strona główna > Warto wiedzieć > To się może przydać > Prawdziwych kiełbas już nie ma….
autor: Marek Wyciślok
data publikacji: 2006-06-21
data aktualizacji: 2008-06-07
Zobacz także...
Gdyby najsłynniejszy w Polskiej literaturze sarmata, żarłok i pijak Onufry Zagłoba, mógł pokosztować współczesnych kiełbas i napitków, z pewnością załamałby się zarówno ich smakiem, jak i wyglądem. Weźmy chociażby najzwyklejszą kiełbasę - następnego dnia po kupieniu jest śliska i nie najlepiej pachnie, a z szynki wyciekają hektolitry wody. Co się zatem stało z polskimi, smacznymi kiedyś wędlinami? Dlaczego tak mało kiełbasy jest w kiełbasie?
Przez całe lata w naszym kraju obowiązywały surowe przepisy regulujące skład poszczególnych wędlin i żeby kiełbasa mogła nazywać się np. podwawelska, czy krakowska musiała mieć ściśle określony skład. Ale pod koniec lat 90., kiedy polskie przepisy dotyczące wyrobu wędlin zaczęto dostosowywać do standardów unijnych, nasi producenci zaczęli do wędlin dodawać różnego rodzaju ulepszaczy, czy wręcz substancji zastępujących mięso. Nasze prawo pod tym względem było o wiele ostrzejsze. Ale weszliśmy do Unii, więc zaczęliśmy produkować tak jak ona, a normy polskie przestały być obowiązkowe.
W większości produkowanych obecnie wędlin mięso stanowi od 20 do 50% masy. Reszta to białkowe substytuty i przede wszystkim woda pompowana bez ograniczeń! Ale najgorsze w wędlinach są konserwanty i inne związki chemiczne mające ustrzec taki pseudo mięsny produkt przed zzielenieniem zanim dotrze na sklepową ladę.
Spis związków chemicznych i dodatków, którymi producenci legalnie mogą przedłużać żywotność swoich produktów, to… 100. stronicowa książka. Możemy w niej znaleźć m.in.: białko sojowe, skrobię, emulgatory, substancje chłonące wodę, fosforany.
Znawcy tematu mówią, że żadna z substancji dopuszczonych do użytku w przemyśle spożywczym nie jest bezpośrednio szkodliwa dla zdrowia i tu chyba warto dodać - pod warunkiem, że producent nie przesadzi i nie pozwoli swoim wyrobom zbyt długo chłonąć ulepszaczy. To bowiem może w konsekwencji doprowadzić do tego, że powstanie produkt bardzo szkodliwy. Weźmy chociażby białko sojowe, które jest składnikiem 70% wędlin - uczula osoby z alergią na białko sojowe i białko mleka, z kolei polifosforany zatrzymujące wodę w wędlinie powodują zachwianie równowagi między wapniem, a fosforem w organizmie. Wędliny z ich dodatkiem nie są wskazane dla ludzi mających problemy z osteoporozą oraz kobiet w okresie menopauzy, azotany i azotyny są niewskazane dla małych dzieci, u których reagują z hemoglobiną ograniczając zdolność przenoszenia tlenu przez krew, sól podwyższa ciśnienie krwi. Można by wyliczać tak w nieskończoność…
Polskie wędliny dawno już straciły to, z czego byliśmy tak dumni. Ile w nich mięsa, tego nawet producent już nie wie. Zachowajmy zatem zdrowy rozsądek i nie dajmy sobie wciskać w sklepach i marketach towaru niewiadomego pochodzenia. Niech nie kuszą nas wszelkiego rodzaju promocje. Kupmy surową szynkę i sami ją ugotujmy. Można też wybrać wędliny paczkowane, których producent ma w obowiązku podać dokładny skład wyrobu na opakowaniu .
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
02.
03.
dodano: 19:52, 25.07.2006
Tu się zgadzam z Tomaszem w 100% a ciemna masa wszystko kupi i dlatego w tym kraju jest tak jak jest. W marketach jest syf, bo ciemna masa ten syf lubi, a my wybrani musimy schodzić do podziemia i szukać tzw. rarytasów, które powinny być dostępne w sklepie. Można mieć tylko nadzieję że poziom ciemne masy w ciemnej masie będzie spadać a zarobki rosnać co da większe możliwości dla expansji naprawdę dobrego i zdrowego jedzonka, czego sobie i wszystkim widelcomaniakom życzę :)
04.
dodano: 14:48, 25.07.2006
To proste: kupuje się coś dobrego, albo niską cenę. Robiąc zakupy powinniśmy mieć świadomość, że tak, jak nie ma nowych mercedesów w cenie cinquecento i tak, jak nie da się kupić rezydencji w Wilanowie za cenę kawalerki na Grochowie, tak samo w najniższej na rynku cenie nie dostaniemy prawdziwego produktu! 16 zł/kg nie jest ceną mięsa. Trzeba tylko o tym pamiętać, zanim da się taką "wędlinę" dziecku. I jeszcze jedno: to, że mało kto decyduje się na kupowanie wędlin wysokiej jakości, nie znaczy jeszcze, że takie wędliny nie istnieją. Zapewniam: jeszcze nie wszyscy producenci dali sobie nastrzyknąć mózg solanką. Tym większa chwała dla nielicznych, którzy to robią na przekór "trendom". Ja wiem: nie widać ich na co dzień, nie reklamują się w telewizji ani w gazetach. Ale wystarczy poszukać. Sam znam przynajmniej kilku, na południu i wschodzie Polski. U mnie na Mazowszu mam jednego, któremu ufam jak rodzonej matce, ale musiałem go wykopać spod ziemi, jak Indiana Jones. Opłacało się. Żeby było jasne: za to wędliniarskie cudo płacę 2-3 krotność "normalnych" cen supermarketowych. I robię to z radością. Wiecie od kiedy? Miałem niewątpliwe szczęście: pan, który je tworzy (bo trudno napisać, że produkuje) dał mi do spróbowania w jedną rękę tzw. boczek z supermarketu, a w drugą plaster boczku, który sam robi. Nie będę opisywał, bo i tak mi się nie uda. Powiem tylko jedno: zrozumiałem.
05.
dodano: 11:15, 19.07.2006
rodzina pracuje w branży mięsnej i wiem że to nie zakłady mięsne ani nawet sklepy sa winne całej sytuacji tylko klienci, no może nie wszyscy - poza nami :-) . Przyzwoitej kiebasy za minimum 20 zł/kg żaden odbiorca z zakładów mięsnych nie weźmie. Robią małe partie dla siebie i znajomych. Niestety wojna cenowa wymusza produkcję coraz gorszego świństwa bo lludziska przede wszystkich pytaja o grillową za 6 złociszy. A wiele małych zakładow przetwórczych żyje z umów w hipermarketami. Paczkowane - świteny pomysł ale ja polecam tez sprawdzone produkty bez chemii prosto z wozu np. na targowisku. Kupuję od kilku lat, naturalnie wędzone i niebo w gębie. Z ciekawostek - prawie nic sie juz w zakładach nie wędzi, Moczy się w substancji dającej smak i aromat identyczny z wędzonym. A te dziurki w plasterku szynki to ślady po igłach - do maszyny wyglądającej jak wywrócony "la lewo" jeż wkłada sie szynke 30dkg , wciska igły prawie do środka i wpuszcza nastrzyk pod ciśnieniem. Wychodzi piękna szyneczka 70dkg
06.
dodano: 12:56, 23.06.2006
Może przydałby się badacz "zawartości kiełbasy w kiełbasie". Faktycznie wędlin polskie stały się europejskie i zamiast, jak dawniej, trzech rodzajów szynki, przy czym każda w innym smaku, mamy tych rodzajów kilkadziesiąt o jednym smaku. Kiełbasę trudno często gęsto odróżnić od najzwyklejszej parówki. Fascynująca jest natomiast inwencja twórcza producentów jeśli chodzi o nazewnictwo swoich wędlinopodobnych wyrobów. Wszelkiego rodzaju „babunie” i „dziadunie” biją rekordy. Czekam tylko na „mięso mielone z babuni” ;-)
07.
dodano: 10:41, 22.06.2006
W moim odczuciu warto kupować wędliny paczkowane gdyż producent ma w obowiązku dokładne wyszczególnienia składników na opakowaniu. Powinny one być wymienione w kolejności malejącej. I jeżeli głównym składnikiem produktu jest mięso będzie wymienione jako pierwsze. Istotną sprawą jest także podana data okresu przydatności do spożycia.
Pozdrawiam
Marek Wyciślok
08.
09.
dodano: 07:41, 22.06.2006
Nie koniecznie w opakowaniu. Ja kupuję wędliny i kiełbasy od Dudy czy z Indykpola i nie zauważyłem żeby mi coś wyciekało, kilka dni są smaczne i dobrze wyglądają . Więc chyba lekka przesada że dobrych wyrobów już nie ma. I jeszcze jedno takie oznaczenie jak E300 to nic innego jak tylko witamina C!!!
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio