Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Kelner nie jest jasnowidzem. No chyba, że!… Są tacy kelnerzy, którzy potrafią spojrzeć na wchodzącego gościa – i już wszystko o nim wiedzą. To lata praktyki i wrodzona kelnerska intuicja. Ile dzięki niej można czasu zaoszczędzić i niepotrzebnego wysiłku, to tylko oni sami mogą powiedzieć! Bo klienci, ta zmora, naprawdę potrafią być różni.

Józef robi wrażenie na każdym. Kobiety od razu się w nim kochają, a mężczyźni z zazdrością potakują, widząc jego ogładę i prezencję. Józef o tym wszystkim wie i to jeszcze bardziej buduje jego pewność siebie, a to jeszcze bardziej oddziaływuje na otoczenie. Wysoce mu to odpowiada. Kiedyś pojął, patrząc w lustro, że podoba się sam sobie. Nic dziwnego. 30-latek, przystojny, bystry, ubrany jak model, służbowe super-auto, zegarek za 4 tysiące i pogardliwy uśmieszek dla nieudaczników.
Dzisiaj Józef był jakiś taki „nie w sosie”. Zamówił coffee latte i siedział w zamyśleniu. Kelner czuł wszystkimi porami, że tego wieczoru szczęście puściło do niego oko…

Cecylia, jest tak skromną kobietą, że potrafi zawstydzać tym nawet swoich najbliższych. Do tego ta jej uprzejmość, uśmiechanie się do wszelkiego stworzenia, gotowość niesienia pomocy i oddanie pracy z dziećmi – stanowczo za wiele, jak na jednego człowieka. Lecz nawet święty ma chwile słabości. Wypłaciła sobie z konta tysiąc złotych i postanowiła poszaleć – poszła do najlepszej knajpy w mieście.

Wzrok Cecylii od razu zarejestrował Józefa – gdy tylko wszedł, a właściwie został wniesiony przez kelnera. Trudno na takiego faceta nie zwrócić uwagi. Była na siebie zła, że zdradza się coraz większymi wypiekami na twarzy. Ale to nic. Obserwowała go dalej, jak świetnie radzi sobie z natrętnym, jak mucha kelnerem. Zapomniała nawet, że kelner do niej jeszcze w ogóle nie podszedł i nie spytał co chce zamówić, a przyszła tu już z pół godziny temu. Dopiero uświadomiła to sobie czując straszną suchość w ustach…

Potem zdarzenia potoczyły się szybko. Bardzo szybko. Józef zrobił scenę kelnerowi, bo przyniósł mu ciepłą whisky. Kelner stracił orientację w terenie i mowę w gębie, a whisky jakimś cudem przelała się na spodnie Józefa. Gwałtownie wstając, Józef potrącił stolik wywracając go prawie do góry nogami… Potok przekleństw i wulgaryzmów jaki po tym nastąpił mało nie powalił Cecylii na ziemię. Wybiegła, nie widząc zakończenia…

Ostatni epizod, to właściciel restauracji próbujący coś tam tłumaczyć, w efekcie czego dowiadujący się o sobie i swojej matce takich rzeczy, że powinien wstydzić się, że żyje oraz spocony Józef trzaskający drzwiami… No cóż, miał zły dzień.