Autorem wpisu jest: Anna Kierzek

Wyrosłam w domu, gdzie dni tygodnia, pory roku można było poznać po zapachach, jakie dochodziły z kuchni. Jesień to zapach przetworów i szarlotki. Trzy stare jabłonie, rosnące w ogrodzie za domem, zaopatrywały w owoce kilka rodzin. Tak więc, były jabłka prażone z cukrem i cynamonem (do szarlotek), soki jabłkowe i galaretki z jabłek (tak, jak w „ Entliczku- Pentliczku”).
 Dwa lata temu, jesienną porą, kiedy w kuchni czekały wielkie kosze jabłek, odwiedziła mnie koleżanka z niespodzianką – koszem pełnym… ananasów. Kupiła ich 10! Bo były w promocji! Ananasy były bardzo dojrzałe, ciężkie od soku i roztaczały niesamowity zapach. Część owoców powędrowała do syropu, a kilka posłużyło do eksperymentu, którego efektem stało się nowe nadzienie do szarlotek:
• 2 kg kwaśnych jabłek
• 1 ananas 1 – 1,2 kg ( lub dwa mniejsze)
• 1 cytryna
• 20 – 30 dkg cukru
• 10 dkg dobrego miodu
• płaska łyżeczka cynamonu
• szczypta imbiru
• rdzeń z 2 lasek wanilii, lub cukier waniliowy

Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, podzielić na ćwiartki. Z cytryny wycisnąć sok. Ananasy obrać, wyciąć stwardniały rdzeń, pokroić w grubą kostkę. Jabłka wrzucić do dużego garnka z grubym dnem, dodać sok z cytryny i pół szklanki wody, ustawić pod przykryciem na małym ogniu i rozgotować owoce. Następnie prażyć na małym ogniu, aż masa jabłkowa zgęstnieje. Kiedy masa będzie dostatecznie gęsta, dodać kostki ananasa, cukier, miód. Gotować jeszcze kilka minut (kostki ananasa powinny pozostać w całości). Pod koniec dodać szczyptę imbiru, cynamon i wanilię. Gorące jabłka nakładać do wyparzonych słoików, natychmiast zakręcać i odstawić do góry dnem, do wystudzenia.

Jabłka z ananasami są wspaniałym nadzieniem do zimowej szarlotki, można także podawać je na ciepło, do porannej kawy, na chrupiącej grzance. To taka mała przyjemność – słońce na talerzu, egzotyczny zapach lata, kiedy za oknem śnieżyca…