Autorem wpisu jest: Dorota Mrówka

Europa powoli, ale nieodwracalnie, traci monopol na dobre wina. Poważnym konkurentem są bodegi Nowego Świata, które produkują coraz bardziej wyrafinowane, eleganckie i jakościowe trunki. Nic więc dziwnego, że tamtejsze winnice zdobywają coraz większe rynki zbytu, a i w Polsce nie są już całkowicie anonimowe. Jednym z producentów, o którym smakosze wina na pewno już słyszeli, jest urugwajska bodega Toscanini. W ostatnią środę mieliśmy okazję pokosztować siedmiu win pochodzących właśnie stamtąd.

Jak się okazuje tradycja winiarska w Ameryce Południowej sięga XVI wieku. Bodega Toscanini Lizy wprawdzie kilkaset lat mniej, ale jej początki sięgają 1894 roku, kiedy to Juan Toscanini postanowił przeprowadzić się wraz z rodziną z Genui do Rio de la Plata, 30 km od Montevideo w Urugwaju. Początki – jak to zwykle bywa – nie były imponujące, ale niebawem niewielkie poletko rozrosło się do okazałej bodegi, w której Juan Toscanini mógł wyprodukować 4200 litrów wina nazwanego „La Fuente”.
Dzisiaj tereny należące do winnicy Toscanini zajmują powierzchnię 75 hektarów. Położne są w regionie Paso Cuello i Canelon Cicho, na południu kraju. Panują tam bardzo korzystne warunki klimatyczne, dzięki wpływowi niedalekiego Oceanu Atlantyckiego. Znaczna różnica temperatur między dniem i nocą samoistnie reguluje proces dojrzewania winogron, a naturalne opady wystarczają, by dopełnić cykl wegetatywny roślin. Klimat jest umiarkowany, średnia temperatura roczna wynosi ok. 17 st.C, pory roku wyraźnie zaznaczone – lata są upalne, a zimy mroźne. Winnice znajdują się na łagodnych stokach o łupkowo-wapiennym podłożu.

Właściciele winnic wyznają zasadę, że jakość wina wiąże się bezpośrednio ze stanem winnic, dlatego tak wiele uwagi im poświęcają. Zbiory przeprowadzane są ręcznie, by winogrona zostały dostarczone do bodegi w nienaruszonym stanie, a cały proces winifikacji jest ściśle kontrolowany. Dzięki temu powstają bardzo ciekawe, oryginalne wyraziste wina, jak na przykład białe Toscanini Chardonnay z 2002 roku (56 zł), które otwarło środową degustację.

Goście mieli jeszcze okazję ocenić sześć czerwonych win, w tym specjalność winnicy Toscanini Adagio Espressivo z 2002 roku (129 zł). Wino, które tworzy kombinacja trzech szczepów: tannat 20%, cabernet franc 40% i merlot 40%, leżakuje przez 16 miesięcy w nowych beczkach z dębu francuskiego. Przyznać trzeba, ze trunek to bardzo wyrafinowany i szlachetny. Nic więc dziwnego, że szybko znalazł swoich wielbicieli. Szczególnie upodobali go sobie Amerykanie, którzy wykupują całe roczniki. Do Polski trafiło zaledwie 60 butelek tego wina. Bardzo ciekawe okazało się również czerwone Toscanini Tannat Reserva z 2000 roku (56 zł) o wyraźnie wyczuwanym aromacie kawy, czekolady, wanilii, kakao i masła. Warto wspomnieć także o długim, garbnikowym winie o zapachu migdałów i suszonych owoców, czyli Toscanini Tannat z 2004 roku (36 zł), które idealnie komponuje się z mięsami i tłustymi potrawami. Poznaliśmy też ulubione wino Urugwajczyków – Toscanini Tannat-Merlot (27 zł) o owocowej nucie.

Podróż w odlegle zakątki świata okazała się dla gości degustacji bardzo satysfakcjonująca. Okazuje się, że warto czasami zapomnieć swoich przyzwyczajeniach i pozwolić dać się uwieść nowym smakom.

Degustacja win z winnicy Toscanini odbyła się 15 czerwca 2005 roku w winiarni „Burgundia” w Katowicach.

Foto: JG