Przejście na zdrową, odpowiednio zbilansowaną dietę wielu osobom kojarzy się z koniecznością jedzenia wyłącznie pokarmów roślinnych (najlepiej hodowanych samodzielnie we własnym ogródku) i z przymusem rezygnacji ze wszystkich kulinarnych przyjemności, jakie tylko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Czy jednak naprawdę trzeba zostać pustelnikiem-ascetą, żeby zdrowo się odżywiać?

Dietetyczne mięso

Przedstawione wyżej wyobrażenie (całkiem powszechne, jak się okazuje) jest na szczęście kompletnie oderwane od rzeczywistości, ponieważ zdrowe jedzenie może oczywiście być smaczne i pożywne. Nie musimy także rezygnować z potraw mięsnych – ważne jest natomiast, by były one przygotowane z odpowiedniego rodzaju mięsa. Wieprzowinę rzeczywiście warto całkowicie wyeliminować z codziennej diety, natomiast ryby, drób i cielęcina (albo chuda wołowina) są jak najbardziej wskazane w jadłospisie. Szczególnie drób zasługuje na uwagę jako dobre źródło łatwo przyswajalnego białka zwierzęcego niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka.

Kurczak jaki jest, każdy widzi – ale czy na pewno?

Mięso z kurczaka można przyrządzić na wiele sposobów, a jedną z potraw bardziej interesujących dla osób chcących się zdrowo odżywiać (zwłaszcza pod względem walorów smakowych) jest pasztet z kurczaka. Wbrew pozorom nawet taki kupowany w sklepie może być wartościowym elementem zdrowej diety, ale pod określonymi warunkami – najważniejszy jest taki, że w składzie musi znajdować się mięso z kurczaka w możliwie jak największej ilości. Ile to powinno być? Na pierwszy rzut oka trudno tę proporcję precyzyjnie określić, ale bardzo pomocne okażą się tu przepisy na pasztet z kurczaka do samodzielnego przygotowania. Dlaczego właśnie taki punkt odniesienia? To proste – ponieważ przygotowujemy takie pasztety samodzielnie, wyłącznie ze znanych nam składników i bez używania chemicznych wzmacniaczy smaku i zapachu oraz „zapychaczy”.

Wzorcowa zawartość kurczaka w pasztecie

Jeden z najpopularniejszych obecnie w Internecie przepisów na pasztet z kurczaka przewiduje użycie 5 udek z kurczaka, 400 gram wątróbki drobiowej, 2 marchewek, 3 cebul, 1 pietruszki, kawałka selera, 1 pora, 2 jajek, 1 bułki-kajzerki, 1 łyżki masła, 2 ząbków czosnku oraz garści przypraw (sól, pieprz, gałka muszkatołowa, liść laurowy, ziele angielskie).

Ponieważ waga 1 udka bez kości waha się w granicach 160-200 gramów przyjmijmy, że średnio wynosi ona 180 g. Przyjmijmy również, że wszystkie składniki wymienione wyżej i niebędące drobiem, które zostaną użyte do produkcji pasztetu (bo część warzyw jest potrzebna wyłącznie do przygotowania bulionu, w którym kurczak będzie się gotował), ważą sumarycznie około 0,5 kg. Zakładając, że po ugotowaniu udek będzie możliwe oddzielenie z nich całości mięsa (co jest założeniem bardzo optymistycznym), nasz pasztet z kurczaka będzie składał się z 0,9 kg mięsa (ze skórą!), 0,4 kg wątróbek oraz 0,5 kg warzyw i innych składników.

Pasztetowa matematyka

Wynik obliczeń okazuje się być dość zaskakujący: w naszym wzorcowym pasztecie zawartość mięsa z kurczaka wynosi dokładnie 50%. Podkreślmy, że chodzi wyłącznie o mięso kurze, to z udek, a nie o wątróbki! Zwykle są one bowiem wyjątkowo nieciekawym dietetycznie pomysłem, bo choć rzeczywiście zawierają wysokoprzyswajalne białko (19 g na 100 g wątróbki), witaminę A, witaminy z grupy B, żelazo i cynk, to oprócz tego odkłada się w nich wszystko to, co kurczak jadł za życia. A kurczaki na większości wielkich ferm hodowlanych nie odżywiają się za dobrze, o czym co jakiś czas donoszą media.

Szczęśliwie coraz liczniejsze są hodowle wolnowybiegowe, których właściciele produkują wysokiej jakości drób, niedokarmiany stertą odkładających się w wątrobie antybiotyków i sterydów. Jeśli więc mamy dostęp do wątróbek pochodzących z kurczaków z takiej hodowli, śmiało dodawajmy je do pasztetu. Jeśli nie, lepiej zrezygnować z takiego wątpliwej jakości „frykasu”.

Gdyby jednak wziąć wątróbki pod uwagę jako „składnik pochodzenia drobiowego”, wtedy matematyka jest bardziej korzystna, bo aż 72,2% masy pasztetu stanowiłyby składniki pochodzenia drobiowego – a pewnie nawet odrobinę więcej, bo trzeba byłoby przecież wziąć pod uwagę także i 2 jajka…

Pasztet ze sklepu

Tutaj sytuacja wygląda naprawdę rozmaicie, bo zawartość mięsa w pasztetach dostępnych na półkach sklepowych waha się od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, przy czym póki co najwyższą na rynku zawartością mięsa z kurczaka, wynoszącą 65%, może poszczycić się produkowany przez Drosed pasztet z kurczaka zagrodowego (http://drosed.com.pl/produkt/pasztet-z-kurczaka-zagrodowego-nowosc/), czyli ze zwierząt chowanych na wolnym wybiegu. Jak na pasztet ze sklepu jest to wynik wręcz niewyobrażalnie dobry. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że są w sprzedaży i takie pasztety drobiowe (!), w których jedynym mięsem drobiowym są… wątróbki.

Podsumowując i odpowiadając na pytanie postawione w tytule: pasztet z kurczaka przygotowywany własnoręcznie można spokojnie uznać za dietetyczny i zdrowy, jeśli nie ma w nim wątróbek pochodzących z kurcząt chowanych klatkowo. Jeśli natomiast chodzi o pasztety kupowane w sklepie, to jak widać podstawą jest dokładne czytanie etykiet i (o ile to możliwe) wiedza na temat tego, gdzie dany producent pasztetu zaopatruje się w składniki. Przytoczony powyżej przykład pokazuje, że przynajmniej niektóre duże firmy wzięły sobie najwyraźniej do serca kiepskie wyniki sprzedażowe wypuszczanych na rynek pasztetopodobnych mazi. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ten stan się utrzyma, a w ślady tych pierwszych firm pójdą kolejne. Pomarzyć można…