Pod tytułem powinno się rozlegać teraz takie ikh, ikh, ikh, ale się nie rozlegnie, bo nalewka z czerwonej porzeczki powstała, ale czeka na czasy, aż ja matka dzieciom przestanę karmić…

No dobra, miało być o leczo, bo właśnie upichciłam, ale nie będzie, bo niechcący zrobiłam nalewkę z czerwonej porzeczki.

A co miałam zrobić? Dostałam dwie pełne, wielkie aluminiowe miednice wypełnione po brzegi czerwoną porzeczką. Nieobraną, nieumytą. No to obierałam i myłam do 2.30 w nocy. Pod koniec oczy mi się zamykały i głowa opadała, doszłam nawet do wniosku, że tak musiał się czuć ten no, Kopciuszek, jak przebierał mak czy coś tam.
A dziś jeszcze dostałam kilogram czarnej porzeczki, ale to  już pikuś. Się zrobi dżem. Zaraz się obierze i się zrobi. Akurat po północy skończę.

Z czerwonej porzeczki powstały owszem i dżemy i nawet soczek. Ale ileż można. Więc doszłam do wniosku, że powstanie nalewka. Teraz sobie patrzę na buteleczkę, w której nalewka zamieszkała i czeka, aż kiedyś jej spróbuję, a tymczasem podam szybki przepis.

Obraz 790

Przepis na nalewkę – składniki na 2 butelki po 0,75 litra

 

Nalewka z czerwonej porzeczki

Składniki:

Czas przygotowania

minut

Liczba osób

Przygotowanie:

Porzeczki obrać (pozbawić szypułek), umyć, wsypać do jakiego naczynia i zalać wódką. Przykryć ściereczką i poczekać na drugi dzień. Nie zjadać porzeczek, tylko drugiego dnia przygotować syrop z 250 g cukru i 0,25 l wody – wsypać cukier do wody i zagotować. Ostudzić (ale nie do końca) wlać ciepły do naczynia gdzie porzeczki pływają w wódce. Znowu przykryć ściereczką i odstawić na kolejny dzień.

Trzeciego dnia (ja zapomniałam o nalewce i zrobiłam to dopiero 5 dnia) odcedzić płyn mocno przyciskając owoce – polecam przez gazę, można kupić w aptece, tania jest. Nalewkę zlać do butelek i zamknąć. Wychodzi piękna, czerwona, klarowna, wygląda trochę jak syrop, którym katowała mnie babcia – Guajazyl czy coś w tym guście. Syrop był straszny, a nalewka (no zamoczyłam język, no) jest super.