Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Otworzyłem butelkę Conde de Farnals Reserva 2000, 100% tempranillo, nalałem trochę do kieliszka – oceniłem kolor, zapach, potem smak (tzw. „trzy pocałunki”) i pomyślałem: jak to dobrze, że jestem bywalcem winnych degustacji! Delikatnie zdekantowałem rubinowy płyn, po czym spokojnie pokroiłem „president snacking” – ser pleśniowy. Jeszcze trochę odczekałem i przyjaźń z produktem z Walencji uratowana! Kiedyś, po otwarciu butelki, jej zawartość wylądowałaby w zlewie, a moja twarz przybrałaby kolor wylewanego wina… Na szczęście poznałem zalety dekantacji – oddzielenie cieczy od osadu, oddzielenie warstwy cieczy zmętniałej od krystalicznej i napowietrzenie wina. Tak, niektóre wina, jak duszne pomieszczenia, trzeba czasem przewietrzyć. Zresztą na deficyt tlenu cierpi także niemała ilość umysłów…
No bo jak wytłumaczyć fakt, że ktoś w konkursie „Idola” śpiewa utwór Madonny gorzej od nie samej i jest w ścisłym finale i przechodzi dalej? Za nim setki wyeliminowanych zdolniejszych i ciekawszych. Z gustami nie można dyskutować, ze statystyką również. Jean Cocteau powiedział kiedyś, że „wyczucie taktu mówi nam, jak daleko możemy posunąć się za daleko.” Czyżby więc rodacy nie mieli gustu, byli głusi i niedowidzący? Czyżby to wina wychowania muzycznego – ciągle traktowanego po macoszemu? Słyszał ktoś, żeby na lekcji muzyki porównywano aktualne utwory z list przebojów, linię melodyczną, dykcję, harmonię, aranżację, rytm, chórki, że o tekście nie wspomnę?…

Wracając do dekantacji – należy więc przelać wino z butelki do karafki.  Uwaga: pamiętajmy o odcięciu metalowej folii z szyjki butelki – w żadnym wypadku nie możemy dopuścić do jej kontaktu z winem. Dla lepszej widoczności najlepiej usunąć całą folię. Dekantacja wymaga spokoju i koncentracji, nie wolno się przy tym spieszyć, bo im dłuższe napowietrzanie, tym lepiej. Zbytni pośpiech może sprawić, że niechcący pozbawimy się części wina (nie polecam zbierania szmatką i wykręcania…). Sprawdzam jak poprawia się smak trunku z każdym kolejnym łykiem… No tak, łagodnieje…

A swoją drogą, ciekawe, jak wytłumaczyć wybór naszego reprezentanta na tegoroczny festiwal Eurowizji. Czyżby disco polo – reinkarnacja!? Pamiętamy wokalistów przy klawiaturowych „parapecikach” o głosach bardzo-nie-męskich, dookoła wyginające się porozbierane blondynki, banalne teksty z melodią  „od przedszkola do zerówki” i zachwycone tłumy fanów. Miliony sprzedanych płyt. Czy ciągle jest zapotrzebowanie na taką rozrywkę? Dla mnie zdecydowanie ciekawszą jest dekantacja. Miałem niedawno okazję… (sprawdźmy, czy czas działa na naszą i Conde korzyść – a jakże)… być na pierwszym jazzowym koncercie Kasi Klich. Myślę, że przydałaby się nam taka polska Norah Jones! Jednak czy wdzięk, muzykalność, miła barwa głosu i lekkość śpiewania mają szansę na wyjście poza krąg melomanów i szersze uznanie? Czy znalazłby się odważny sponsor? Czy warto promować artystów z dobrym warsztatem? Czy kupi ktoś płytę z utworami trochę ambitniejszymi, a jednocześnie przyjemnymi, ciekawymi, mogącymi podbić serca także bardziej wymagających odbiorców? Można by było posłuchać sobie tego w radiu, telewizji, na koncertach. Młodzież miałaby alternatywę, widziałaby, że opłaca się uczyć, rozwijać…

Rozmarzyłem się – to pewnie przez szlachetniejące z minuty na minutę wino… Spytacie skąd właściwie wiedziałem, że trzeba dekantować mają reservę? Jeśli zapach wina jest podejrzany (np. lekko nieświeży, jakby przypalony, stęchły), a rocznik i klasa wina podpowiadają, że powinno być dobre – może znaczyć to, że jest jeszcze do uratowania. Czasem wystarczy, że postoi w otwartej butelce godzinę lub dłużej i już mamy do czynienia z zupełnie innym winem! O tak, jak teraz… zupełnie nie to samo… Miałem wybór: albo wyleję, albo coś zrobię. Wybrałem to wyjście. Jednak patrząc na wybory polityczne i muzyczne (sms-owe), widać wyraźnie, że istnieje wyborca-pesymista. Nie jest aktywny, bo i po co? Po co się trudzić, tak to nic nie da… Tak wybiorą innego… A może, gdyby ruszyć się miejsca, okazałoby się, że większość wcale nie jest większością? Może jest rynek dla inwestorów, może jest popyt, chociaż na pierwszy rzut oka go nie widać?… O, widać powoli przechodzę do drugiej połowy butelki… Proszę sobie wyobrazić – wymyślono nawet specjalny przyrząd do dekantacji – nalewak. Posiada on także dodatkowy uchwyt na małym wysięgniku do umocowania świeczki, której płomień pomaga w lepszej obserwacji procesu przelewania cieczy.
W odkrywaniu smaków win bardziej tanicznych pomaga przekąska – chociażby ser. Cięższe wina nie są polecane do spożywania na pusty żołądek. Polecam też połączyć dobre wino z dobrą muzyką. Miłych wrażeń…

Koncert Kasi Klich odbył się 14 maja 2005 roku w Katowicach, w wieżowcu Altus, za darmo…