Autorem wpisu jest: Dorota Mrówka

Extra vergine di oliva – napis, który sprawia, że od razu nabieramy szacunku do produktu zawartego wewnątrz butelki. Oliwa najwyższej jakości, z pierwszego tłoczenia, o kwasowości poniżej 0,8%. Ideał. Kupujemy, otwieramy butelkę i ….. zamiast aromatu świeżo skoszonej trawy i owoców czujemy…. nic. Wielkie nic, które czasem „zalatuje" co najwyżej roztopionym masłem. A więc wydaliśmy ok. 15-20 zł na coś, co nie warte jest ani złotówki, bo nawet do smażenia się nie nadaje. No tak, ale z oliwą jest jak z winem – za kilkanaście złotych nie możemy liczyć na nic wartościowego, bez względu na to, co producent napisał na etykiecie.

Jak zatem poczuć smak prawdziwej, dobrej oliwy? Na przykład na degustacji. Jedna z nich odbyła się w katowickim Domu Wina, gdzie zaprezentowano oliwy włoskiej firmy Anfosso, działającej w regionie Liguria, a dokładnie w prowincji Imperia, oddalonej jakieś 30-40 km od Monako.
Ręczne zbiory, nowoczesny młyn oliwny, własne gaje i zamiłowanie właścicieli do oliwy dają gwarancję odpowiedniej jakości. Mieliśmy okazję skosztować kilku produktów z oliwek taggiasca, typowych dla Imperii. Można w nich wyczuć nuty przypraw (głównie pieprzu i papryki), owoców (cytrusy, jabłka), karczochów i ziół. Po przełknięciu, pozostawiają w gardle pikantny, lekko pieczący posmak, który znika po kilku sekundach.
Taka oliwa nadaje się idealnie do sałatek, dressingów, a nawet do pieczenia. Jak się okazuje – doskonale smakuje także z …. lodami waniliowymi. Tak, tak, proszę się nie krzywić, tylko spróbować. Podobne wrażenie robi zresztą ocet balsamiczny z lodami, który także mieliśmy okazję próbować. Musi to być jednak ocet, który kilkanaście lub kilkadziesiąt lat leżakował w beczkach, aż stał się gęsty i słodko-kwaśny. Mała buteleczka tego przysmaku kosztuje ok. 40 zł, więc szukanie go w hipermarketach – odpada. Można spróbować w dobrych delikatesach.

Wracając jednak do degustacji – aby ocenić walor produktu, należy odrobinę oliwy nalać do kieliszka i ogrzać go w dłoniach, by uwolnić bukiet. Następnie wąchamy oliwę i oceniamy jej aromat. Następnie przychodzi kolej na skosztowanie – pijemy mały łyczek i rozprowadzamy go w ustach, wciągając przy tym odrobinę powietrza. Możemy ocenić w ten sposób wachlarz smaków.

Kupując oliwę warto wiedzieć o kilku rzeczach. Otóż kolor oliwy nie ma żadnego znaczenia. Zależy od wielu czynników, ale w żaden sposób nie wpływu na klasę produktu. Dlatego podczas profesjonalnych degustacji oliwy podaje się w kieliszkach z ciemnego szkła.

Po drugie – nie ma oliw rocznikowych, dlatego nie znajdziemy na etykiecie informacji na ten temat. Jedynie w przypadku produktów DOP (odpowiednik winnego DOCG) pojawi się informacja, na przełomie których lat odbyły się zbory (trwają kilka miesięcy – od jesieni do wiosny, więc nie można wskazać jednego rocznika).

Po trzecie – żywotność oliw wynosi ok. 18 miesięcy od daty butelkowania. W przypadku wyjątkowo jakościowych produktów ten czas może wydłużyć się do 2 lat.

Po czwarte – oliwy nie należy przechowywać w ciepłym i nasłonecznionym miejscu, ani w lodówce, ponieważ jest wówczas narażona na zbyt szybką zmianę temperatur. Najlepiej znaleźć zacienioną, oddaloną od źródeł ciepła półkę lub szafkę.

Po piąte – jeśli nie musimy, to nie kupujmy oliw, które mają na etykiecie (najczęściej drobnym maczkiem) napisane „olio di sansa di oliva" – ta robiona jest bowiem z wytłoczyn i poddana wielu procesom chemicznym. Wycofano ją z rynku włoskiego już lata temu i teraz sprzedaje się głównie w sklepach wschodniej i środkowej Europy.

Jak widać – oliwa oliwie nie równa. Można się przekonać o tym samemu, organizując w domu swoją własną, małą degustację. Do czego wszystkich gorąco zachęcam.

Degustacja oliw Anfosso odbyła się 12 września 2007 roku w katowickim Domu Wina. Organizatorem degustacji była firma ItaBo Promotions z Warszawy.

Na zdjęciu: drzewko oliwne. Foto: Marian Jeżewski

Galeria: (fot. 1 i 2) – próbki degustowanej oliwy, (fot. 3) – Alessandro Anfosso, producent oliwy (pierwszy z lewej), (fot. 5) – degustowane oliwy Anfosso, (fot.7) – kieliszek do profesjonalnej degustacji. Foto: DM