Autorem wpisu jest: Marek Wyciślok

Będąc pod wielkim wrażeniem urody Japonek, zadałem swego czasu pytanie mojej znajomej, absolwentce Japonistyki  UJ: skąd bierze się u tych kobiet tak filigranowa figura, piękna cera i gęste włosy? Bez zastanowienia odpowiedziała: „Bo głównie żywią się rybami morskimi i innymi „owocami morza”. Może warto więc podczas tego lata, korzystając z darów morza i jezior, zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe i zacząć zajadać się rybami? I nawet po okresie urlopowym postarać się,  by zagościły na dłużej w naszym jadłospisie? Tym bardziej, że dietetycy zalecają, aby ryby pojawiały się na naszych stołach przynajmniej dwa razy w tygodniu. Dlaczego?  Są niskokaloryczne – np. 100 g. dorsza dostarcza zaledwie 70 kalorii, bardzo zdrowe i dodam jeszcze… bardzo smaczne.

Trochę historii…
Zgodnie z teorią ewolucji życie wyszło z wody, więc ryba jest jednym z najodleglejszych naszych antenatów. Idąc dalej tym tropem, ryba jest też jedną z pierwszych potraw, które skutecznie zaspakajały głód. Badacze dokładnie nie potrafią określić, kiedy rozwinęło się rybołówstwo, ale za to wiadomo, że od najodleglejszych czasów do zdobywania ryb posługiwano się harpunami przygotowanymi z kości. A więc można śmiało powiedzieć, że zanim rzeki czy morza stały się komunikacyjnymi szlakami, przede wszystkim były źródłem pożywienia. Dla ludzi mieszkających u brzegu Nigru czy Żółtej Rzeki rybołówstwo nadal jest najważniejszym i często jedynym sposobem zdobycia żywności.

Przede wszystkim zdrowe
Ryby bez wątpienia to najlepsze źródło białka, ponadto są bogate w wapń, fosfor, magnez a ryby morskie także w jod. 1 kg ryb dostarcza naszemu organizmowi od 0,20 do 0,25 g wapnia czyli tyle, ile 5 kg mięsa wołowego. Ponadto ryby bogate są w witaminy A i D, a niektóre z nich także w witaminy z grupy B. Brak im natomiast witaminy C. Aby uzupełnić dietę ten składnik, zaczęto skrapiać ryby sokiem z cytryn. Warto także wiedzieć, że są ludzie, którzy jedzenia ryb powinni unikać, a są to osoby z egzemą lub migreną. Jeżeli ktoś ma z tym problemy, to często ta dolegliwość pojawia się nawet po zjedzeniu najmniejszej ilości rybiego mięsa. Ostrożnie także powinni jadać ryby ci, którzy chorują na nerki lub artretyzm, gdyż ryby są kwasotwórcze, wiele z nich zawiera związki purynowe i duże ilości soli kuchennej.

Tłuste czy chude
Ryby mają od 1% do 27% tłuszczu. Chude ryby, jak wszyscy wiemy, są lekkostrawne i można spokojnie nimi się zajadać. Natomiast z rybami tłustymi należy być już bardziej ostrożnym, mimo, że tłuszcz ryb morskich wpływa korzystnie m.in. na obniżenie poziomu cholesterolu.

Do najbardziej tłustych zaliczyłbym węgorza – 27% tłuszczu, jest on poza tym ciężkostrawny, łosoś zawiera 10 % tłuszczu, mimo bogactwa witamin jest również ciężkostrawny –  szczególnie wędzony, tuńczyk 12% tłuszczu – wyśmienity w smaku, ale też zaliczany do podanej powyżej grupy, makrela 8%, śledź 6%, karp 3% , sardynki i szproty 2% tłuszczu, te ostatnie nie zalecane są osobom, które mają problemy z trawieniem. Pstrąg ma tylko 1% tłuszczu i mimo wyśmienitego smaku, nie należy do ryb lekkostrawnych.

Do grupy ryb chudych, czyli takich, które zawierają mniej niż 1% tłuszczu zaliczyłbym szczupaka (jest lekkostrawny), doradę o niezwykle smacznym, białym mięsie, dorsza, karmazyna o pysznym, białaworóżowym mięsie, należy jednak pamiętać, że na grzbietowej stronie głowy i koło skrzeli posiada jadowite kolce, które należy z wielką ostrożnością i uwagą usunąć, halibuta białego i niebieskiego (ten drugi mimo, że ma tłuściejsze mięso od swojego krewniaka, dla wielu jest smaczniejszy i bardziej delikatny) oraz flądrę. Do nietłustych ryb, które podczas wakacji na pewno spotkamy w ofercie restauracji czy różnego rodzaju smażalni, zaliczyłbym również: pagrusy, pałasze, raje i chyba najbardziej popularną obecnie rybę i zarazem godną polecenia – solę, zaliczaną do najsmaczniejszych wśród wszystkich płastonug.

Polubmy więc ryby i podczas korzystania z lata, odkrywajmy ich bogactwo rodzajów i smaków.