Autorem wpisu jest: Anna Kierzek

Człowiek jest istotą ciekawą z natury, a nieustanne poszukiwanie i odkrywanie nowych doznań smakowych należy – jak mało co – do najprzyjemniejszych rzeczy. Stąd też wieczne podróże i eksperymenty kulinarne sprawiły, że od wielu lat rozwija się prężnie nowy nurt: fusion cuisine. Kuchnia fusion to nic innego, jak umiejętne połączenie różnorodnych tradycji kulinarnych w jednym daniu.
Za jedną z najbardziej uznanych kuchni tego nurtu jest kuchnia mauretańska z silnymi wpływami francuskimi, chińskimi, hinduskimi i afrykańskimi. W Polsce najczęściej inspiracją jest kuchnia Dalekiego Wschodu, która umiejętnie połączona z europejską może dać zaskakujące rezultaty.

Najważniejszą zasadą kuchni fusion jest dobre wyczucie smaku, w dosłownym tego słowa znaczeniu – bo o ile trudno sobie wyobrazić krewetki wrzucone do bigosu, o tyle ciekawie te same krewetki będą wyglądały w towarzystwie ananasa i mleczka kokosowego. W fusion nie tylko można łączyć różnorodne składniki i przyprawy, smaki, ale także sposoby ich przygotowania i podania. Potrawa fusion różni się na talerzu od tradycyjnego dania – kompozycja jest niemalże artystycznym dziełem nawiązującym niejednokrotnie do konkretnych nurtów w sztuce – minimal artu czy futuryzmu.

Możliwość łączenia różnych tradycji kulinarnych i nurtów otwiera przed kucharzem nieograniczone możliwości. Jeżeli tylko posiada wyobraźnię, może wyczarować danie, które swą oryginalnością zadowoli najwybredniejsze podniebienie. Niech przykładem będzie np. sushi po włosku – ryż risotto, trufle, wołowina – wszystko to zrolowane z rukolą, posypane parmezanem – wygląda jak sushi, a smakuje jak risotto. Może przewrotna potrawa – ale o to właśnie chodzi.

Rozwojowi nowych trendów w kuchni sprzyjają migracje ludności, mieszanie się kultur i coraz swobodniejsze podróżowanie po świecie. Początki prawdziwej kuchni fusion pojawiły się w Indiach, gdzie spotkały się dwa nurty kulinarne – europejski i azjatycki. Splot tradycji wytworzył bardzo zróżnicowaną, specyficzną i łatwo rozpoznawalną kuchnię narodową.
Trzeba wspomnieć tu o tak charakterystycznych potrawach, jak: samosa, kabab (podobieństwo do "kebab" nie jest przypadkowe), pakora, zupa z soczewicy z mleczkiem kokosowym, papad (chipsy z soczewicy), chłodnik z zielonym ogórkiem na bazie jogurtu (czyż my tego nie znamy?), znany wszystkim sos curry, podpłomyki, placki ryżowe. Można by wymieniać w nieskończoność – czy my tych potraw nie znamy? Wiele z nich jest obecnych na naszych stołach, a zostały zainspirowane kuchnią azjatycką czy arabską.

Kuchnia fusion gości już niemalże w każdym kraju. Mało kto wie, że tradycyjne włoskie spaghetti, to nic innego, jak połączenie klusek z Chin i pomidorów, których ojczyzną jest przecież Ameryka! Niewątpliwie duży wpływ na rozwój kuchni fusion miały azjatyckie przyprawy: galangal, marin, trawa cytrynowa – to dzięki nim stało się możliwe harmonijne połączenie smaków słonych, kwaśnych, słodkich i gorzkich.

Kuchnie: francuska, hiszpańska, włoska były w zasadzie od zawsze fusion – kształtowały się bowiem w czasach, kiedy wielcy podróżnicy przywieźli do Europy ziemniaki, ryż, pomidory, cytrusy, przyprawy. Los Angeles wpisało się do historii kuchni fusion już na początku lat 80. XX wieku – stało się to za sprawą kawioru z cebulką i smażonej kaczki z gruszkami i imbirem.

Polska edycja kuchni fusion – w konfrontacji z amerykańską – dopiero raczkuje. Takie składniki, jak: czarna fasola, trawa cytrynowa, juka, hebaneros – ciągle łatwiej znaleźć w słownikach wyrazów obcych, niż w menu restauracji. Może więc pora zacząć od własnego podwórka – stare (dobre) przepisy – uszlachetnić, pobawić się w gotowanie, sięgnąć do bogactwa przypraw, kupić podręcznik kuchni włoskiej czy meksykańskiej i pozwolić zadziałać wyobraźni kulinarnej? Oczywiście – nie namawiam tutaj do łączenia napoleonki ze śledziem w ramach smaków słodko – kwaśnych, ale np. chili con carne(meksykańskie) doprawione na sposób włoski – miętą, bazylią i parmezanem?