strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Maślana ryba
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2006-06-11
Zobacz także...
Przyzwyczajanie się do tak zwanych zużywalnych produktów bywa skażone pechem. Zajadaliśmy się kiedyś wedlowską czekoladą cappuccino – znikła z półek na zawsze. Był przyjazny dla włosów szampon – wspomnienie. Śniadanko dla dzieci - krancze z mlekiem – szukaj próżno. Były jeszcze inne artykuły. Były. Jak to jest, że rynek staje na głowie, abyśmy coś polubili i uzależnili się od tego, a gdy tak się stanie, hokus-pokus, nie ma!
Wymyślić, wyprodukować, wypromować, skłonić do zakupu - rozkręcić interes, po czym zgrillować kurę, która znosi złote jaja. Co to za dziwna polityka? Taką właśnie karierę zrobiła niedawno niejaka maślana ryba.
Jeśli dziwi nas coś jeszcze, to dobry znak. Postanowiłem wyjaśnić sprawę. Przeprowadziłem małe dochodzenie – śledzenie ryby. Zaraz wszystko wam opowiem.
Po pierwsze: ryba jest jedna, lecz w trzech postaciach: 1. rudderfish, 2. escolar, 3. oilfish lub inaczej kostropak.
Po drugie: żadna z nich nie jest prawdziwą rybą maślaną (z ang. butterfish), to inne gatunki.
Po trzecie: sklepy i restauracje, w których kiedyś ryba maślana bywała, a już nie bywa, nie bardzo wiedzą dlaczego, albo tłumaczą jakoś tak pokrętnie. Mętna woda na młyn zamieszania.
Po czwarte: przepisy na rybę maślaną np. z krewetkami i szparagami (pana Bikonta), czy w borowikach lub w sosie śmietankowym z szyjkami rakowymi, nie określają konkretnie którą rybę maślaną mają na myśli.
Po piąte: są sklepy i restauracje, w których ryba maślana była i jest nadal.
Zaczął rozjaśniać się akwen z rybami maślanymi, kiedy dotarłem do relacji osób poszkodowanych. Zacytuję kilka, lecz uprzedzam, że niektóre sformułowania mogą być drastyczne: „miałam temperaturę, czerwone plamy i byłam cała opuchnięta”, „biegunka to tylko delikatne techniczne określenie mojego stanu”, „ile ja się gaci naprałem”, „wystąpiło zbąblenie języka”, „przeżyliśmy straszne chwile” itp. Dla uspokojenia były też zeznania pozytywne np. „ryba maślana jest fantastyczna” – z forum smakoszy w rubryce „dieta w chorobie wieńcowej” czy „osobiście mam biegunkę po makreli”.
Są więc dwie strony tej samej ryby. Wiadomo, ryba spada zawsze masłem na dół, a wkradający się niepokój wymaga wyjaśnień. Śledztwo dotarło do ważnego dokumentu: rozporządzenia Komisji (WE) Nr 2047/2005 z dnia 5 grudnia 2005, zmieniającego rozporządzenie (WE) 853/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004, obowiązującego od 1 stycznia bieżącego roku. Dowiadujemy się, że nasze rybki nr 2 i 3, dystrybuowane pod wspólną nazwą handlową „ryba maślana”, mogą być rozprowadzane jedynie w opakowaniach i z dołączoną informacją o „ryzyku związanym z obecnością substancji wpływających szkodliwie na przewód pokarmowy”. Jest też komunikat sanepidu mówiący, że głównym składnikiem oleju ryb escolar i olifish są niestrawialne woski (ponad 90%). Z tego to powodu powyższe sensacje. Na pocieszenie dowiadujemy się, że „nie wykazano związku pomiędzy masą ciała, wiekiem, generalnym stanem zdrowia, a rozwojem choroby”. Jest też rada: „osoby spożywające przedmiotowe ryby po raz pierwszy, powinny zacząć od spożycia małej ilości w celu określenia własnej wrażliwości”. Amen.
No i wszystko wiemy. Trzeba teraz uważać na ryby maślane (które rybami maślanymi nie są). W restauracji mamy prawo poprosić kelnera o okazanie opakowania leżącej przed nami ryby maślanej, następnie skosztować kawałek i odczekać od 2,5 do 12 godzin. Jeśli nasz żołądek nie eksploduje – można jeść, jeśli mamy bóle, wysypkę, wymioty i jelita nie nadążają z oczyszczaniem – powinniśmy zrezygnować z dalszej konsumpcji...
...Och, gdyby też tak można gdzie indziej... Wybieramy parlamentarzystów (którzy jak zwykle z prawdziwymi politykami nie mają nic wspólnego). Na próbę prosimy o parę posiedzeń, głosowań i czekamy trochę. Robi nam się niedobrze – rezygnujemy z ich usług... Z tą różnicą, że biegunkę to powinni dostać oni, nie my...
Reasumując. Czy za każdym razem zdajemy sobie sprawę co unosimy do ust? Czy jest to to, co nam się wydaje? Czy zawsze wiemy czemu zawdzięczamy nieciekawe samopoczucie? Czy jesteśmy pewni co jest rzeczywistym powodem naszego rozdrażnienia, bólu i warczenia na otoczenie? Tak, coś nas na pewno zatruwa. Jednak niekoniecznie musi to być maślana ryba.
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
02.
03.
04.
dodano: 08:10, 19.06.2006
„ Obrazy jakkolwiek piękne, często bywają zdradliwe’ – to słowa, które pozostały mi w pamięci z dawnych lat. Choć czas mija, staram się o tym pamiętać, czy to rybka, czy też człowiek. Nie zawsze to, na co patrzymy, jest tym, czym nam się wydaje. A że wszystko jest naznaczone piętnem przemijania? Taka już chyba kolejność rzeczy na okrągłej Ziemi.
Pana tęskne wspomnienie za rybką maślaną i ukazanie kolejnych stadiów przemiany rybki ( tak, że na końcu już nie jest butterfish’em) zmusiło mnie do refleksji – ileż to rzeczy, zdarzeń umyka nam w gonitwie codziennej, o ilu rzeczach zapominamy, a przecież przemiany, jakie się dokonują, są niejednokrotnie tak zaskakujące…
W czasach, kiedy dumnie stawiałam pierwsze kroki jako młoda matka, żona i kochanka, nastała moda na zdrową żywność. Zdrową, to znaczy masło należało zastępować margarynami roślinnymi, smalec olejami, mięso – tylko kurczak, lub indyczek. I miało być zdrowo. To nic, że kurczaki rosły szybciej niż agrest, a margaryna zawsze była miękka do smarowania (nawet, jak pod zamrażalnikiem leżała),- zapatrzona w kult zdrowego żywienia postępowałam zgodnie z wszystkimi instrukcjami. W tym samym okresie mniej więcej, do mojej kuchni zaczęły napływać „ dobre i szybkie” produkty – zupki, rosołki, sosy ( i zasmażki!) w proszku, a dostarczane mi przez rodzinę z tej lepszej części Europy. Jakoś nie w smak mi były te zmiany, tym bardziej, że gotowanie traktowałam bardziej jako sztukę, niż obowiązek. Tak więc, jedząc kanapkę ze zdrowego, żytniego chleba, posmarowaną zdrową, roślinną margaryną, z liściem szklarniowej sałaty i plastrem polędwicy drobiowej, zastanawiałam się, czy aby na pewno chleb o smaku waty z margaryną mleczną i dodatkiem gorzkiej trawy jest tak do końca zdrowy. I w którym miejscu, u licha, jest polędwica na kuraku? Pewnie trwałabym w tym letargu do dziś, gdyby nie pewna wigilia Bożego Narodzenia, spędzona u teściów. Przybyliśmy owego dnia, trochę przed czasem, przyniosłam ze sobą placek żywiecki ( a piekłam go przez trzy dni), aby zabłysnąć na rodzinnej imprezie, a tam… Moja szacowna teściowa, otwiera słoiczek barszczu Knorr’a w proszku, zalewa to w garnku wrzątkiem, zamiast uszek z kapustą i grzybami, maleńkie, zgrabne tortellini, prosto z … torebki. Aby wrażeń nie zabrakło, zamiast karpia, na stole zagościły.. paluszki rybne( bo karp tłusty, niezdrowy i nikt tak naprawdę tego nie zje). Oczywiście, nie zabrakło wielkich, pulchnych pierników w czekoladzie - najlepszych, bo oryginalnych, niemieckich…Moja duma, placek sześciowarstwowy, przełożony prawdziwym, maślanym kremem zginął pomiędzy „cudami zachodniej cywilizacji”… Po tej wigilii, coś we mnie stanęło na „nie”. Z mojej kuchni znikły „ulepszacze”, zdrowe margaryny i szklarniowe nowalijki. Na talerzu pojawiła się niezdrowa kapusta zasmażana i schabowy, a chleb, kupowany w starej, tradycyjnej piekarni zaczęłam smarować na powrót masłem. Teraz jakoś mniej narzekając, że masła wyjętego z lodówki, nie da się rozsmarować na kromce, kiedy człowiek bardzo się spieszy.
Okazało się, że to, co stare i sprawdzone, jest dobre. Nowe nie zawsze wychodzi na zdrowie. Wróciłam do swoich korzeni, do swojej kuchni i przepisów. Barszczyku Knorr’a nie muszę już jadać podczas wigilii, bo tamta teściowa, już nie jest moją teściową, a w moim barszczu, gotowanym na zakwasie, pływają prawdziwe pierogi – jedne większe, inne mniejsze – jak to w życiu bywa, nie zawsze wszystko równo wychodzi. Ale za to zawsze smakuje i jestem pewna, że nie zaszkodzi nikomu. Bo przepisy na to stare i sprawdzone. To, co na początku piękne było, okazało się tylko atrapą moich marzeń. To, co długo rośnie, wyda dorodne owoce. Można, a i owszem podlać dobrze nawozem, ale istnieją pewne niebezpieczeństwa… Nawóz łatwo przedawkować, a to roślinę zabije i odorek wokół pozostawi. Może, więc wolniej trochę iść do przodu, zamiast nawozu więcej pielęgnacji i uwagi, to owoce piękniejsze zerwiemy? Bo co jak co, do zgnilizny nie da się przyzwyczaić.
05.
dodano: 22:14, 05.09.2006
Witam,
Pobyt nad morzem, Kołobrzeg. Smażalnie ryb - czyli to co nad morzem jest niezbędne bym powiedział w dużej ilości. Niemal każda ma w swej ofercie "RYBĘ MAŚLANĄ", do tego dochodzą wędzarnie i inne obiekty serwujące ryby w różnych postaciach. W żadnym obiekcie nie zauważyłem napisu informującego o skutkach jedzenia TEJ ryby. I tu się właśnie zaczyna cały problem, jedzenie tej ryby w ilościach większych (wiecej niż ok 50g) może powodować zależnie od organizmu rewolucje nazwijmy żołądkowo-jelitowe, zwykła biegunka to mały pikuś przy tym co ta ryba potrafi. Pomarańczowo-brązowawa wydzielina oleista jakby parafinowa dokładnie daje sie we znaki właścicielowi, ubrania cierpią i nos bo smród jest jak gaz bojowy tylko że nie łatwo się go pozbyć. Najbardziej uciążliwy jest fakt że nie można wyczuć "tego" momentu bo najczęściej to już są widoczne objawy. Czytam, że różnie bywa ok 1-2 dni, ale sądzę, że ten okres jest odpowiednio proporcjonalny do ilości zjedzonej ryby i czasu pojawienia się pierwszych objawów zewnętrznych, trwanie tego przez tydzień to najgorsza tortura w życiu.
Preparaty na biegunki nie pomagają, na bóle brzucha, które też towarzyć mogą - pomaga AMOL (20 kropli na łyżeczkę z cukrem), pomaga łagodzić sytuację LIPANCREA 16000 Warszawskiej POLFY. Resztę trzeba odcierpieć i sie nakląć ( dużo i głośno).
W trakcie poszukiwania informacji o rybce, natrafiłem właśnie na jej szkodliwości i przeciwskazania - kobiety w ciąży, dzieci, wrażliwe ukł trawienne i pozostałe osoby. Powinny być jakieś opisy przy tej rybie - a tu brak , przepisy swoją drogą a chęć zysku zakładów po prostu przeraża, nigdzie żadnych oznaczeń.
Ryba smaczna, ale ja już się nie zdecyduję na horror jaki obecnie przeżywam, ale jak ryba kosztuje 42 zł/kg to warto dodać 3 zł i kupić np łososia. Tak droga ryba, a ile komplikacji, taniej i bez niespodzianek lepiej byłoby kupić zupkę w torebce i zalać gorącą wodą ;-).
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i ostrzegam.
PS. Stacje sanitarno-epidemiologiczne są już uwrażliwiane na te rybki i skutki, w myśl zasad i prawa UE powinny sprawdzać zakłady ją serwujące i czy są obecne opisy przy tej rybce. Zobaczymy czy się pojawią bo przepis dość stary a w Polsce też już UE a życie nadal odstaje od całej reszty.
06.
dodano: 15:53, 03.08.2007
Chciałam powiedzieć autrowi, że detekyw z niego słaby. angielska nazwa butterfish to nazwa odmiany ryby niejadalnej. Kosrtopak i eskalor to rowniez gatunki niejadalne - to sa te najbardziej trujące. dopuszczone do spozywania sa żuwak, sablefish, rudderfish, błyszczyk i anplopoma
07.
dodano: 17:22, 03.08.2007
Autor dziękuje za uwagi i informacje. Zwraca też uwagę, że wymieniona przez "Wedzarza" rudderfish - jako dopuszczona do spożywania - nie znajduje się w wyżej cytowanym rozporządzeniu Komisji. Życzę zdrowia - MJ.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio