Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski, DM

Kluby Konesera pokazują, że pasjonujemy się dwoma rzeczami – winem i spiskową teorią dziejów. Tego wieczoru udowodniliśmy, że najlepiej jest, gdy jedno z drugim połączyć…

Na spotkanie z nami wino przybyło z ziemi włoskiej, a konkretnie aż z zachodniego krańca Sycylii, z rodzinnej winnicy Fina. Sprowadził je i prezentował Wiktor Żelazny. Sycylia, to wyspa po winiarskich „przejściach". Korzenie sycylijskich winorośli sięgają czasów fenickich (ok. 2 tys. lat przed Chrystusem), potem swoje piętno odcisnęli starożytni Grecy, następnie Rzymianie, przez kilka wieków Arabowie, którym Allah nie polecał spożywania wina, ale produkcji całkiem nie zabronił, a następnie wyspa wróciła pod panowanie rzymskie. Pod względem ilości upraw Sycylia jest największym regionem Włoch. Po okresie nadprodukcji kiepskiego wina sprzedawanego hurtowo na beczki, od kilkunastu lat jakość sycylijskiego wina systematycznie zmienia się na lepsze.

Na ocenę winopijców oczekiwało 7 produktów. Pokrótce o subiektywnych wrażeniach. Na początek wina białe:
Sauvignon 2006 – z wyraźną grejpfrutową goryczką, aromatem cytrusów, brzoskwini – lekko mineralny, bardzo wyrazisty z długim posmakiem. Był przyjemnym doznaniem, mocnym uderzeniem na wstępie. (55 zł)
Drugie Fiano 2006 – łagodniejsze, rześkie, bardziej frywolne. Owoce tropikalne, cytrusy w nosie i wyważona goryczka w finiszu. (55 zł)
Oba wina wypadły lepiej niż przyzwoicie.

Każde z następnych czerwonych było inne i wywoływało odmienne emocje:
Merlot 2003 – bardzo intensywny (przez co kontrowersyjny). Dojrzała wiśnia z wanilią zanurzone w kakaowych gorzko-pieprznych smakach. Miękkie, beczkowe – do powolnego degustowania. Widziałbym je obok parującej pieczeni z dziczyzny (66 zł).

Cabernet 2002 – znalazł od razu uznanie w wielu ustach. Tu spoczywanie w dębie dało subtelniejszą wanilię. Cabernetowa porzeczka zostawiała lekką szorstkość na języku, jakby odrobinę popiołu. Wyważone, przyjemne (66 zł).

Potem były dwa Nero d'Avola – ten szczep staje się wyróżnikiem czerwonych win sycylijskich w świecie. Pierwsze z 2005 roku – z wyczuwalną charakterystyczną kwasowością czerwonych owoców. Umiarkowane w charakterze, poprawne (45 zł).

Starszy (2003), szczepowy brat, leżakowany rok w beczce, dla mnie był winem wieczoru. Piękny, głęboki rubinowy kolor, wyważone taniny, elegancki z przyjemną kompozycją wanilii, pieprzu i jarzyn, miło wypełniający usta. Po przełknięciu przywołujący gorące (ale nie za mocno) słońce Sycylii, do której chce się stale wracać (86 zł).

Ostatnim winem była Marsala – sycylijskie sherry z wielowiekową tradycją. Słodkie, z wyraźną goryczką – rodzynki z przypalonym karmelem i orzechami włoskimi, lekko ziemiste. Dla amatorów tiramisu (45zł).

Razem z winem płynęła opowieść – o tajnych stowarzyszeniach, o ludziach, którzy planowali przeprowadzenie trzech wojen światowych i powołanie Nowego Porządku Świata, o spotkaniach „na szczycie", na które nie wpuszcza się dziennikarzy, o wszechogarniającym spisku i manipulacji rzeczywistością.
To jednak nie wszystko. 16. spotkanie klubowiczów stało się także…. początkiem nowego. Klub Konesera zmienił bowiem swoją formę. Od tej pory jest nie tylko sposobem na miłe spędzenie czasu w towarzystwie wina i niezwykłych opowieści, ale także rodzajem biznesowego klubu lojalnościowego. Nowa formuła, nowe zasady. Szczegóły zdradzimy niebawem…

XVI Klub Konesera odbył się 10 lutego 2008 roku w katowickiej winiarni "Burgundia".