Autorem wpisu jest: Jarosław Gibas

Marka. Marka czyni cuda. Marka produktu oczywiście. Chociaż z drugiej strony jest jeszcze jedna marka zdolna czynić cuda. To Marka Kondrata. Wcale niezła Marka, prawda?

Cóż ona, ta Marka nam mówi? Ano, że zna się na winach. Zna i poleca. Jeździ, kombinuje, zdobywa, przywozi, wykłada na półki… Znaczy się wino dobre jest. Markowe wino. Dokładniej Markowo Kondratowe wino dobre jest. Czy nie wydaje się Państwu, że to niepokojące stwierdzenie wymaga odrobiny dystansu? Mnie się wydaje. A dystansu nabiera się wtedy, kiedy dopuszcza się żarty z samego siebie. No to co? No to lu…

Otóż Marek Kondrat zerwał z aktorstwem. Gdyż ma dosyć – do czego ma prawo, zanim widownia powie, że ona ma go dosyć. I w tym tkwi jego wielkość. Zaczął z winem (Marek Kondrat jest właścicielem sklepów z winem "Winarium" – przyp.red.). Super – intuicyjnie się z nim solidaryzujemy. Te wszystkie upokarzające castingi, te, nie daj Boże, wymuszane przez menagement udziały w produkcjach „Gwiazdy śpiewają, tańczą i podskakują na lodzie", te durnowate wizyty w programach typu „Kawa na podwieczorek" czy „Herbata na odciski" o siódmej rano. Łatwo sobie wyobrazić, o której trzeba wstać, żeby brylować w studiu o siódmej piętnaście uśmiechniętą i upaćkaną mazidłami (co by się nie świeciła) gębą.

I nagle – gwiazda oddaje się pracy u podstaw, niczym Judym edukuje społeczeństwo na okoliczność wina. Od razu dopowiedzmy – społeczeństwo, które stojąc przed hipermarketową półką, wciąż nerwowo rozgląda się za Sophią i Egri Bikaverem. Nic tam sława. Teraz liczy się wino… I tutaj oddając cesarzowi co cesarskie, a temu w Niebiesiech co niebieskie, odważmy się na nazwanie rzeczy po imieniu: czy te same wina nie sygnowane przez markę, sorry Markę Kondrata, sprzedawałyby się tak samo? Przecież, jak przekonuje nas… Marka…, są to otóż wina znakomite. Tak znakomite, że mogą być po 20 zł i nie tracą na swej znakomitości.

Reasumując, przy całym uwielbieniu aktorskich dokonań mistrza (mistrza Kondrata oczywista) śmiem twierdzić, że wino broni się smakiem, bukietem, nastrojem, przygodą, atmosferą, może nastrojem chwili, dramaturgią wrażeń i czym tam jeszcze sobie wymyślimy. Nie czymś, co socjolodzy nazywają „projektowaniem" wrażeń sprzedawcy. Bo wino wielkie jest… właśnie dlatego, że czasem zachwyca, a czasem nie. Jak w życiu.

Dlatego zanim wydacie osąd nad winami z Winoteki Kondrata, koniecznie ich spróbujcie, wykupcie mu cały zapas – wtedy obronią się lub nie same – a wówczas nikt was nie posądzi o snobizm…. jakkolwiek nie byłby pozytywny…