strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Wojewódzka
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-08-05
data aktualizacji: 2005-10-06
Zobacz także...
Ostatnio, kiedy wyszło na jaw, że iluś zapaleńców próbuje ustalić czy na pewno krupniok to śląskie danie, żeby je zarejestrować jako potrawę regionalną, obdzwoniłem kilkanaście katowickich restauracji. I proszę sobie wyobrazić, że w ani jednej nie znalazłem tego naszego rodzimego specjału. Czyżby pod latarnią było najciemniej? W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że pod latarnią panuje absolutny mrok. Jednocześnie tak wielu restauratorów dręczy się brakiem pomysłu na własny lokal. Szukają wzorców w angielskich klubach, zapominając, że dać Ślązakom rybę z frytkami do piwa, to tak, jak na przyjęciu u cioci palnąć taką gafę, po której wszyscy czekają, żeby pójść do domu. Krupniok to tylko jeden z przykładów na o wiele większe i szersze zjawisko. Bo podobnie jak na Pomorzu trudno znaleźć porządną knajpę marynistyczną, tak u nas śląską, nie wspominając już o górniczej. Za to restauracji bez pomysłu mamy, niestety, w nadmiarze.
Ale wróćmy do Wojewódzkiej, a właściwie do jej menu. Zamówiłem polędwicę w sosie roquefort (19,9 zł) z warzywami zapiekanymi z serem (5 zł) i sałatką z serem camembert (10,9 zł). Hm... jakoś mi tak przyszło na sery, a jak już na coś ochota przychodzi, to nie chce odpuścić i w tym miejscu doskonale rozumiem wszelkie zachcianki kobiet w ciąży. W końcu organizm dużo lepiej wie, czego akurat i w jakich ilościach mu trzeba. No i jak zamówiłem... I sobie siedziałem... I czekałem... I czekałem... I w końcu na myśl mi przyszedł Augustyn z Hipony ze swoimi rozważaniami o czasie. Nawet nie to, że czas upływa i trudno zmierzyć coś, co nie stoi w miejscu, ale jego słynną wypowiedź dotyczącą istnienia czasu sprzed stworzenia. No, jak wtedy mógł istnieć czas, skoro nie było żadnego „wtedy”? Otóż to, drodzy Państwo - wszystko wskazywało na to, że kucharz doskonale jest obryty ze św. Augustyna, którego teorię nie bycia żadnego „wtedy” przeniósł sprzed stworzenia na czasy nam jak najbardziej współczesne. Długość bowiem oczekiwania na posiłek w Wojewódzkiej oznaczać może jedynie tyle, że nie ma tam żadnego „teraz”. Czas nie istnieje i już.
Trzeba się temu podporządkować, bo to jedyne wytłumaczenie, kiedy się siedzi z pustym brzuchem, a nazamawiało się tyle dobrych rzeczy. Nawet chciałem sobie umilić czekanie lampką wina, skoro zauważyłem w menu pozycję „wino do posiłków”. Zapytałem natychmiast czy czerwone i wytrawne. I owszem, tyle że okazało się, że to Sophia. No, to nie umilę sobie oczekiwań. I wreszcie, kiedy już zapuściłem tam korzenie, a broda swobodnie opadała mi na kolana, pojawiło się moje danie. Powinienem w tym miejscu powiedzieć, że warto było czekać, ale jakoś mi trudno zebrać w sobie aż tyle uwielbienia dla Augustyna. W każdym razie polędwica była naprawdę warta grzechu. Wypieczona, a jednocześnie puszyście miękka. No i ten serowy sos ociekający z niej dookoła - nawet nie tyle zmieniający smak, ile doskonale go podbijający. Do tego trochę sałatki, żeby podniebienie mogło trochę odetchnąć i na sam koniec blanszowane warzywa pod serową skórką...
Rozmarzyć się warto zawsze, a po znakomitym brzucha wypełnieniu tym bardziej. W filmie „Mr. i Mrs. Smith” Angelina Jolie wychyla wódę z tzw. „gwinta”, a mimo to zachowuje klasę i urok należny jej urodzie. Od razu ma się ochotę z nią przynajmniej napić, nie wspominając o innych przyjemnościach... takich jak strzelanie z pistoletu do jeszcze ładniejszego od niej Brada Pitta, oczywiście. I dokładnie tak samo mogłoby być z restauracją podającą krupnioki, to tylko kwestia odpowiedniego kontekstu. A Wojewódzka? Cóż począć - byłaby straszna szkoda, gdyby wobec braku walących drzwiami i oknami klientów miała kiedyś zniknąć. Takie ciężkie czasy nastały, że sama kuchnia, choćby najznakomitsza, już powoli przestaje wystarczać. Podobnie rzecz ma się z Angeliną. Jest piękna i już. Ale czyż pistolety nie dodają jej jeszcze uroku?
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
01.
02.
03.
dodano: 11:22, 05.08.2005
Drogi Bondzie-nie wiem jak rozumieć klasyfikację ludzi-na tych co jedzą krupnioki i na tych którzy nie jedzą (jedzą- nie chodzą do knajpy-nie jedzą -chodzą do knajpy)?? Hmm.. jem krupnioki (są przepyszne podgrzane z cebulką) i chodzę do knajpy.Jestem teraz w konflikcie ze sobą ;(
04.
05.
06.
07.
dodano: 12:44, 05.08.2005
Drogi Bondzie-nie koniecznie na kolację z piekna kobietą-na krupnioki.W życiu nie doszłbym do takiego skojarzenia.Wynika z tego,że Pan tylko odwiedza knajpy na szczególne klacje. A gdyby tak,tylko coś tak dla siebie? np.chleb ze smalcem,podsmarzane ziemniaki ,krupnoczki ..itd?
08.
09.
10.
dodano: 14:38, 05.08.2005
Zgadza się, że śląska kuchnia to nie tylko krupnioki, ale zarazem pragnę zauważyć, że autor pisząc w tej recenzji o krupniokach z tak wielkim namaszczeniem i uwielbieniem daje do zrozumienia czytelnikowi, że jest to najważniejszy symbol śląskich potraw!! wymieszana krew z kaszą fujjjjj !!!!!
11.
12.
13.
dodano: 15:16, 05.08.2005
To jak wytłumaczymy fakt? że autorowi chciało się obdzwaniać kilkanaście knajp... tylko rzetelnością przy pisaniu recenzji, czy nie przypadkiem uwielbieniem do krupnioka? Miał pan Jarek ochotę na taką potrawę a tu ... na ukochanym pięknym śląsku nie ma lokalu gdzie podają tak bardzo ulubioną potrawę przez slązaków! może to oznaczać, że tak naprawdę bronicie czegoś czego nie lubicie!!:) i po za starym pokoleniem slązaków młodzi już nie jadają takich obrzydliwości! ale duma wasza i sląskość nie pozwala wam przełknąć faktu, że niewiele macie dobrego jeżeli chodzi o kulinaria do zaoferowania:) tłusta rolada, kluski śląskie i niebieska kapusta czy jak u was mówią modra:) i Król Krupniok to trochę mizerny zestaw:)
14.
15.
dodano: 16:57, 05.08.2005
Panie i panowie artykuł dotyczył lokalu i chyba mało kto z komentujących tak naprawdę go przeczytał! dlatego proszę jeszcze raz wczytać się w słowo pana Jarka raz dwa trzy już..... bez tej podstawowej czynności mało kto zrozumie o co tak naprawdę w nim chodzi, jaka cenna wskazówka i nauka dla przyszłych i obecnych restauratorów z niego płynie~~~~~~~~
Pan Jarek zauważył w recenzji, że nie tylko na Śląsku ale i w Polsce mamy brak prawdziwie!!! regionalnych!!! knajp!!!! Drodzy przyszli restauratorzy taki lokal mógłby być SKAZANY NA SUKCES!!!
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć


Restauracja Delight to doskonałe miejsce na skosztowanie nowości kulinarnych przygotowanych według zasad wyjątkowej kuchni fusion. O..
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio