Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Piątek, Kraków, godzina 16.00: dobijam do skupiska tysięcy samochodów.
O 17-tej mam być na Rynku, a tu zamiast jechać, snuję się, jak sucha
tabletka w przełyku… Jedyne korki, których widok nie sprawia mi bólu,
służą do otwierania wina… Staje się cud – na miejsce docieram 6 minut
przed czasem. I to jako pierwszy! Słoweńskie wina wypatrują smakoszy…
już otwarte.

Na powitanie, Sebastijan Unuk, organizator
degustacji, częstuje winem musującym Capris (100% Malvazija). Żywy
złoty kolor, przyjemnie wytrawne, świeże. Robione klasyczną szampańską
metodą. (ok. 40zł) Zaczyna się dobrze – pomyślałem, rozglądając się po
piwnicznych wnętrzach Międzynarodowego Centrum Kultury. Kamień, cegła,
elementy szklane i metalowe konstrukcje w stylu romańskim (czas New
Roman?) – to wszystko tworzy przytulny i trochę tajemniczy klimat.

Niewielka
Słowenia (ok. 2 mln mieszkańców) z czterdziestokilometrowym dostępem do
Adriatyku, ma trzy okręgi winiarskie: Podravje, Posavje i Primorska.
Degustujemy wina z tego ostatniego, usytuowanego na Istrii.

Prowadzący
prezentację Sergej Jerman, przedstawiciel producenta Vinakoper,
podkreśla tradycje sięgające czasów rzymskich. Pięknie położone na
cyplu winnice (niektóre 5 metrów od morza) mają dużo słońca i ciepła.
Ponad 530 ha upraw 15 winnych szczepów: głównym jest miejscowy Refošk
(daje wino czerwone) i Malvazija (białe), ale poza tym Merlot, Cabernet
Sauvignon i Franc, Pinot Gris czy Chardonnay. Winogrona zbierane są w
większości ręcznie, roczna produkcja ok. 7 mln litrów.

Przejdźmy do meritum:

  • Capris
    Malvazija 2005: lekkie, owoce cytrusowe i kwiaty akacji. Akurat dla
    zakochanych na Walentynki – spojrzałem na rozpraszającą mnie na
    przeciwko, czule całującą się co chwilę parę. Dobre do ryb, owoców
    morza czy risotto (ok. 30 zł).
  • Capris Refošk 2006: bardziej kwasowy, wiśnia z aromatami wiejskimi, rześki. Do cięższych potraw, wołowiny, dziczyzny (ok.30 zł).
  • Capris
    Plemenito 2002 (kupaż – Refošk, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc i
    Merlota): intensywny, aromaty beczki i jagody leśnej, wyważone, niezbyt
    długie, w ustach przyjemne, eleganckie. Dla szerszego grona
    publiczności. Sergej poleca je do królika w rozmarynie i jagnięciny.
    (ok.50 zł)
  • Capo d’Istria 2002 (Cabernet Sauvignon): głęboka
    czerwień wpadająca w ciemny brąz, trochę wanilii z beczki i dżemu
    truskawkowego, o mocniejszej strukturze i dłuższym finiszu. Dla mnie
    najciekawsze w dzisiejszej kolekcji. Pasuje do czerwonych mięs, sera,
    salami (ok. 60 zł).
  • Na deser słodki Muškat 2006: delikatny
    kwiatowy aromat, lekkie z dobrze zbalansowanym cukrem. Jako aperitif,
    lub zamiast deseru. Słońce Słowenii w kieliszku (ok.30 zł).

Jakby
można podsumować mało jeszcze znane u nas słoweńskie wina? Krótko:
powinny być bardziej popularne. Zaskoczyła mnie duża dbałość o
szczegóły i kultura winiarska. Słoweńcy czerpią z pokładów tradycji i
sprzyjających warunków klimatycznych. Szerokość geograficzna zbliżona
do Bordeaux, ale wina bardziej „ciepłe”, inne. Przekonajcie się sami.

Degustacja
odbyła się 9 lutego 2007 w Międzynarodowym Centrum Kultury, Kraków
Rynek 25, organizatorem był Sebastijan Unuk z Vinea Adriatica,

prezentację win Vinakoper prowadził Sergej Jerman

Foto: Marian Jeżewski

Galeria: Siergej Jerman, uczestnicy degustacji