Autorem wpisu jest: Bożena Kowalska

Ta delikatna roślina o białoróżowych kwiatach tworzących płaskie baldachy, towarzyszy ludziom od bardzo dawna, wzmianki o niej można odnaleźć  w  literaturze sanskryckiej, egipskich papirusach, w Starym Testamencie, wychwalał ją również rzymski pisarz, Pliniusz Starszy. Nie wiadomo, skąd pochodzi, ale dzisiaj uprawia się ją w południowej części Europy, Indiach oraz Ameryce Płd. Roślina ta wymaga dobrze przepuszczalnej gleby i nasłonecznienia. Na łodydze kolendry, mierzącej nawet do 50 cm, zakwitają drobne kwiaty. Owocem jest kulista, jasnobrązowa rozłupnia. Niedojrzale owoce oraz liście mają nieprzyjemny zapach, od którego roślina przyjęła swoją nazwę  – pochodzi od greckiego koros, co oznacza… pluskwę. Dojrzałe owoce nabierają jednak delikatnego zapachu skórki pomarańczowej i korzenno-słodkawego smaku.

W kuchni używamy najczęściej zmielonych, utłuczonych lub całych nasion kolendry. Nadaje się do pikantnych potraw mięsnych, sałat, zup, warzywnych zapiekanek, kiełbas i pasztetów. Ponadto świetnie nadaje się do konserwowania kapusty kiszonej w słojach, do marynowania czerwonej kapusty, czerwonych buraków, ogórków oraz grzybów. Można nią nacierać dziczyznę, przyprawiać smażoną rybę, mięso jagnięce i baraninę oraz aromatyzować ocet. Stanowi także ważny składnik proszku curry. Owocami kolendry przyprawia się ciasta, kremy i lody. Jako przyprawy można także używać drobno posiekanych, świeżych liści.
Szczególnie popularna jest w kuchni islamskiej, indyjskiej i latynoamerykańskiej, ceniona w kuchni śródziemnomorskiej.

Kolendra pobudza apetyt, przyspiesza trawienie, a także wywiera korzystny wpływ na układ nerwowy.