Autorem wpisu jest: Piotr Wojciechowski

Ten oryginalny w smaku alkohol to wódka jałowcowa, którego nazwa pochodzi od staroholenderskiego słowa genever. Wytwarzana jest na bazie spirytusu rektyfikowanego, aromatyzowanego owocem jałowca. Lecz to nie tylko jałowiec stanowi o smaku ginu – dodaje się do niego również anyż, arcydzięgiel, kardamon, kminek, kolendrę, skórki owoców cytrusowych, korzeń anżeliki, tataraku, korę kasji, kwiat nagietka, cynamon, liść laurowy, gorzkie migdały i lukrecję. Jednakże pełna receptura znana jest wyłącznie producentom i stanowi pilnie strzeżoną tajemnicę firmy.  Gin nie wymaga długiego leżakowania, wystarczy kilka dni lub tygodni, by wódka zharmonizowała się po rozcieńczeniu z wodą.

Gin, chociaż powstał w Holandii, stał się niezwykle popularny w Anglii, gdzie dotarł w XVI wieku. Holenderscy kupcy sprzedawali tam swój genever, który przywozili w beczkach do portów w Bristolu, Londynie i Portsmouth. Alkohol ten był również wysoko ceniony przez angielskich żołnierzy, którzy brali udział w wojnie trzydziestoletniej. Zwykli  nazywać go „holenderską odwaga” (Dutch courage), ponieważ wódka wypita przed bitwą dodawała holenderskim wojownikom animuszu.
W 1688 roku król Wilhelm III Orański zakazał eksportu geneveru z Holandii i przyczynił się do rozwoju produkcji ginu na wyspach brytyjskich. Dwa lata później zniesiony został także monopol państwa na wyrób alkoholu, co spowodowało, że niemal każda tawerna, apteka, sklep czy bar stał się maleńką gorzelnią wytwarzającą gin. Produkowano go w ogromnych ilościach, więc jego cena drastycznie spadła. Dzięki temu gin był ulubionym trunkiem angielskiej biedoty. Na przełomie XVII – XVIII wieku produkcja tego alkoholu wzrosła z 2 mln do 20 mln litrów. Gin piły kobiety (rzekomo pomagał na nerwy), podawano go dzieciom, a za jednego pensa można było się upić ginem w karczmie. Ówczesną sytuację doskonale obrazuje dzieło angielskiego malarza Williama Hogartha – „Ulica ginowa”. Plaga alkoholizmu doprowadziła do gwałtownego wzrostu śmiertelności ludności Londynu, doszło nawet do tego, że w pierwszej połowie XVIII wieku ilość pogrzebów dwukrotnie przewyższała liczbę chrztów. Parlament dwukrotnie starał się rozwiązać problem masowego pijaństwa, udało się to jednak dopiero w 1751 roku, dzięki ustawie nakładającej wysokie podatki na napoje spirytusowe, a także zakazującej detalicznej sprzedaży alkoholu przez gorzelników i sklepikarzy. W pewnym stopniu przyczyniła się ona również do podniesienia jakości oferowanych trunków.

Najpopularniejszym na świecie ginem jest oczywiście "Gordon’s Gin”, produkowany od 1769 roku. Pewien Szkot, Alexander Gordon, otworzył wówczas w Londynie destylarnię i rozpoczął produkcję ginu z najlepszego spirytusu zbożowego. To on również zaczął dodawać do wódki przyprawy i zioła, uzyskując dzięki temu niezwykły smak. Destylarnia Gordona działa do dziś i podobno używa się tam nadal jednego z kotłów destylacyjnych uruchomionych przez jej pierwszego właściciela.

Gin jest napojem uniwersalnym, można go bowiem pić na wiele sposobów, rzadko jednak bez dodatków. Najbardziej popularną formą jest gin z tonikiem. Zwyczaj ten wprowadzili brytyjscy oficerowie stacjonujący w królewskich koloniach. Mieszając gin z roztworem chininy, przeciwdziałałającej malarii, uzyskiwali mieszankę, która miała działanie nie tylko lecznicze, ale także rozweselające i dawała przyjemność oficerskim podniebieniom.