Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Wszelkie podziały i klasyfikacje mają człowiekowi usystematyzować jego świat. Częściowo to porządkuje, a częściowo nas ogranicza. W kwestii wina możemy mówić o pewnym pożytku płynącym z wprowadzania reguł, klas czy podziałów. Jest szansa, że w gąszczu różnych informacji, które zawarte są na etykiecie, pewien ład zwiększa prawdopodobieństwo podjęcia trafnej decyzji związanej z kupnem pożądanego przez nas trunku.

Każdy region winiarski charakteryzuje się własnym systemem umieszczania danych. Inaczej jest we Francji, inaczej w Niemczech, jeszcze inaczej opisują zawartość butelki Włosi. Tak właściwie, to „co kraj, to obyczaj”. Nawet te same słowa mogą oznaczać coś innego, np. określenie „reserva”: w Italii informuje nas o wyjątkowo udanym roku, w Chile o winie, które powinno być lepszej klasy, a Hiszpanie wiedzą, że wino leżakowało rok w beczce i przynajmniej dwa lata w butelce (chociaż niekoniecznie, bo mogą być małe różnice w zależności od regionu).

Poza tym czekają na nas różne niespodzianki. Francuzi uważają na przykład, że cały świat powinien wiedzieć z jakiego szczepu robią wina w tej winnicy i często nie podają takiej informacji. Czasem znajdziemy rocznik, a czasem nie. Niektóre regiony przestrzegają określonych procedur i tworzą tzw. denominacje (dobrze jest je potrafić rozszyfrować), a inni nie przejmują się tym wcale.

Proponuję zwracać baczną uwagą na to, co jest napisane na etykiecie i kontretykiecie oraz z jakiego kraju i regionu wino pochodzi. Z czasem nabiera się doświadczenia, pewne hasła, słowa kluczowe staną się rozpoznawalne i dają pojęcie o rodzaju i kasie wina znajdującego się wewnątrz. Czyli praktyka (czytaj: ilość dokonanych zakupów i degustacji) czyni mistrza. Na własny użytek wprowadziłem najlepszy z możliwych podziałów na wina, które mi smakują i nie smakują. Można też zastosować dodatkową klasyfikację: na czerwone i białe.

Bushman’s Gully, 81 pkt., K/M, samo
(shiraz, cabernet) australijskie, czerwone, wytrawne, 20-30 zł.
To nie prawda, że buszmen nie lubi wina. Żyj w zgodzie z naturą i nie spiesz się, buszmen nie lubi pośpiechu. Tu mamy wersję z nieoczekiwaną nutką słodyczy.

Canepa, 79 pkt., K/M, samo/jedz
(shiraz, merlot) chilijskie, wytrawne, czerwone, 20-25 zł.
Są tacy ludzie, którzy nie rzucają się w oczy w towarzystwie. Nie zauważymy nawet kiedy wyjdą, ale jak się znowu przypadkiem spotkamy, to tak jak byśmy znali się i rozumieli od dawna. Nie mamy względem siebie oczekiwań, ale i wymagań też.

Carmenère, 88 pkt., K/M, samo
(carmenere) chilijskie, czerwone, wytrawne, 30-40 zł.
Zalotnik z lekka romantyczny. Jak zaprosi pannę na kolację, to przy świecach, na tarasie i pod gwiazdami. Potrafi okazać czułość i delikatność. Na deser zamówi tacę pełną owoców. Można mu zaufać.

Château du Lort, 90 pkt., K/M, jedz
(cabernet, merlot) francuskie, czerwone, wytrawne, 30-40 zł.
Gentelman. Dobrze wychowany, elegancki, stylowy, ale nie sztywniak. Taki, któremu w skrytości zazdrościmy pewności siebie i swobody. W końcu okazuje się dobrym kompanem, ciekawskim świata, niespokojnym duchem.

Château Salvanhiac, 78 pkt., K/M, samo/jedz
Francuskie, czerwone, wytrawne, 20-30 zł.
Trafia w różne gusta. Tego wielu poszukuje. Nie na super okazje, ale do częstszego stosowania. Koneser nie ucieknie, a nie-koneser będzie kontent. Jednoczy, ale nie na siłę.

Heritage du Rhone, 83 pkt., K/M, jedz
Francuskie, czerwone, wytrawne, 30-35 zł.
Takich przedstawicieli winnic mogłoby być więcej. Ułożone, dobrze współpracuje z posiłkiem. Przez umiarkowaną dostojność może brać udział w ważnym spotkaniu. Brak agresywności jest tutaj atutem.

Minervois, 30 pkt.
(grenache, syrah, cinsault, carignan) francuskie, czerwone, wytrawne, 15-20 zł.
O naiwny, myślałem, że trafiłem na promocję! Cierpkość nie do pokonania. To efekt, według mnie, nie zepsucia, ale bardzo intensywnej ucieczki z raju. Jeszce pół roku temu byłoby lepiej. Teraz „to se ne wrati”. Szkoda mi-nerwów.

Orvieto, 77 pkt., K/M, samo
Włoskie, białe, wytrawne, ok. 20 zł.
Trochę świeżego siana, trochę goryczki z mleczu i odrobina kwasowości – to z pewnością „winny” kuzyn żubra białowieskiego z Umbrii. Na samotne popołudnie lub luźną rozmowę z sympatią.

Sicilia Chardonnay, 80 pkt., K, samo
(chardonnay) włoskie, wytrawne, 20-30 zł.
Niektóre panie, zdaje się, lubią nadużywać ilości perfum. U jasnowłosej Włoszki z Sycylii to nie przeszkadza. Wrażenie uzupełnia jeszcze cytrusową szminką. Chętnie z tobą spałaszuje rybkę z grilla lub świątecznego karpia.

Katowice, grudzień 2006

LEGENDA:
K: kobiece  
M: męskie  
K/M: bez wyraźnego charakteru
jedz: lepsze z jedzeniem
samo: można pić bez jedzenia
minimum – 8
ptk
maximum – 108 ptk