączki kupić…?