Autorem wpisu jest: Robert Fiałkowski

Siedemnastowieczna Francja przeżywa lata swojej świetności. Szlachetnie urodzeni spędzają czas wolny na polowaniach, w siodle i na bezustannych pojedynkach. Idąc ich tropem przenosimy się do Chantilly, pięknej podparyskiej posiadłości księcia Ludwika II Burbona de Conde*, zwanego Wielkim Kondeuszem. Marszałek Francji, książę de Conde przygotowuje niezwykłą ucztę dla króla i całej jego świty. Uczta miała przyćmić swoim blaskiem wcześniejsze dworskie biesiady. Książę chciał w ten sposób zaskarbić sobie względy i poparcie Króla Słońce – Ludwika XIV. Książę de Conde oddał swój zamek w ręce genialnego kucharza – Francoisa Vatela, który miał tylko trzy dni i trzy noce na to, by zachwycić swym kunsztem króla i cały jego dwór. Ten oddany sługa dumnego księcia, pełni w tym czasie rolę wielkiego mistrza ceremonii.

Uczta według Vatela
Do otoczonego sadzawkami zamku rodu Condi – Chantilly, wiosną 1671 roku przybywa sam król Ludwik XIV, a wraz z nim cały Wersal, książęta, dostojnicy i arystokraci. Królewski dwór liczący 15 tysięcy gości przenosi się na kilka dni do tej zacisznej posiadłości. Ani przedtem ani potem Francja nie widziała tak wielkiego bankietu. Stoły uginały się od wszelkiego rodzaju jadła i wina, były na nich bażanty, pieczone kaczki oraz polędwiczki wołowe. Raczono się bukietami jarzyn, połciami mięsa, owocami i rybami. Służba, co rusz, donosiła do stołu dziczyznę, półmiski pełne cielęcych pieczeni, ptactwa i pstrągów. Przystawki, sosy i musztardy wyostrzały zmysły. Nie brakowało wyszukanych dań, finezyjnej kompozycji dekoracji oraz harmonii kolorów. Zastawy były przystrojone z iście arystokratyczną pompą, złote i srebrne czary, misy, kielichy i sztućce zdobiły nakrycia stołów. O dobro gości dbało tysiące kucharzy, kelnerów i podczaszych. Nie mogło zabraknąć teatrów i kabaretów, czas umilali nadworni pisarze i filozofowie. Po spokojnej tafli wody pływały na tratwach rajskie wyspy. W łodziach śpiewały półnagie nimfy, a nocne ciemności rozświetlały sztuczne ognie.
Być może inspiracją do takiej uczty było odkrycie w tym czasie słynnej „Uczty Trymalchiona" przypisywanej Petroniuszowi. Znawcy podziwiali rękopis, wczytywali się w jego treść i rozprawiali nad jego autentycznością. Kondeusz uwielbiał takie dysputy i chętnie do nich dołączał.

W czasie uczty doszło do tragedii: słynny Vatel odebrał sobie życie. Nie mógł bowiem znieść niesławy, jaka mogłaby na niego spaść, gdyby dwór dowiedział się, że zamówione ryby nie sprawdzają się w nowych recepturach. Obawiał się, że straci zaufanie księcia, który powierzył mu tak zaszczytną rolę.

Dzisiejsze Chantilly
Pałace Chantilly słyną z wielkiego nagromadzenia dzieł sztuki, w czym wyprzedza je tylko paryski Luwr. Po zwiedzeniu pałacu można posilić się w hameau, czyli sztucznej wiosce, zbudowanej przez księcia Ludwika z rodu Condi. Panuje tu sielska atmosfera, przywołująca pamięć tamtych czasów. Można tu spróbować specjałów regionu Pikardii- potraw z kaczki i królika pod różnymi postaciami i oczywiście napić się dobrego wina. W piwnicach zamku mieści się restauracja wzorująca się na kuchni Vatela. Trudno chyba o lepszą promocję..

Nie można pominąć Wielkich Stajni i Muzeum Koni. Książę Kondeusz całe życie spędził w siodle prowadząc Francję od zwycięstwa do zwycięstwa. Był tak do nich przywiązany, że wybudował pałac dla 200 ulubionych koni. Podobno wierzył, że po śmierci wcieli się w jednego z nich.

Zamek w Chantilly znalazł się ostatnio na ustach całego świata. Niedoszły pan młody, brazylijski piłkarz – Ronaldo nie zdążył dopełnić niezbędnych francuskich formalności i nie stawił się na własnym ślubie. Ponieważ nie chciał odwoływać uroczystości, goście bawili się na zamku Chantilly bez niego.

*Kariera Kondeusza
Życie i kariera Ludwika II Burbona były niezwykle błyskotliwe. Zostaje naczelnym wodzem armii francuskiej., w efektownym stylu pokonuje Hiszpanię, za jego sprawą Francja urasta do rangi światowego imperium. Dowodził potężną armią, która nie miała sobie równych w Europie. Stawiany jest w jednym szeregu z największymi wodzami w historii, po licznych podbojach wracał do Paryża jako triumfator. Nie czół się dobrze w roli drugiego we Francji, zabiegał o tron w Polsce, w czym polska szlachta mu przeszkodziła. Ponieważ był pewien swej wygranej chciał poprowadzić wojska francuskie do wojny z Holendrami. Chcąc pozyskać króla dla swojej sprawy zaprosił go na ucztę.
Po kolejnych podbojach, będąc u szczytu sławy przechodzi na zasłużoną emeryturę. Ostatnie lata życia spędza w swoich dobrach w Chantilly otoczony artystyczną i intelektualną elitą swoich czasów. Na jego dworze chętnie przebywał Molier, Racine, La Fontaine i wiele innych osobistości.

Foto: wikipedia, wolna encyklopedia