Mówi się, że praca w kuchni nie daje wytchnienia. Jeśli się na nią zdecydujesz, wciągnie Cię na dobre. Nie będziesz miał już czasu na życie, przynajmniej nie na takie, jakie sobie zaplanowałeś. Praca w gastronomii, niezależnie od stanowiska, jest niezwykle wymagająca. W tej branży trudno jest zaplanować sobie coś „do przodu”, bo nigdy nie wiesz, co się wydarzy i czy za chwilę nie będziesz musiał stawić się „na posterunku”.

Prawdą jest również, że pracę w kuchni po prostu trzeba kochać – w innym razie nie utrzymasz się długo, wypalisz się szybciej, niż myślisz. To, jak rozplanujemy jednak ten wolny czas zależy od nas samych. Dawniej byłem przekonany, że nie znajdę czasu na nic więcej. W chwili obecnej dzielę swoje życie pomiędzy dwie pasje: kuchnię i fotografię. Niemożliwe? A jednak!

Kucharz

Kiedyś i… dziś

Nie ukrywam, że pasja do gotowania pojawiła się u mnie dość wcześnie. Lubiłem pomagać w domu przy codziennych czynnościach, a wspólne gotowanie sprawiało mi radość. Byłem dzieckiem – wówczas nie myślałem o przyszłości. Przyszłość najwyraźniej powoli tworzyła się sama. Później przyszła pasja do sportu. Byłem aktywnym dzieckiem, później nastolatkiem. Uwielbiałem grać w piłkę, a aktywność fizyczna to było to, co pozwalało mi rozładować stres i po prostu… być szczęśliwym. Jako młody chłopak interesowałem się wieloma rzeczami, nie miałem głównej pasji, bo nie byłem pewien, co chcę robić w życiu. Osobiście uważam, że nie warto niczego planować. Życie zweryfikuje wszystko. I tak też się stało! Gotowanie towarzyszyło mi od zawsze. Postanowiłem pójść w tym kierunku. Nie czułem jednak silnej presji, motywacji. Wiedziałem, że jestem w tym dobry. Łatwo przychodziło mi tworzenie nowych połączeń smakowych. Po prostu lubiłem to, a wierzę, że każdy powinien iść drogą, która daje mu satysfakcję. Rozwijałem swoje zdolności i szybko się uczyłem. Obecnie nic nie sprawia mi już trudności, ale bardzo cenię sobie rozwój i naukę. Interesuje mnie nowoczesna kuchnia, choć nie ukrywam, że czuję się dobrze również w klasyce. Praca, nie ukrywam, jest jedną z moich pasji, zabiera mi większość czasu (również wolnego). Dlatego właśnie staram się niczego nie planować, wszystko idzie naturalnym biegiem. To, co robię daje mi motywację oraz satysfakcję i to w zupełności mi wystarczało, jednak do czasu….

Pierwsze zdjęcia

Jestem wzrokowcem. Lubię obserwować zarówno naturę, jak i ludzi. Pewnego dnia postanowiłem „uchwycić” parę chwil aparatem telefonu komórkowego. Od czasu do czasu zdarzało mi się „pstryknąć” zdjęcie, ale nie myślałem wówczas, że ta pasja rozwinie się we mnie na dobre. Kiedy pokazałem swoje zdjęcia, okazało się, że są… bardzo dobre. Ja patrzyłem na nie jednak krytycznym okiem. Zawsze było coś, co można poprawić. Widząc entuzjazm innych, nie do końca wierzyłem, że zdjęcia są aż tak dobre. Po pewnym czasie okazało się, że nie jest to tylko opinia jednej osoby. Potem wszystko potoczyło się już błyskawicznie. Zmotywowany do działania postanowiłem nadal, lecz bez presji, chwytać te „momenty”. Jakiś czas później kupiłem pierwszy aparat, a kilka miesięcy później, wraz z koleżanką, stworzyliśmy pierwszy projekt – wernisaż „Piękno (nie)skomplikowane”. Podczas wystawy pojawiło się wiele osób. Byłem zdziwiony, że wszyscy podziwiają moje prace. Był to moment, w którym wiedziałem, że nie może to być przypadek. Pokochałem fotografię. Stała się ona nieodłącznym elementem mojego życia. Zawsze staram się mieć przy sobie aparat i choć praca w kuchni zajmuje większą część mojego życia, fotografia pozwala mi się oderwać, co powoduje, że do kuchni wracam naładowany pozytywną energią.

Na chwilę...

…postanowiłem wyjechać w góry. Praca w kuchni nie daje nam możliwości częstych wyjazdów, więc korzystając z okazji, zabrałem aparat i ruszyłem podziwiać widoki. Podczas podróży udało mi się wykonać kilka naprawdę dobrych fotografii, a mój Fanpage zaczął być odwiedzany regularnie, co również było dla mnie miłym zaskoczeniem. Odkładając aparat, ruszyłem w miejsca, które pozwoliły mi się oderwać. Z satysfakcją oglądałem widoki, które zapadły mi w pamięć. Pokochałem góry! Zimowe wejście na Śnieżkę, potem już… Tatry. W planach mam kolejne wyprawy oraz kurs wspinaczkowy. Okazało się, że nie jestem tylko kucharzem i fotografem. Być może przestawię granice swoich możliwości na wyższy poziom. Kucharz to zawód niezwykle wymagający. Niełatwo jest utrzymać się w branży, nie posiadając silnego charakteru, pasji i motywacji. Te czynniki są niezbędne. Co jeszcze jest ważne? Istotne jest, aby znaleźć w życiu równowagę. Kuchnia nauczyła mnie cierpliwości, ciężkiej pracy (również nad sobą), ale także pokory i dystansu. Warto jednak rozszerzyć swoje możliwości, by przysłowiowo „oderwać” się od pracy. To pozwala nam spojrzeć z dystansem na to, co robimy. Nie jest łatwo pogodzić wszystkie pasje. Zdarza się, że musimy z czegoś zrezygnować. Tak jest również w moim przypadku. Mimo to, staram się znaleźć równowagę i rozwijać się, gdyż rozwój jest istotny niezależnie od działań, jakie podejmujemy. Możesz mieć kilka pasji i choć nie będziesz mógł poświęcić się konkretnej w 100%, każda z nich wniesie do Twojego życia nowe doświadczenie. Kuchnia jest moją pasją, podobnie jak fotografia czy wspinaczka górska. Obecnie planujemy kolejny projekt fotograficzny, który będzie różnił się od poprzedniego. Co będzie za rok? Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Nie wiesz, co wydarzy się w przyszłości i to właśnie to jest najbardziej fascynujące. Autorem tekstu jest Piotr Tomkowski – kucharz restauracji L’Entre Villes w Sopocie.