Autorem wpisu jest: Dorota Mrówka

Smakowanie wina, którego nazwę i producenta znamy, to właściwie żadne wyzwanie. Wystarczy wyobraźnia i w miarę wrażliwe zmysły smaku i powonienia. Prawdziwą sztuką jest odgadnięcie, co się pije, kiedy butelkę otula szczelnie czarny woreczek i jedyne, co pewnie, to fakt, że mamy do czynienia z winem. Ale z jakim? Któż to wie?

Katowicka winiarnia „Burgundia” to miejsce doskonale znane miłośnikom wina, nie tylko ze względu na duży wybór tych trunków, ale również z powodu bardzo dobrej kuchni i oczywiście – organizowanych tam degustacji. Tym razem na gości czekała jednak niespodzianka – wszystkie butelki degustowanych win schowano w aksamitne woreczki, na których widniała jedynie kolorowa cyfra. Co bystrzejsi od razu zorientowali się, że cyfra to zapewne kolejność serwowania, ale poza tym wszystko okryte było całkowitą tajemnicą. Każdy z uczestników otrzymał specjalną kartę, na której, oprócz zwyczajowego opisu i własnej oceny, wpisywał m.in. kraj, z którego pochodzi wino, szczep, a także sugerowaną cenę. Przyznam od razu – nie było łatwo!

Zaczęliśmy od win białych. O ile określenie smaku czy zapachu nie jest wyjątkowo trudne – bo przecież każdy z nas coś czuje (a co – to już inna sprawa…), to wymyślenie skąd wino może pochodzić, nawet przy założeniu, że to najbardziej typowe wino dla danego kraju, okazało się bardzo kłopotliwe. Wprawdzie dopingowały nas nagrody czekające na zwycięzców oraz chęć zabłyśnięcia w towarzystwie, jednakże trafione odpowiedzi nie zdarzały się zbyt często i śmiem twierdzić, że w dużej mierze były dziełem przypadku. Nikomu to jednak nie przeszkadzało, przede wszystkim liczyła się dobra zabawa.
W sumie poddano degustacji sześć win. Po przeszło dwóch godzinach mlaskania i siorbania, wszystko stało się jasne – kosztowaliśmy wina: niemieckie, bułgarskie, węgierskie, francuskie i urugwajskie. Były to m. in.: Chiaro rocznik 2002, Szeremley z 2000 roku, Viña Constancia Ariano Tannat  rocznik 2002 oraz Château Ardolou Corbieres z 2002 roku. I nawet jeśli komuś nie udało się ani razu trafić z odpowiedzią, to i tak nie miało to chyba większego znaczenia, bo dobre wino… jest dobre i już. A cała reszta to literatura.

Degustacja w ciemno odbyła się 8 stycznia 2005 roku.

Foto: JG