Autorem wpisu jest: Marian Jeżewski

Z ogromnym wzruszeniem piszę te słowa. Przede wszystkim, to niesamowite, że Państwo widzicie takie rzeczy. Że liczycie – kto by pomyślał!? Mejle – prosiłbym na przyszłość ograniczać do jednej strony maszynopisu. Aby odpisać, muszę przeczytać – a to coraz częściej odbywa się kosztem snu…

Kolejna sprawa – prezenty. Te najdroższe zdecydowałem się odsyłać. Proszę zrozumieć. Wprawdzie nie ma potrzeby felietonisty korumpować, lecz gdzie ja mam to wszystko trzymać? Same darmowe próbki win zajmują mi już ¾ powierzchni użytkowej mieszkania…

Telefony. Nie wiem skąd tyle osób ma mój numer komórki! I nie chcę wiedzieć…

Przy okazji, jeszcze jedno – prośba żony. Naprawdę, drogie panie, nie jestem kawalerem! Ani też nie wchodzę w żadne układy pozamałżeńskie. Te wszystkie prośby, propozycje, obietnice – niestety ignoruję bardzo stanowczo. Poezja ewentualnie może być, tylko uniwersalna, nie aż taka osobista…

Niezorientowanym, bo jest takie (małe) prawdopodobieństwo, że ktoś czyta i nic z tego nie rozumie, wyjaśniam. Dzisiejszy felieton jest moim 98 na Widelcu! Tak, to prawda, taka okrągła liczba! No i wszystko jasne.

Jasne też, że wszystkie powyższe przejawy uznania są popuszczonymi wodzami wyobraźni, na które pozwoliłem sobie jedynie z powodu święta. 98 felieton pozostaje faktem. Autentycznym – jak dodają niektórzy. Co niektórzy także mogą się zdziwić: 98 – co to za okrągła liczba? Niby tak, ale przez to tylko, że nie dzieli się (bez reszty) przez 5, ma być w czymś gorsza od takiego 100?

Pewna firma po 11 latach swojej działalności postanowiła zrobić sobie reklamę: „obchodzimy 10 urodziny!” – ogłosili, …bo „równiej”. Czyż nie równiejsze są dwie jedynki niż jedynka i zero? Bądźmy uczciwi, przecież wszystko jest umową. Byłem niedawno w lokalu, w którym jedna sala zarezerwowana została na tzw. „osiemnastkę”. 18, a nie 15 czy 20! Np. taki „tuzin” świetnie egzystuje już od wielu lat, „siódemka” jest szczęśliwa, wieszcz narodowy wyznał kiedyś „44”, a grupa rockowa „51”.

Popadamy w „okrągłe” daty, jakby miały one jakieś szczególne znaczenie. W czym 25-ta rocznica lepsza jest od 24-tej lub 26-tej? Bo ma szczęście być podzielna przez 5? Popadamy w oczekiwanie na równe rocznice, zamiast cieszyć się tym, co jest teraz. Odkładamy swoją radość na „zarezerwowane” momenty, wyjątkowe okazje. Nadchodzi ten moment i co? I nic. Nic się nie dzieje, świat nagle nie zmienia się, nie następuje przełom, nie wyrastają nam kwiaty u ramion… Popadamy w tych rocznicowych dniach w refleksje i podsumowania. A co z refleksją codzienną? No tak, 24 godziny nie dzielą się przez 5… bez reszty!