Polacy dni wolne od pracy zazwyczaj spędzają nad morzem – w końcu nic nie kojarzy się z odpoczynkiem bardziej, niż piasek, plaża i szum fal w oddali.

Ostatnimi czasy równie chętnie, co pobyt za granicą, wybieramy odpoczynek nad polskim, dobrze nam znanym Bałtykiem. Będąc w takim miejscu, naturalnie warto spróbować świeżej ryby panierowanej lub grillowanej, najlepiej w towarzystwie warzyw i frytek.

Jednak nie tylko wakacje są okresem, kiedy to warto pokusić się o tego typu posiłek. Zgodnie z polską tradycją, w Święta Bożego Narodzenia na stołach królują ryby: karpie, śledzie, a nawet łososie.

Istnieją jednak pewne dodatkowe wytyczne, którymi my, jako konsumenci, powinniśmy się kierować. Chodzi o zagrożone przełowieniem gatunki. Jakie ryby jeść nad Bałtykiem i jakie skutki niesie ze sobą wspomniane zjawisko? Wyjaśniamy.

WWF Polska radzi nadbałtyckim turystom

Do kwietnia 2006 roku WWF Polska prowadził szeroko zakrojoną akcję „Kampania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów”. W ramach akcji poprowadzono akcję edukacyjną wśród przetwórców i handlowców, kampanię telewizyjną spotów oraz promocję poradnika: „Jaka ryba na obiad?”. Były też akcje na bilbordach i innych nośnikach.

Nasza redakcja wzięła udział w jednym z 16 warsztatów kulinarnych z rybą w roli głównej, o której pisaliśmy TUTAJ i które postanowiliśmy uściślić, tak by tegoroczni nadmorscy turyści, mieli wiedzę i mogli mądrze konsumować smaczną, zdrową rybę.

Wspomniany poradnik WWF Polska jest co jakiś czas aktualizowany i przedstawia listę gatunków, których zakup jest absolutnie w porządku. Wskazuje również pozycje, które warto rozważyć lub nie kupować.

Sum afrykański i karp – te ryby jedzmy bez obaw

Jeśli chodzi o ekologię i wytyczne WWF dotyczące wyboru poszczególnych gatunków, to bez obaw możemy sięgać po słynnego karpia, ale i suma afrykańskiego. Te gatunki zostały oznaczone zielonym światłem w poradniku „Jaka ryba na obiad”, bowiem stan stad tych gatunków jest stabilny.

Jeśli należysz do tych osób, które uwielbiają łososia, zastanów się nad zamiennikiem z Polskiej hodowli. Pstrąg tęczowy jest łudząco podobny w smaku, a przy tym oznaczony zieloną ikoną, która informuje nas o tym, że nie ma przeciwwskazań (na ten moment), aby dokonać zakupu.

Czerwone światło dla karmazyna, węgorza i...

Wśród popularnych gatunków, podawanych w nadmorskich restauracjach i smażalniach znajdują się także karmazyn i węgorz. To gatunki krytycznie zagrożone wyginięciem, stąd WWF oznacza je czerwonym światłem oznaczającym „nie kupuj!”
Czerwonym światłem oznaczone są także gatunki takie jak sandacz i sardynka. Choć są one zagrożone wyginięciem, można bez trudu znaleźć je w menu nadmorskich restauracji. Jeśli chodzi o sandacza, sytuacja jest nietypowa: w Morzu Bałtyckim sytuacja nie jest na tyle stabilna, by móc swobodnie mówić o kupowaniu tego gatunku, jednakże już z hodowli europejskich z krajów takich jak Niemcy, Dania czy Holandia, już tak.

W przypadku dorsza konieczne było zaprzestanie połowu – w roku 2019 poczyniono ku temu odpowiednie kroki. Sytuacja wygląda nieciekawie również w przypadku śledzia, przynajmniej po stronie zachodniego Bałtyku.

Fundacja zachęca, by wybierając się nad morze zabrać ze sobą kieszonkową wersję poradnika „Jaka ryba na obiad” lub pobrać aplikację mobilną WWF Poradnik, w której – w sekcji EKO ZAKUPY/RYBY – znajdziemy informację, jakie ryby wybierać, by pomóc przyrodzie.

wybieraj ryby oznaczone zielonym światłem

Jeśli więc już rozpoczęliśmy świąteczne przygotowania lub planujemy urlop nad Bałtykiem, koniecznie sprawdźmy, jaką rybę możemy kupić bez obaw. Jeśli już zdecydujemy się na posiłek z owoców morza, koniecznie pytajmy o gatunek, pochodzenie i sposób połowu. Wybierajmy tylko zrównoważone źródła, a wszyscy na tym skorzystamy!