Autorem wpisu jest: Anna Kierzek

Wielkanoc – kiedyś zwana Paschą, to najstarsze ze świąt, obchodzone już w II wieku na pamiątkę Męki, Śmierci, ale zwłaszcza na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa. W Polsce obyczaje obchodzenia tego święta są starannie kultywowane, a całej aurze świętowania towarzyszą suto zastawione stoły. Wspólne „święcone” to nie tylko rozkosze dla podniebienia, ale przede wszystkim wzajemna bliskość, wspólnie przeżywana radość i wzruszenie. Jest to także czas, kiedy całe rodziny mogą się spotkać przy wspólnym stole i pobyć razem.

Wielkie świętowanie zaczyna się w Niedzielę Wielkanocną, kiedy to tuż po powrocie z kościoła zasiada się do uroczystego śniadania, zwanego święconym. Tak naprawdę jest to wielka uczta, poprzedzona dzieleniem się święconym poprzedniego dnia jajkiem i składaniem sobie życzeń.

Mięsne specjały
Tradycyjne, polskie święcone składało się głównie z zimnych mięs, jaj gotowanych na twardo i ciast. Dawniej mówiono, o takich daniach, że są podawane „ bez dymu” lub przyrządzane „przy jednym dymie” – czyli wcześniej przygotowane, a potem jedynie podgrzane. W Wielkanoc bowiem, nie wolno było rozpalać „wielkiego ognia”, w jak największym stopniu należało ograniczyć wszelkie prace domowe.

Najważniejszym daniem (jak i dzisiaj) była szynka – wielka, wędzona w jałowcowym dymie, w całości, razem z kością oraz wszelkie kiełbasy domowej roboty. Bezwzględnie nie mogło także zabraknąć kiełbasy białej, układanej w wymyślne zwoje. Na staropolskim stole pojawiał się także półmisek ze świńską głową i jajkiem w pysku oraz młode prosięta pieczone w całości na rożnach.

Po mięsach i kiełbasach przychodziła pora na kolejne smakołyki – bigos z kapusty duszonej z mięsem i kiełbasą, podlewany winem oraz esencjonalny, zawiesisty żurek staropolski, gotowany na kiełbasie, zaprawiany śmietaną i chrzanem.
Na południu Polski, w górach i podgórskich regionach jadano także gorącą zupę zwaną „święconką” – z drobno pokrojonych mięs, kiełbas i jaj na twardo; gotowanych w serwatce z dodatkiem chrzanu.

Świąteczne ciasta
Na wielkanocnym stole niepodzielnie królowały wielkie, drożdżowe baby, w kuchni staropolskiej zwane także „babimi kołaczami” – i z tych bab właśnie – szafranowych, pulchnych, wysokich i pięknie lukrowanych, słynęły staropolskie święcone.
Na równi z babami słynne były mazurki – kruche placki, wafle lub opłatki pięknie przybrane różnymi masami, owocami w cukrze, konfiturami z owoców. Podobno swój rodowód mazurki mają w kuchni wschodniej czy nawet tureckiej, ale tak dobrze zadomowiły się w kuchni polskiej, ze goszczą w niej od stuleci.

Wielkanocne zabawy
Czas świątecznych biesiad umilały zabawy pisankami i kraszankami. Najczęściej były to zabawy zwane „walatką”, lub „wybitką” – polegała ona na toczeniu jajek po stole, albo stukaniu kraszankami trzymanymi w rękach. Zwycięzcą był ten, kto zachował jajko w całości. Górny Śląsk miał jeszcze inna zabawę na tan czas – mężczyźni i dorośli chłopcy bawili się w „kulanie jajec z górki”. Gra polegała na toczeniu jajka po deszczułce w taki sposób, aby wpadło w zagłębienie zwane „ducką”.

Z Europy Zachodniej trafił do nas zwyczaj, który przyjął się na Śląsku, Pomorzu i Polsce północnej – dorośli przygotowywali niespodzianki dla dzieci, następnie chowali je w domu i obejściu, a dzieci z radością szukały małych koszyczków wypełnionych jajkami (później były to jajka czekoladowe) i słodyczami. Miał to być wielkanocny dar, jaki przynosiły dzieciom wiosenne zajączki. Zwyczaj ten, bardzo lubiany przez dzieci przetrwał do dziś.

Wielkanoc Mikołaja Reja
„W dzień Wielkanocny, kto święconego nie je jaja, a kiełbasy dla węża, chrzanu dla pcheł, jarząbka dla więzienia już zły chrześcijanin… Że z tego nadmiaru… jedno z prosna utrata, a po tym łakomstwo, a po tym różnorodność wrzodów, a przypadków szkodliwych i rozlicznych.”
Czyli już w XVI wieku Mikołaj z Nagłowic pisał o braku umiaru w jedzeniu i piciu drwiąc tym samym z żarłoków, dla których Wielkanoc sprowadzała się głównie do wielkiego obżarstwa. Nie przejmowano się jednak zbytnio tymi kpinami. Od zawsze ceniono w Polsce dobrą kuchnię, zwłaszcza świąteczną. Nie zmienia się też Polska gościnność.