Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Na sklepowej półce najliczniej Amerykę Południową reprezentują wina chilijskie. Dalej prężnie rozpychają się argentyńskie i bardziej delikatnie – urugwajskie. Można też znaleźć tu i ówdzie pojedynczych reprezentantów winnic brazylijskich.

Po kryzysie i renesansie w połowie lat osiemdziesiątych, przemysł winiarski w Chile nabiera coraz większego rozmachu. Natura podarowała temu regionowi świata wymarzone warunki klimatyczne. Nawet nie potrzebują szczepić krzewów winnych przeciwko mszycy, bo jej tu nie ma.
Chilijski smak charakteryzuje wyraźna nuta owocowa. Najbardziej popularną czerwoną odmianą w Chile jest Cabernet Savignon, jego początki datują się na rok 1851. Coraz większe uznanie zdobywa chilijski Merlot, a po nim, jedynie tu uprawiany (są też nieznaczące ilości w Bordeaux i jakieś odkrycia zgłaszają Włosi), Carmenère.

Białe wina to głównie Chardonnay i Sauvignon. Nas bardzo raduje konkurencyjność cenowa win południowoamerykańskich. Pozostałe kraje wychodzą z cienia, ich winne produkty też zyskują uwagę na rynku. Prostota win zza oceanu oburza tradycyjnych Francuzów, uważających, że „wielkie wina” długo jeszcze pozostaną specjalnością francuską. Faktem jest, że jakość win z Nowego Świata rośnie, co cieszy posiadaczy niezbyt spuchniętych portfeli. A jest w czym wybierać.

Castel Pujol, 80 pkt., M, jedz
(cabernet, merlot) urugwajskie, czerwone, wytrawne, 30-35 zł
Trochę surowa (ale nie za surowa) znajomość, wymagająca odrobiny cierpliwość, z czasem zyskuje. Przyjaźń bywa szorstka, lecz nie udawana przetrwa. Będę wracał.

Frontera, 78 pkt., M, jedz
(merlot) chilijskie, czerwone, wytrawne, 20-25 zł
Taki bez polotu. Może lubiąc merloty oczekiwałem zbyt wiele, sam nie wiem jakich subtelności. A może nie dopasował się do spotkania, jedzenia? W ogóle, to może być. Muszę zweryfikować doznania w innych okolicznościach.

Gato Rosé, 81 pkt., K/M, samo
(cabernet sauvignon) chilijskie, różowe, wytrawne, 20-25 zł
Widzieliście różowego kota? Wskakuje na kolana, chowa pazurki, mruczy głośno wciskając swój łeb pod naszą brodę – jak inne koty. Jest milasty i bardzo towarzyski, a do tego nie muszą się go obawiać uczuleni na kocią sierść.

Huinganal, 81 pkt., K, samo
(chardonnay) chilijskie, białe, wytrawne, 20-25 zł
Miłość od pierwszego kieliszka. Na każdą sympatyczną okazję i bez okazji, by było sympatyczniej. Będzie więcej promyków słonecznych jesienią.

La Palma, 84 pkt., M, samo
(cabernet, merlot) chilijskie, czerwone, wytrawne, 30-40 zł
Taką „palmę” dobrze sobie na stałe gdzieś w przydomowej donicy hodować. U mnie nie miałaby niestety szansy zbytnio wyrosnąć. Najlepiej, to mieć kilka takich palemek w zapasie.

Mapu, 77 pkt., M/K, samo/jedz
(cabernet, carmenere) chilijskie, czerwone, wytrawne, 20-25 zł
Baron Rothschild nie będzie tego zapewne serwował w salonach. Mapu – to „Ziemia” w języku Indian, należałoby więc zejść na ziemię, zobaczyć wino trochę ciężkie, trochę lekkie – niezdecydowane. W poszukiwaniu „złotego środka”.

Santa Julia, 80 pkt., M, samo/jedz
(malbec) argentyńskie, czerwone, wytrawne, 15-25 zł
Kawa, tytoń i korzenie w miękkiej, śmietankowej kołderce. Wyraziste (14%). Po dobrym jedzeniu, ale niekoniecznie, do dyskusji o pieniądzach i szybkich samochodach, ze starymi kumplami.

Takun, 78 pkt., M/K, jedz
(carmenere) chilijskie, czerwone, wytrawne, 20-25 zł
Co pijesz? – pyta mnie syn. – Takuna ma tata. Carmenere może być „królem lwem” południowoamerykańskich winnych szczepów, lecz temu cosik nie domagają ząbki, przesiaduje więc u dentysty.

Trivento, 78 pkt., K, samo
(chardonnay, chenin) argentyńskie, białe, wytrawne, 20-25 zł
Podlotek w podskokach. W ręku trzyma koszyk cytrusów i marzy, żeby stać się wreszcie kobietą. A tu poobdzierane kolana… Beztroska na co dzień.

Katowice, wrzesień 2006

LEGENDA:
K: kobiece 
M: męskie 
K/M: bez wyraźnego charakteru
jedz: lepsze z jedzeniem
samo: można pić bez jedzenia
minimum 8 ptk
maximum – 108 ptk