Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Walka producenta kosmetyków z cellulitisem uderzyła nieoczekiwanie w uczucia przeciwników tapicerek. Faktycznie, umiejscowienie guzików tapicerskich było całkiem oryginalne. Zważywszy jednak z drugiej strony na to, że przyrody uczymy się już od podstawówki, to aż takich emocji profil pośladków wzbudzać raczej nie powinien. Tym bardziej ranić czyichś uczuć. Kiedyś nie potrzebowaliśmy nosić odzieży w ogóle, to brak posłuszeństwa doprowadził nas do tego.
Przekorną naturę mamy widać do dzisiaj. Nadal nie lubimy wszelkich zakazów i nakazów. A nakazu edukacji w szczególności. Wprawdzie przy pierwszych zarobionych pieniądzach wraca zainteresowanie rachunkowością, ale uraz do „polaka” zostaje nieraz do końca życia.

Dzięki spostrzegawczości pewnej grupy osób udało się więc wyeliminować część pewnych plakatów z miejsc, w których być one nie powinny. Niestety, zdarzyło się też pewne rażące przeoczenie. Przy samym lotnisku w Balicach umiejscowił się bar z jedzeniem z rusztu. Dumnie informował o tym szyld z napisem „gryll”! Podejrzewamy, że Benedykt XVI czytając w języku ojczystym swojego wielkiego poprzednika, korzysta z zapisu fonetycznego, lecz „grill” to określenie międzynarodowe. Jest duże prawdopodobieństwo, że tamtędy przejeżdżał i widział tego byka ortograficznego. Co za wstyd! (Porównywalny chyba tylko do tego, który odczuwają niektórzy na widok kobiecych pośladków.) A zdawałoby się, że przyjęcie do naszego słownictwa wyrazu „grill”, załatwi raz na zawsze problem podziału na „rożen” i „rożno”.

Bądźmy wyrozumiali. Mogą przecież zdarzyć się dyslektycy wśród właścicieli knajp kierujący do swego lokalu strzałką podpisaną „wchód”. Może zdarzyć się też niedouczona obsługa chcąca równać do swojego szefa, albo z doboru naturalnego. Może zdarzyć się potem, że nie dziwi ich wcale, iż papież mówi lepiej po polsku niż prezydent.

Przykład idzie z góry, więc tegoroczni maturzyści starają się, jak mogą.  Sądzą oni na ten przykład, że „tragizm cielesny jest wtedy jak żona nie daje mężowi, trudno nam powiedzieć jak było z Antygoną.”* Nie dziwi też stwierdzenie, że „budowali barykadę z piasku i własnej woli” i że „walczyli i ginęli, ginęli a jednak ciągle walczyli”, a „ci co spoczywają na cmentarzu, nie mają takiego beztroskiego życia co wiewiórka”.

Generalnie walczymy. Z cellulitisem, gryllem, świętobliwością, z tragizmem, ale za to „u boku porucznika będącego kapralem, czyli osobą półwojskową w ogóle”. Nie przerażajmy się mimo wszystko, szukajmy plusów (najlepiej dodatnich). Patrząc na talenty naszej młodzieży walczącej z egzaminem dojrzałości zaczynam być spokojny o dalszą emigrację elit intelektualnych. W kraju też jest byznes do zrobienia, a „człowiek znanym stworzeniem jest z tego, że walczy o swoje i nieswoje, aby mieć własne”.

* Wszystkie cytaty wykorzystałem dzięki uprzejmości Pani Alicji, weryfikatora tegorocznych matur z języka polskiego.