Autorem wpisu jest: Marek Wyciślok

Te trzy warzywa często goszczą na naszych stołach. I poza całym bogactwem różnych cennych składników odżywczych, mają jedną wspólną cechę: zawierają niekorzystny dla człowieka kwas szczawiowy. Czy warto jeść te warzywa? Odpowiedź brzmi: tak, ale z umiarem. W żadnym wypadku nie powinno się ich zestawiać. Obiad złożony z zupy szczawiowej, szpinaku i ciasta z rabarbarem zdecydowanie odpada.
Szpinak
Trafił do Europu już w średniowieczu za sprawą Arabów. Jego zalety zostały odkryte dopiero pod koniec XIX wieku przez siostry pielęgniarki od św. Wincentego á Paulo (opiekujące się nędzarzami), które przyrządzały ze szpinaku rodzaj wina i podawały go między innymi chorym na anemię.
Przed II wojną światową producenci amerykańscy rozpoczęli wielką kampanię reklamową .
Znienawidzone przez dzieci warzywo reklamowane było niemal jak Coca-Cola: na bilbordach, a na opakowaniach szpinaku znalazł się wizerunek małego uśmiechniętego chłopaka, który demonstrował swoje mięśnie niczym bohater kreskówki Popey, po zjedzeniu puszki szpinaku.
Kampania reklamowa została solidnie podbudowana naukowo. Bo faktycznie szpinak ma wprost reklamowe ilości łatwo przyswajalnego żelaza. Po za tym zawiera sód, potas, magnez, wapń, mangan, kobalt, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, oraz sporo witamin z grupy B, karoten zamaskowany zielonym chlorofilem, który jest bliskim krewnym hemoglobiny, witaminy E i K, a także dużo witaminy C i co istotne -100g to ok. 20 kalorii
Niestety, szpinak przy całym swoim bogactwie ma jeden minus: posiada kwas szczawiowy i właśnie o ten nieszczęsny kwas rozbiła się cała reklama szpinakowa w Stanach Zjednoczonych. Są bowiem osoby, którym jedzenie szpinaku szkodzi, a nawet może być zagrożeniem dla ich zdrowia. Jeśli nie ma innych wskazań lekarskich, na ogół nie powinni jeść szpinaku chorzy na reumatyzm, nerki, wątrobę i ludzie cierpiący na dolegliwości przewodu pokarmowego. Z kolei bez problemu mogą go jeść ludzie prowadzący siedzący tryb życia, mający problemy z zaparciami, ponadto wskazany jest dla osób z  anemią.

Szczaw
Często można spotkać go o tej porze roku na naszych łąkach. Wprawdzie szczaw łąkowy, dziko rosnący, jest drobniejszy i bardziej kwaśny od szczawiu ogrodowego, ale nie oznacza to, że nie warto go zebrać. Przy zachowaniu ostrożności i umiaru w jedzeniu można zrobić z niego pyszną wiosenną zupę. Szczaw ogrodowy ma duże liście z małymi ogonkami, jest bardziej soczysty, delikatniejszy  w smaku. Najbardziej ceniony to olbrzym z Belleville. Szczaw zawiera bardzo dużo kwasu szczawiowego, który w nadmiarze pozbywa nasz organizm  wapnia i dodatkowo tworzy z nim nierozpuszczalne kryształki szczawianu wapnia. Warto tu zaznaczyć, że kwas szczawiowy może doprowadzić do bólu w stawach i nerkach, a u dzieci nawet doprowadzić do zahamowania wzrostu. Dlatego należy zadbać o to, by nie przekroczyć dozwolonej dawki, tym bardziej, że kakao, herbata i pieprz również zawierają ten niekorzystny związek.
Szczaw oprócz kwasu szczawiowego zawiera także sporo innych kwasów organicznych, nadających mu charakterystyczny smak. Jego liście są mniej zasobne w składniki mineralne niż liście szpinaku, ale zawierają za to sporo witaminy C.
Liście szczawiu mogą posłużyć nam także do umycia rąk, kwas który wydobywa się z liści świetnie czyści plamy powstałe chociażby podczas prac w ogrodzie.

Rabarbar
Ten staropolski rzewień (pod taką nazwą ukrywał się rabarbar)  zawiera całą paletę cennych  składników mineralnych, takich jak: potas, wapń, magnez, sod, żelazo, fosfor, witaminy z grupy B, witaminę C i karoten. Poza tym jest niskokaloryczny – 100 g. to zaledwie 16 kalorii.  Rabarbar ma wiele zalet – można przygotować z niego pyszne galaretki i kisiele, orzeźwiający napój, a także dodać do ciasta. Pamiętać jednak należy, że zawiera wspomniany wcześniej kwas szczawiowy i nie powinno się serwować rabarbaru zbyt często i w zbyt dużych ilościach.