Green Way

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2006-12-15

 



Zobacz także...

Idea wegetarianizmu jest mi bliska. Nie dlatego żebym był zawziętym „Zielonym”, ale przede wszystkim dlatego, że na polu kulinarnym odniosła spore sukcesy. Ideologiczne „nie żarcie” mięsa wywołało potrzebę urozmaicenia menu (bo ileż można wtranżalać kiełki?) i dzięki temu właśnie w wegeteriańskich jadłodajniach można zjeść całkiem niezłe rzeczy.

Do tej pory w Katowicach sukcesy odnosił  „Złoty Osioł”, teraz tuż pod nosem wyrosła mu konkurencja. Otóż trzy kroki od ul. Bankowej, czyli uniwersyteckiej Mekki, otworzyło się coś o nazwie Green Way, czyli bar wegetariański. Zresztą nazwa „bar” pasuje tu jak ulał, bo lokal raczej przypomina dawny bar mleczny, niż nowoczesne bistro. Stoliki i krzesełka, jak z domu dla lalek plus pastelowe ściany i barek, jak w wojskowej stołówce. Się zamawia, się siada i się czeka. Potem pani zza lady krzyczy, żeby zagłuszyć przejeżdżające za szybą tramwaje i autobusy: „Zrazy raz, proszę!” i wtedy się podchodzi i dostaje talerz plus możliwość wyboru sztućców z koszyczka. Wyższość „Green Way-a” nad „Złotym Osłem” polega na tym, że nie trwoni się czasu w kolejce, czekając aż pani kelnerka ze szczegółami opowie wszystkim po kolei co znajduje się w wystawionych na barze blachach. Tutaj wpadli na odkrywczy pomysł wywieszenia menu obok baru. Niestety, istnieje pewien problem: kiedy czytamy na tablicy „Sambosy (8,9 zł) to i tak musimy zapytać co to za pieroństwo. Pani tłumaczy, po czym i tak dalej nie wiemy, bo zapomnieliśmy nazw pięciu z sześciu wymienionych składników.

Ja zamówiłem Green Way Mix (19,9 zł) słusznie kombinując, że w tym Miksie musi być wszystkiego co tu mają po trochu. I było, a nawet więcej: kofta indyjska (czyli kuleczki z twarogu),  kotlet sojowy, tarta, pierożek (jakiś tam – niestety zapomniałem z czym w środku), ryż, krokiet, gulasz meksykański, sos i surówki. Do tego wziąłem sok z brzozy (3 zł) na popitkę i… macie rację: nie dałem rady zjeść wszystkiego.

Trzeba uczciwie przyznać, że gdyby tak mi zawiązać oczy to trudno by mi było cokolwiek o tych smakach opowiedzieć. A już rozpoznać, co jest co z wymienionych wyżej rzeczy to też nie lada sztuka. Generalnie obstawiam na pierwszym miejscu gulasz meksykański (to zdaje się było to pomarańczowe) i kotlet sojowy (z wyglądu wypisz wymaluj karminadel). Reszta wymaga już wielkiego ideowego zaangażowania. Co więcej, tarta i krokiet były kompletnie niezjadliwe. Pierwsza na cieście konsystencji zbrojonego betonu przyprawiała o ból zębów, drugi był jakiś taki bez smaku i też twardawy. A może się nie znam? Może tak ma być właśnie – żeby nie smakowało! Wtedy można dopiero poczuć co znaczy ideologiczne zaangażowanie. A tak poważnie wiadomo przecież, że wszystkim nie da się dogodzić

Pamiętacie scenę z filmu „Siedem lat w Tybecie”, w której mnisi przed postawieniem domu wygrzebują z ziemi każdego robaczka, żeby go nie uszkodzić? No właśnie! To się nazywa żyć w harmonii ze światem. Harmonia ta jest, niestety, zupełnie obca np. mojemu psu. To zresztą dla przeciwników wegetarianizmu jest dowodem na to, że żywienie się roślinami nie jest naturalne dla ssaków, bo inaczej np. psy jadłyby trawę. Od razu muszę wyjaśnić – nie wiem jak inne psiska, ale mój je trawę od czasu do czasu kręcąc przy tym mordą jak rasowa krowa. Właściwie jest mu obojętne co je: kiedyś przyłapałem ją (bo to panienka jest) jak biegła przez ogród z wypchaną mordą i miną, która oznacza: „jakby co, to jestem niewinna,” co z kolei oznacza, że ma w tej mordzie coś, czego tam nie powinno być. Kiedy rozwarłem jej paszczę, na zewnątrz wyskoczyła uszczęśliwiona uwolnieniem sporej wielkości żaba. Nawet nie byłem zdziwiony – w końcu to owczarek francuski. Tym jednak różni się od kulinarnej arystokracji, że zeżre wszystko, bo nie słucha żadnych podszeptów tych, co wiedzą lepiej. Słucha swojego wewnętrznego, psiego głosu i zawsze precyzyjnie wie, co mu jest potrzebne. Czasem trawa, czasem żabie udka. Hm… kogoś mi przypomina

Bar wegetariański „Green Way”, Katowice, ul. Warszawska 23.



Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~sylwia  (IP: 83.13.40.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 17:08, 24.09.2009


Co to końcówki artykułu to chciałam zauważyć, że krowa to też ssak, a pies to nie człowiek. Z czego łatwo wywnioskować, że przytoczone porównanie jest dość bezsensowne.

02.

~O kulisach Osła co nieco... zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:13, 27.04.2007


"Wyższość „Green Way-a” nad „Złotym Osłem” polega na tym, że nie trwoni się czasu w kolejce, czekając aż pani kelnerka ze szczegółami opowie wszystkim po kolei co znajduje się w wystawionych na barze blachach. Tutaj wpadli na odkrywczy pomysł wywieszenia menu obok baru." Oj nawet Pan nie wie jak bardzo pani kelnerka ze Złotego Osła chciałaby, żeby w Ośle znalazło się szczegółowe menu tudzież karteczki z podpisem dania przy każdej z blach...Niestety pani kelnerka nie ma na to wpływu. Ten przedziwny system obsługi został wymyślony przez szefostwo i żadna kelnerka nie ma na to wpływu, a za zdzieranie gardła i powtarzanie 200 razy dziennie co znajduje się w każdej brytwannie i dlaczego powinni płacić dodatkowo!

03.

~janek zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:04, 17.03.2007


wnioskuję o większą ilosć wegetariańskich restauracji!

04.

~Pilocik zgłoś naruszenie zasad

dodano: 19:44, 16.03.2007


GREEN WAY a co to ? knajpa chyba najgorsza jaką widzialem....aaa Samosy tandetne, nawalili przypraw i nawet to samaku nie miało....ZŁOTY OSIOŁ JEST NAJLEPSZY !

05.

~KAŚKA zgłoś naruszenie zasad

dodano: 08:22, 20.12.2006


Nie wszystko może jest dobre ale większość rzeczy da się skonsumować ze smakiem. Zanim powstał Green Way jadałam w osle. Teraz obecnie przeniosłam się do Green Waya z powodu nie zadymionego lokalu. Atmosfera jest miła i panie barmanki również.A SAMOSY a nie sambosy są git.

06.

~ania zgłoś naruszenie zasad

dodano: 23:37, 19.12.2006


Co za żenująca wypowiedź, powinieneś się podpisywac go home, a nie go vege. Sambosy są w menu Green Waya. Byłam dzisiaj i widziałam. I tarta jest rzeczywiscie okropna - przydałoby sie szkolenie w Złotym Ośle! Ja tam nie wierzę w żadne "studentki katowice", czy "go vege". To jasne że to właściciele - jeszcze nie wiedzą czy dobrze wyjdą na tej franczyzie, ale już walczą z kazdym kto ośmieli się napisac prawdę. I niestety lokal rzeczywiscie urzadzony jak tani bar mleczny!

07.

~go vege! zgłoś naruszenie zasad

dodano: 20:53, 19.12.2006


kiepska recenzja, szkoda, ze autor bardziej sie nie postaral... nawet jesli mu nie smakowalo mogl wysilic sie na troche ambitniejszy tekst. z tego co wiem na barze leza ulotki, z ktorych mozna dowiedziec sie co jest czym (czyli menu jest), a cos takiego jak "sambosy" raczej nie jest sprzedawane. dla kogos, kto jada w green wayu regularnie ta recenzja jest zenujaca. PS: generalizacja ssakow pod wzgledem diety (miesnej badz bezmiesnej) nie jest wlasciwa i nikt tego nie robi, pies np. jest wszystkozerny, krowa miesa nie zje, ale kot o samych roslinach raczej nie przezyje... panu autorowi chyba sie cos zamotalo

08.

nawidelcu.pl zgłoś naruszenie zasad

dodano: 13:50, 19.12.2006


Drogie Studentki, Nie wiem skąd podejrzenie jakobym był negatywnie nastawiony do kuchni wegetariańskiej. Czy jeśli mi gdzieś nie smakowała rolada, to znaczy że jestem negatywnie nastawiony do kuchni ślaskiej? To może się od razu umówmy, że w kuchni wegetariańskiej każdemu się musi podobać wszystko i nie wolno mieć przeciwnego zdania. Popracujcie jeszcze przed sesją, bo z rozumienia tekstu, jak na razie zaleciłbym poprawkę:-) Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia w Green Wayu. J. Gibas

09.

~studentki katowice zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:38, 19.12.2006


Jesteśmy studentkami pobliskiego WNS,jadamy w Green Wayu regularnie i absolutnie nie zgadzamy się opinią pana Gibasa. Potrawy są bardzo smaczne ale ktos kto jest negatywnie nastawiony do kuchni wegetariańskiej raczej tego nie doceni ( co widać wyżej ha ha "raz zrazy prosze")

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 

nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio