Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Nie zdziwcie się Państwo, gdy w momencie wejścia do restauracji zderzycie się w drzwiach ze stadkiem wylatujących gołębi. Ptak ten bowiem, podobnie jak muszka owocówka, potrafi materializować się z nicości. Jednakże powodem tego nie są zwykłe owoce, lecz owoce ludzkiego umysłu. Bo cytując ordynatora z kultowego już serialu „Szpital na peryferiach": „gdyby głupota umiała latać, to byłaby pani gołębicą"…

No bo, czyż nie jest głupotą chamskie zachowanie kelnera? I głupotą czyż nie jest zostawianie mu potem napiwku?

A jak nazwać zatrudnienie kucharza, który w kuchni mógłby co najwyżej pozamiatać? Lub zachowanie właściciela lokalu popisującego się przed klientami tresurą podwładnych? I czyż to nie głupota pracować u takiego szefa?

A czy nie jest głupotą przesiadywać tam, gdzie się źle czujemy?

Przykładów głupoty ci u nas dostatek. Niestety, lubując się w łączeniu z chamstwem, dyletanctwem czy sadyzmem, głupota jest niebezpieczna i szkodliwa. W związku z naiwnością pada łupem cwaniactwa.

Ponieważ nie wiadomo, jak z głupotą walczyć, to jest jakieś bezradne na nią przyzwolenie. Watahy głupków dorywają się do stanowisk i swoją głupotę narzucają innym w majestacie prawa. Można sobie ubolewać i nie wierzyć własnym oczom. Można irytować się i zgrzytać zębami. Można jeszcze potupać nogą, kiedy nikt nie widzi, albo pokręcić zszokowaną głową. I co to da? – Dyzma pogrozi nam swoim paluchem!