Autorem wpisu jest: Wiktor Żelazny

Ilu Polaków jest obecnie w Irlandii, tego nikt dokładnie nie wie. Ja wiem, że wśród nich jest moja córka.  Wyprawa do „zielonej Irlandii” to skutek tęsknoty za nią. Ta podróż dała mi także możliwość przyjrzenia się z bliska temu, czym Irlandia słynie – Guinnessowi.  Bo chociaż jestem pasjonatem wina, lubię również to ciemne, charakterystyczne piwo.

Wybrałem się do Muzeum Guinness’a,  które mieści się w  starej części browaru, w budynku w kształcie pinty (szklanka do piwa o pojemności 0,6 litra) wysokiej na 30 metrów, z przeszklonym barem Gravity na samym szczycie i cudowną panoramą Dublina.  Zbudowano go żeby uczcić  250-letnią historię piwa Guinness.
Przy wejściu do muzeum, trzeba kupić oczywiście bilet (17 Euro). Dostaje się wówczas specjalny „znaczek” – zatopioną w tworzywie autentyczną kroplę piwa. Jest to zarazem „kupon”’ na  piwo w barze Gravity. Wpinając się z dołu do samej góry, śledzimy historię i proces produkcji tego niepowtarzalnego napoju.

A jak to się zaczęło?
Arthur Guinness przybył do Dublina w 1759 r. Pomimo recesji, zdecydował się na przejęcie małego browaru przy St. James’s Gate i podpisał umowę dzierżawy na 900 lat (!)  z roczną opłatą 14. funtów (!). W 1770 r., po kilku latach prowadzenia zyskownego browaru, Arthur Guinness sam opracował recepturę nowego, czarnego piwa, które zawdzięcza swój kolor dodatkowi palonego jęczmienia(a dokładnie słodu). Nowe piwo odniosło wielki sukces i w 1796 r. zaczęto je eksportować do Londynu. Arthur Guiness był zasłużonym Dublinczykiem, miał 21 dzieci (10 z nich dożyło dorosłego wieku), zmarł w wieku 78 lat. Biznes przejął jego syn, również Arthur. Arthur II kontynuował politykę ojca, a w 1821 r. wprowadził na rynek Guinness Extra Superior Porter (mocny porter – ‘stout’) i już w 1840 r. zarządzał największym browarem w Irlandii.
Jego syn, Benjamin Lee Guinness, burmistrz Dublina, rozwinął browar i stał się on największym na świecie już  w latach 60. XIX wieku. W 1862 r. Benjamin wprowadził znane logo Guinness’a i charakterystyczny podpis Arthura Guinness’a. Ostatni członek dynastii Guinnessow ustąpił z fotela prezesa firmy w 1986 r. i zmarł w 1992 r.

Tajemnica sukcesu Guinnessa
Sukces tego piwa zależy od czterech składników:
– słodowym jęczmieniu dla specyficznego smalu i palonym jęczmieniu dla rubinowego odcienia (pod   światło widać ten piękny kolor)
– chmielu  dla gorzkiego smaku (sprowadzany z Czech i Anglii)
– specjalnej wodzie dla klarowności ( krystalicznie czysta woda z gór Wiclow.)
– drożdżach dla charakterystycznej białej piany

Guinness jest piwem górnej fermentacji typu porter. Irlandczycy wierzą, że piwo to nie tuczy i działa jak afrodyzjak.
Unikalna receptura i wysoka jakość składników sprawiają, że Guinness ma zupełnie inny smak, niż pozostałe piwa ciemne. Przez długi czas krążyły pogłoski o tajemniczym składniku, który jakoby miał odróżniać to piwo od innych. Oczywiście, nie ma żadnego nieznanego składnika. Cała tajemnica smaku tkwi w sztuce paleniu słodu, wysokiej jakości pozostałych składników oraz niezwykłej pieczołowitości na każdym etapie produkcji. Nic więc dziwnego, że Guinness to najpopularniejsze ciemne piwo na świecie. Codziennie pije się  9 milionów kufli tego piwa.

Jeśli przyjrzeć się nalewaniu Guinness’a z beczki do kufla to zauważymy, że leje się nie czarny płyn a gęsta, brunatna piana. Po chwili w szklance widzimy czarny płyn ozdobiony gęstą, ale… białą pianą, po której można pisać. Tę wyjątkową pianę tworzą pęcherzyki azotu rozpuszczone w piwie. Naukowcy
Guinnessa ciągle ulepszają procesy technologiczne i podnoszą jakość piwa. Ostatnim wynalazkiem jest specjalna puszka na piwo z wewnętrzną wkładką. W środku tej wkładki jest mikroskopijny otwór wykonany laserem. Po otwarciu takiej puszki następuje zaburzenie ciśnień, piwo przeciska się przez mikroskopijny otworek, rozpuszczony azot uwalnia się w postaci pęcherzyków. Ten wynalazek kosztował Guinness’a 5 milionów funtów brytyjskich, a wszystko po to, aby smakosze na całym świecie mogli pić swe ulubione piwo nie tylko w pubie, ale także w domu.

Piwo dobre na wszystko
Guinness – podbija również polski rynek, dostępny jest lany, w lepszych pubach i piwiarniach oraz w butelkach w lokalach i marketach. Najlepiej smakuje mocno schłodzony (piwa ciemne schładza się bardziej niż jasne do 10 – 12 stopni C). Na bazie tego piwa powstało wiele słynnych piwnych drinków, koktajli jak: Black Velvet, Mulled, Ale Posset i …dań piwnych (szczególnie w kuchni irlandzkiej i angielskiej). Choć drogi, to ma jednak swych zwolenników. Warto przypomnieć, że Guinness, to wielki sponsor wielu imprez sportowych i kulturalnych. Browar posiada tysiące firmowych stylowych piwiarni, na całym świecie, gdzie możemy degustować to słynne piwo, prawie w irlandzkim klimacie.

Dla mnie największą frajdą był moment, kiedy  w niewielkiej, malowniczej irlandzikeij wiosce, mogłem wypić Guinnessa siedząc w małym, "zielonym" pubie, przy mosiężnym blacie baru, słuchając irlandzkiej muzyki . Tak – irlandzka kultura piwowarska jest inna od niemieckiej, czeskiej, alzackiej czy flamandzkiej, ale jakże piękna!