Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Faux pas (czytaj: fo pa) można zrobić już w pisowni. Należy się pilnować, by nie wyjść na dyletanta! Sami sobie wymyślamy konwenanse, aby – gdy przyjdzie co do czego – mieć się czym stresować. Popełnić gafę nieświadomie, przez przypadek lub nierozwagę – komu nie zdarzyło się coś takiego? Lub zabrnąć w trudną sytuację i nie wiedzieć, jak wyjść z tego z godnością. Tak czy siak, nasze egzystowanie skazane jest na „fo pa”.

Dotknąłeś w Indiach lewą ręką jedzenia? W Japonii ukłoniłeś się starszej osobie mniej nisko niż ona? Francuzi zaprosili cię do domu na kolację, a ty przytaszczyłeś ze sobą butelkę wina? O jej – co za faux pas! No jak mogłeś nie wiedzieć?! Ale nie trzeba wyjeżdżać za granicę, aby palnąć coś nie tak!

Jesteśmy w lokalu. Patrzymy jak obok, paniusia „ęą” traktuje pieczonego kurczaka: nożem i widelcem. Dłubie nerwowo ze wszystkich stron, jakby chciała go powtórnie zamordować, ewentualnie wskrzesić. Skórę jakoś zdjęła, ale odseparować mięso od kości, to prawdziwe wyzwanie. Męczy się, poci i cała w czerwonych wykwitach na twarzy, rzuca sztućce, mamrocząc, że gdy przyjdzie do domu, to zrobi sobie kanapkę… – A można było łapkami?…

No dobrze, a wiecie w jakim kieliszku pije się rasowego burgunda? Lub czym różnią się przyrządy do konsumpcji muli i winniczków? A spaghetti – kręcić widelcem na łyżce, czy nie? – Skąd to wszystko ma znać przeciętny zjadacz chleba???

Przypadki chodzą po ludziach. Pomyślcie, kto nie lubi tych wspaniałych momentów do pośmiania się, kiedy np. panu pijącemu koniak, wpada do lampki sztuczna szczęka? Jeszcze przed chwilą wznosił on toast „za zdrowie pięknych pań oraz gospodyni!”…
Nie zapomnę osoby, która zamiast chwycić się poręczy – szarpnęła mnie za łokieć i zakłopotana powiedziała: „o przepraszam, ja to już łapię się byle czego!” (ha, ha – bardzo śmieszne…). Tak, z jednej strony mamy zmieszanego „winowajcę”, a z drugiej poszkodowanego, który często nie wie czy śmiać się, czy płakać, czy co?

Przy odrobinie szczęścia można być świadkiem „palonego kawału” albo gafy słownej. Ciekawie robi się, gdy sprawcą jest ktoś znany, popularny, a jeszcze lepiej – niezbyt lubiany. Pamiętamy, gdy na czele rządu stał pomysłodawca, który chciał obniżyć ceny o 100% i zrobić zwrot o 360 stopni? Obecnie wcale nie jest gorzej, może nawet lepiej, albo wręcz przeciwnie!