Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Czy ktoś może przypomina sobie narzeczonego wnuczki Kargula i Pawlaka? Z nieukrywaną dumą mówił, że pije tylko importowane wino. Zastanawiam się co to mogło być w tamtych czasach? Jakie by jednak to importowane wino nie było, to i tak nasze krajowe musiało wypadać gorzej. Powód był prosty – proces winifikacji wspierała siarka w ilościach przekraczających wszelkie przyzwoite normy, co jak wiadomo ma określony wpływ na walory smakowe. O zdrowiu nie wspomnę. „Niedaleko pada Polak od jabola” – wypisał ktoś na murze. Ale czasy się zmieniły. Na szczęście…

Teraz, nie dość, że daje nam lubić się Europa, to jeszcze sama do nas przyjeżdża. W pewnej francuskiej restauracji w Katowicach, dwaj młodzi Hiszpanie przyjechali odkryć przed nami skarby… Wina ze swoich winnic.

La Milla de Oro, czyli „złota mila” – obszar leżących wielu, jedna obok drugiej, winnic. Wśród nich jest Abadia Retuerta – bodega wyjątkowa! Powstała dzięki inwestycji firmy farmaceutycznej ze Szwajcarii, która wynajęła specjalistę z Bordeaux, aby znalazł w Hiszpanii dobre miejsce do robienia wina i zajął się czym trzeba. Efekty jego pracy okazały się niezwykłe. Pierwsza butelka wina trafia do sprzedaży w 1996 roku. Dzięki temu, że zrezygnowano z rygorów organizacji dającej certyfikat kontroli jakości, zyskano swobodę eksperymentowania – właściwie bez ograniczeń, możliwość poszukiwania nowych, niespotykanych win.  Postawiono na nowoczesny, sterowany komputerowo system opieki nad krzewami winogron.

Proszę sobie wyobrazić umieszczoną w krzaku sondę, której zadaniem jest badanie stresu rośliny! (?) Jeśli np. nie ma zbyt długo deszczu – powoduje dostarczanie wody – tyle, ile akurat potrzeba.  Gdy w dolinie zbierze się zbyt zimne powietrze – olbrzymie wentylatory zaraz je wydmuchują, a nagrzewnice docieplają! Technika umożliwiająca troszczenie się o optymalne warunki rozwoju winorośli – godna XXI wieku. Na końcu jest jednak człowiek i tradycja. Naturalna winifikacja. Bez pomp, bez wibracji, metodą grawitacyjną. Przed nami namacalny dowód: wino Seleccion Especial 2000. Głeboka, piękna czerwień, 25% cabernet sauvignon, 5% merlot, 70% tempranillo. 18 miesięcy w beczce dębowej. Zrównoważone, mięsiste, atakuje smakiem. Aromaty dojrzałych owoców, przetworów konfiturowych z nutą mentolową i leśną ściółką. Akcenty kawy, czekolady i zielonego pieprzu. O zwierzęcym charakterze…  Co za wino! Warto się z nim zaprzyjaźnić.

Bodega Hermanos Lopez to malaga. I tu powróćmy do czasów, gdzie, aby być pewnym, że przestępstwo nie będzie popłacało, najlepiej było je upaństwowić. Dziwnym trafem oryginalna malaga jest dostępna w pewexie i najczęściej stosowana przez panie domu jako dodatek do bigosu. Miód i wino w jednym. Dziś słońce z Malagi, czyli Sol de Malaga 2001, lekko schłodzone, polecane jako deser lub do deseru.  Przeciwnicy słodkich win potakują z uznaniem…

I tak oto Europa raczyła nas winami z trochę wyższej półki (od 42 do 600 zł). Znów okazało się, że lubimy wszystko co albo niemoralne, albo nielegalne, albo tuczące, albo drogie…

Degustacja, zorganizowana przez katowicki Dom Wina, miała miejsce 31 marca 2005 roku w restauracji  „C’ est si bon”. Prowadził ją Wojciech Giebuta, sommelier Domu Wina, wina prezentowali: Eduardo Ruiz i Yoann Tissandier.

Foto: Marian Jeżewski