strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Zielona Dolina
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-11-18
Zobacz także...
Jak wiadomo (z Discovery, a skąd by indziej?) hamburgera wymyślili Rzymianie, którzy posilali się chętnie poza domem w przyulicznych straganach. A ponieważ zazwyczaj bardzo im się spieszyło, brali kawałek wysmażonego mięsa między dwie pajdy chleba i gnali na podbój ziem, które zostały jeszcze do podbicia. Jak uczy historia rzymski hamburger dawał tyle siły, że byli właściwie niepokonani. Piszę „właściwie”, bo wiadomo, że wciry dostawali od Obelixa i Asterixa, a w końcu odważyli się na to inni, aż było po Imperium. Nam, potomnym, zostały dzielne żołnierskie opowieści, przecinające podbite krainy akwedukty, no i hamburger. Tego o smaku plastyku i pomyj z amerykańskich fast fordów od razu sobie można darować. Natomiast w Katowicach pojawiła się jego kolejna odmiana – tym razem po włosku, o wdzięcznej nazwie bruschetta w przyjemnie nowej knajpie Zielona Dolina.
Pojechałem tam pod wieczór, kiedy nasz ukochany park spowijała ciemność i wspomnienie o szalejących tu kiedyś nocnych mordercach. I z tej ciemności nagle, niespodziewanie wyłoniło się coś wielce przyjemnego: rozświetlona od środka ciepłym, żółtym światłem knajpka, z dużą ilością starych rowerów zwisających u sufitu i ze zbyt ciasno ustawionymi stołami. Do tego równie stare, jak rowery, radia, kominek z trzaskającym ogniem, a gdzieś w oddali światła innej knajpy leniwie kładące się na wodzie, co to przez centrum parku płynie.
Od razu robi się „klimatycznie” – tak jakoś przytulnie i niespieszno i to w samym centrum tego całego śląskiego, przedświąteczno - hipermarketowego zgiełku. Do absolutu szczęścia brakowało mi tylko lampki czerwonego przedniego wina. Niestety – w tym miejscu należy z żenadą spuścić oczy nad marnością winnego zaopatrzenia tego całkiem miłego przybytku. Jedyne wino czerwone, które mieli to… pewnie się państwo domyślacie. Ponieważ wielokrotnie wylewałem żółć na to wino, co się winem nie powinno nazywać, więc tym razem sobie oszczędzę. Zostałem przy wodzie mineralnej - piwo odpada, gdyż po raz setny zwariowałem i postanowiłem się trochę skurczyć w okolicach, w których jestem najbardziej puszysty. Ale nie przeszkodziło mi to zupełnie, żeby popróbować innych, niż pizza, miejscowych specjałów.
Zacząłem od tortellini – czyli słynnych włoskich pierożków z mięsem w sosie bolognese (10 zł) – tu w wersji zapiekanej z szynką i serem. Już pierwszy kęs udowodnił, że miejscowy kucharz nikomu spod ogona nie wyleciał. Dobre, nawet bardzo, chociaż kiedy zamówiłem gnocci, czyli włoskie kluseczki w sosie borowikowym zapiekane z kurczakiem, pieczarkami i serem (13 zł) wiedziałem już, że mają tu coś jeszcze lepszego. Zresztą spróbujcie sami, bo akurat tego naprawdę warto. Na koniec dorwałem się do wspomnianej przy okazji „starożytnych Rzymian” bruschetty (6 zł) występującej tu w kilku odmianach w zależności od dodatków. Ja wybrałem z bekonem, co dało fantastyczny efekt. A cała bruschetta to właśnie dokładnie przeniesiony z Rzymu pomysł wsadzenia mięsa pomiędzy dwie pajdy chleba – w tym wydaniu chleb jest przypieczony, a bekon spoczywający w środku uzupełniony pomidorem, odpowiednim sosem i oczywiście serem. Całość jest tak dobra, że można się tym zajadać. Hm…
Pójść do restauracji na kromkę chleba? Brzmi jakoś tak mało wykwintnie – ale z drugiej strony, trzymając pajdę w dłoni trzeba pomyśleć koniecznie o Rzymskim Imperium – albo w wersji dla wymagających, czyli prosto z kart książek Kubiaka, albo w wersji soft dla konsumentów kultury masowej – wprost z Hollywood, gdzie dobry Rzymianin, Rusel Crowe, wdycha zapach ziaren wprost z pola, patrzy skupiony w dal, żeby nam pokazać, że 15 zeta wydanych na kinowy bilet nie było zmarnowane. I choćby nie wiem jak był dzielny i dzielnie nie „gladiatorował” wyciskając łzy współczucia z bardziej emotywnych panien, to i tak kiedyś będzie musiał natknąć się na nieustraszonych Galów z ich magicznym napojem. Finał tej historii wszyscy znamy, wiemy że Rzymianom należy się porachowanie kości, chociażby za te ich męczące podboje. Z pomysłem na hamburgera nie wiadomo co zrobić – wynosić pod niebiosa, bo w końcu dobry to pomysł, czy też zachować milczenie, wiedząc jaki ci zza oceanu biznes z tego uczynili. Na wszelki wypadek zachowajmy dystans – przynajmniej taki, na jaki po zobaczeniu „Super size me” można się zdobyć.
Pizzeria, pub "Zielona Dolina", WPKiW w Chorzowie, al. Różana 3
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
02.
dodano: 17:31, 07.05.2009
Pierwszy raz wybrałem się do Zielonej Doliny 07.04.2009 roku. Był to wtorek. Dzień ten pamiętam do dzisiaj. Przed pójściem do jakiegokolwiek pubu, pizzerii, restauracji sprawdzam opinie na jego temat na różnych forach internetowych. Biorąc pod uwagę złe komentarze na tej stronie i dobre opinie moich kolegów, postanowiłem poświęcić swój czas i pójść do parku na pizzę. Na początku przeżyłem bardzo miłe rozczarowanie, gdyż na pizzę nie oczekiwałem długo (kilka minut), obsługa była bardzo miła, jedzenie na pierwszy rzut mojego oka było apetyczne. Jestem smakoszem kuchni śródziemnomorskiej, a w szczególności włoskiej i w życiu zjadłem tysiące pizz, więc mam pojęcie na ich temat. Zapach rewelacja, smak podwójna rewelacja, tak w skrócie można opisać doznania. Chwilę po skończeniu pierwszej pizzy "al Cotto" zamówiłem drugą "alla Mimmo", którą kucharz bardzo polecał. Ponownie chwilka oczekiwania i już zabierałem się do jej konsumowania. Okazała się taką samą włoską rewelacją jak jej poprzedniczka. Po prostu bomba!!!
Osobiście w tej chwili po pewnym już czasie mogę stwierdzić, iż chodzę do Zielonej Doliny kilka razy w tygodniu. Idę zarówno ze swoją rodziną jak i kontrahentami.
Powiem szczerze, taką pizzę można zjeść albo we Włoszech, albo w Zielonej Dolinie. Co do gustu i smaków poprzednio komentujących, jak wiemy nie można się wypowiadać, gdyż o smakach i gustach po prostu się nie dyskutuje. Z własnego doświadczenia natomiast powiem, iż jeżeli ktoś lubi prawdziwą, włoską pizzę, robioną na prawdziwych włoskich produktach to wielokrotnie będzie powracał i wszystkich namawiał do przyjścia w to miejsce.
Zdecydowanie POLECAM!!!
03.
dodano: 20:57, 05.04.2009
Jedzenie po zmianie właściciela jest okropne. Pizza przypomina placek z dodatkami 2 kategorii a słynna bruschetta to zwykła niedopieczona w piecu kanapka chleba razowego z włoską szynka serkiem topionym pomidorem i zasypana rukolą(karta opisuje to znacznie lepiej). Nie polecam!!!!!
04.
dodano: 20:18, 18.01.2009
Byliśmy tam wczoraj i mieliśmy ochotę na pizze i mocno się rozczarowaliśmy . Niestety to już nie ta sama Zielona z pysznym jedzonkiem tylko z czymś pizzopodobnym i to w wersji bardzo oszczędnej wielkościowo i mało smacznej niestety . Szkoda lokalu ale z tą kuchnią to klient zje tylko raz i będzie omijał i odradzał . Wielka szkoda bo wcześniej dobrze można było zjeść a obecnie jest beznadzieja :(
05.
07.
08.
dodano: 15:15, 18.11.2005
Lokal może przytulny, jedzenie bardzo dobre, ale żeby poczuć smak i klimat tego lokalu należy tam dojść a z tym już może być problem. Dla mnie lokalizacja jest straszna!, późną deszczową jesienią obawiam się, że mało kto tam zagląda. Nawet rewelacyjne bruschetty mnie tam nie zaciągną.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio