Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Przy okazji Walentynek wypłynął temat miłości do wykonywanej pracy. Zareagował kelner „rafal". Nieuświadomieni Internauci przecierają oczy – czy „rafal" pisze prawdę? Jeśli tak i jeśli jest to przykład „normalności", to włos się jeży…

Okazuje się, że średnio kelner pracuje 10 godzin na dobę, a 24, to nic takiego, bo i zdarza się 37 bez przerwy. O „Kodeksie Pracy" „rafal" nie wspomina – nie wiemy, czy nie wie, czy wie, że coś takiego jest, czy może jego pracy on nie dotyczy. Całą swoją żółć wylewa na uwagę, że kelnerzy zachowują się często jakby swoją pracę niezbyt lubili. Jak można czegoś takiego od nich wymagać, skoro oni przez kilkanaście godzin prawie bez ustanku biegają?!…

Panie kelnerze „rafale", ma Pan rację. Po pańskich komentarzach wszyscy, którzy źle oceniają zawód kelnerski powinni się na zmianę posypywać popiołem i samobiczować, a ja na ich czele. W ogóle, teraz już będę bardzo poważnie zastanawiał się, kiedy następnym razem przejdzie mi przez myśl pójść do knajpy. Nie będę mógł przecież spokojnie siedzieć sobie i patrzeć na pracę Pana kolegów po fachu. To niehumanitarnie tak widzieć jak oni zamęczają się i bezlitośnie ich wykorzystywać.

Może można Wam jakoś pomóc? Ja nie mam nic przeciwko, by samemu przejść się do kuchni i poprosić kucharza, by mi coś zrobił do zjedzenia. Bez problemu poszedłbym także potem odebrać gotowe danie, a także mógłbym brudne naczynia odnieść na zaplecze. Wystarczyłby też jakiś automat do kasowania należności (przy okazji odpadł by dylemat z napiwkiem, bo teraz wiadomo już, żaden nie jest adekwatny).

Sugeruje Pan, by „ktoś posprzątał gnój w gastronomii, a potem wymagał" – czy mógłby Pan wskazać kogo ma na myśli? Poza tym, chciałbym zwrócić uwagę, że opisuję fakty, a nie „fałszywe w wymowie bzdury". Sam Pan zresztą przyznaje, że kelnerzy rzeczywiście mają prawo tak zachowywać się i wyglądać.

Poważne są natomiast oskarżenia o braku kompetencji tzw. menagerów („zakał branży") i zatrudnianych na chybił-trafił studentów, którzy o pracy kelnera nie mają zielonego pojęcia i traktują ją jako dorywczą. To, że starzy kelnerzy uciekają za granicę, wiadomo. Zgadzamy się zatem, że zawodowstwo kelnerów jest poważnym problemem. Ja zwróciłem uwagę na skutki, Pan na przyczyny. Trzeba o tym mówić głośno. Cenny jest głos kogoś, kto zna to od środka. Jednakże o być i nie być każdej działalności decyduje jej konsument płacący za produkt czy usługę. Szkopuł w tym, by zechciał to zrobić…