Autorem wpisu jest: Marek Wyciślok

Nadszedł czas, kiedy wreszcie można pokazać światu efekty ciężkiej, całorocznej pracy nad własną sylwetką. Panie wystawiają więc swoje wdzięki na słońce i zalotnie uwodzą świat odkrytymi brzuchami, a panowie prężą swoje umięśnione ciała. Lato to także okres pełen pokus. Gdzie się bowiem nie spojrzy, wszędzie króluje złocisty, chłodny, chmielowy i … wysokokaloryczny napój. Piwo.
Powszechnie uważa się, ze to właśnie ono odpowiada za niekontrolowany przyrost wagi. Ale czy na pewno tak jest? Może warto uświadomić sobie, co tak naprawdę nas tuczy? I czy na pewno ten gorzkawy napój, który tak wyśmienicie gasi pragnienie w letnie upały, jest zgubny dla naszej sylwetki i dla naszego zdrowia? Czy może przypadkiem problem nie tkwi zupełnie gdzie indziej…

Piwo jest zdrowe
Nawet przeciwnicy piwa wiedzą, że odżywcze i zdrowotne walory tego trunku zostały niejednokrotnie udowodnione przez medycynę. Dlatego często jest zalecany jako środek profilaktyczno – wspomagający w niektórych schorzeniach. Warto wiedzieć, że piwo jest w 96.% przyswajalne przez nasz organizm. Dostarcza niezbędnych protein, soli mineralnych i witamin. Jeden litr piwa pokrywa dzienne zapotrzebowanie na metioninę, a w bardzo dużym stopniu także na lizynę, walinę czy fenyloanilinę. Zawiera białka i aminokwasy oraz witaminy: E, betakaroten i prowitaminę A, które chronią przed zawałem. Na tym jednak nie koniec, mamy także witaminy z grupy B, które ułatwiają procesy trawienne i skutecznie regulują przemianę materii. Kolejnymi cennymi składnikami dostarczanymi naszemu organizmowi przez piwo są: żelazo (zabezpiecza przed anemią), potas i magnez (są niezbędnym budulcem podczas wzrostu kości i zębów). Z kolei żywice pochodzące z szyszek chmielu mają właściwości bakteriobójcze i mogą np. zwalczać bakterie odporne na antybiotyki. Piwo także zapobiega tworzeniu się kamieni nerkowych, zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej, czy wreszcie zawału. Złocisty chmielowy napój nie zawiera sztucznych dodatków, takich jak: substancje koloryzujące i smakowe oraz tłuszczy. Co ważne, obniża napięcie nerwowe – po wypiciu pół litrowego kufla piwa, stres redukowany jest o 37%, co zostało potwierdzone badaniami przeprowadzonymi przez prof. L.A. Greenberga z Uniwersytetu w Yale.
Co istotne, alkohol zawarty w piwie jest rozpuszczony, dlatego następuje jego szybka asymilacja. Dlatego, gdy zachowamy umiar, to nie tylko będzie to bezpieczne dla naszego zdrowia, ale także dostarczymy naszemu organizmowi dużej ilości korzystnych składników odżywczych i minerałów.

Czy od piwa tyjemy?
Odwodnienie tkanek, które jest następstwem wypicia piwa sprawia, że jednak nie tyjemy. Do tego dodać trzeba fakt, że spożycie tego złocistego napoju ma pozytywny wpływ na proces spalania węglowodanów i tłuszczów, które zostają szybciej przetrawione. Więc, jakby na to nie patrzeć, od samego piwa nie tylko nie tyjemy, a jeszcze tracimy na wadze!
Jeden mit został więc obalony, ale od czego w takim razie u piwoszy tworzy się sławetny „piwny mięsień”? Od kilku czynników. Przede wszystkim od ilości spożywanego jedzenia i aktywności ruchowej. I mimo, iż wiele żon chciałoby, by winowajcą był ten szlachetny trunek – tak nie jest! Wartość kaloryczna kufla jasnego, pełnego piwa zależy głównie od zawartości alkoholu. Litr słabszego ma ok. 235 kcal, a mocne może nawet dochodzić do 500 kcal. Porównajmy to jednak z litrem mleka pełnego, które ma aż 680 kcal! Gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę fakt, że piwo wchłaniane jest przez organizm cztery razy szybciej niż mleko, wnioski nasuwają się same.

Jak widać, w porównaniu z napojami ogólnie uważanymi za bezpieczniejsze dla naszej tuszy, piwo jest stosunkowo nisko kaloryczne!
Ale żeby nie zachwiało to czujności wszystkich amatorów piwa, należy pamiętać o pewnej ważnej sprawie. Otóż istnieje pewna współzależność między piciem piwa, a faktem, że się przybiera na wadze. Chmiel, alkohol i węglowodany zawarte w piwie niezwykle wzmagają apetyt, niestety. Możemy zatem powiedzieć, że samo piwo nie tuczy, ale nas kusi do jedzenia.
A dlaczego tak się dzieje? Lekkostrawne piwo nie daje bowiem poczucia sytości mimo, że skonsumowało się znaczną ilość substancji odżywczych, jakie posiada. Ponadto trunek ten  intensyfikuje trawienie. Dlatego właśnie podczas picia piwa mamy skłonność do nadmiernego jedzenia. I to ono nas tuczy.
I chociaż przeciwnicy piwa zawsze będą mieli swoje argumenty, to jednak wielbiciele i tak będą wiedzieli, że nie ma nic wspanialszego, niż kufelek bursztynowego napoju w dobrym towarzystwie.

Tak więc lato, to czas piwa! Czas piwa i wycieczek rowerowych. Drodzy piwosze, trasy rowerowe należy wytyczać tak, by móc, co jakiś czas uzupełniać niedobór płynów w organizmie… Życzę, więc wszystkim przemyślanych tras rowerowych i spotkań w miłym towarzystwie, gdzie królować będzie chłodne piwo, które wspaniale ugasi nasze pragnienie i doda energii, byśmy mogli dojechać do końcowego etapu naszej podróży.