Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Czy coś takiego jak „złoty środek” istnieje? I nie mam tu na myśli proszku do prania. Ani też idealnego środka na porost włosów, bo ten akurat już został wynaleziony – jest to oczywiście środek głowy. Mnie zamarzyło się, by poszukać wypośrodkowania zachowań gorących ludzkich głów, tak zwanej normalności. Czy ma ona rację bytu, czy pozostaje tylko obiektem miłości platonicznej?

Bardziej uważny czytelnik „widelcowych” komentarzy dostrzegł zapewne, że powtarzają się pewne typy reakcji naszych Internautów. Nazwijmy umownie to zjawisko „Nie-Szargać- Świętości”. N-S-Ś: to pewne skupiska, miejsca, takie jak restauracje, puby czy inne lokale, o których nie wolno Nic złego powiedzieć. Poznacie je bez trudu po ilości komentarzy. Po ilości i jakości. Wystarczy wpis jednego niezbyt zadowolonego klienta. Jako odzew, następuje lawina niewyszukanych epitetów. Zadziwia ich agresja. Obrońcy N-S-Ś nie przebierają w środkach, a najlepszą obroną jest atak. Rzucają więc „błotem”. Ich specjalnością jest obrażanie innych. Siłą – brak logiki. Często przez nią więcej szkodzą swojemu N-S-Ś, niż pomagają. Zasadą jest, że owi, pobudzeni świętym uniesieniem rycerze, nie wgłębiają się zbytnio (może nie potrafią?) w treści, z którymi walczą. Jeśli ktoś inny to zauważy i zwróci im uwagę, to sam sobie winien. Już po nim i po jego dobrym imieniu. Po co zaczynał?

Chodzą pogłoski, że pod płaszczem czcicieli N-S-Ś mogą kryć się nawet sami ich właściciele, lub – o zgrozo! – płatni najemnicy! To ponoć oni mają prowadzić te krucjaty. Mało tego, słyszałem, że podszywają się – nie do wiary! – pod niezadowolonych klientów swojej konkurencji, wypisując niestworzone oszczerstwa pod ich (konkurencji) adresem! Po prostu straszne!

Miałem sen. Śniła mi się kulturalna dyskusja. Były rzeczowe argumenty, chęć zrozumienia i szacunek dla drugiej strony. Było mnóstwo komentarzy nie tylko pod lokalami. Były ciekawe polemiki pod felietonami, recenzjami i innymi artykułami. Było tętniące tematami forum. Były rozmowy o sprawach, a nie osobach je poruszających. Była wymiana wiedzy, doświadczeń i poglądów. Widziałem siebie jak to czytam i mówię: „nie, to niesamowite, myliłem się, może być normalnie…”

…Halo, tu ziemia! Uwaga, dopiero teraz sobie nagrabię. Bo N-S-Ś, to też ludzkie postawy i ideologie. Dajmy na to palacze tytoniu lub wyznawcy jakiejś warzywnej diety. Dla nich myślący inaczej, to katastrofa, pomyłka. Jakakolwiek uwaga w kierunku takich N-S-Ś wywołuje gniew boży. Żądają wolności i przestrzeni. Manifestują swoje konstytucyjne prawa lub nawracają grzeszników…

Każdy ma swoje racje i ich nie ma. Potrzeba współczucia i czystego powietrza jest tak samo dana roślino- jak i mięsożernym. Prawo- jak i lewicowym. Bi- i homoseksualnym. Zielonym i brunatnym. Sprzedającym i przekupnym. Zwolennikom i przeciwnikom. Normalnym i wypaczonym. Olbrzymom i karłom. Anorektykom i przejadającym się… Bo kiedy wszyscy zostaniemy zepchnięci w skrajność, to kto będzie ekstremalny, a kto „normalny”?…