Wena

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2007-06-29

data aktualizacji: 2007-08-26

 



Zobacz także...

Ostatnio ciągle chodzi za mną kaczka. Wyszedłem więc z domu, a ponieważ żyjemy teraz w klimacie podrównikowym, zacząłem intensywnie zastanawiać się nad jakimś restauracyjnym ogródkiem. Na tyle dużym i rozłożystym, żeby przynajmniej na chwilę poczuć atmosferę rozpoczętych właśnie wakacji. I w ten oto sposób przypomniał mi się olbrzymi ogród restauracji „Wena" - ze stolikami pod namiotem i dużymi parasolami, z altanami i stałą muzyczną sceną, na której rosną kwiatki. To chyba dlatego, że dawno nikt jej nie używał, ale to przecież też ma swój urok, a na pewno gwarantuje spokój. No i kiedy już usiadłem do stolika, to nagle podrównikowy klimat zmienił się i zaczął zacinać zimny deszcz, który wpadał pod dach z prędkością halnego. Cóż było robić - kaczki należało poszukać wewnątrz restauracji.

Tutaj nie jest już tak malowniczo - lokal przypomina przybytki tego typu z połowy lat 80. ubiegłego wieku: pół okrągły bar z lustrami, podłoga w dużych, połyskiliwych kaflach, stoliki i krzesła z czarnego asortymentu mebli sprzed dwóch dekad, a na samym środku, pod sufitem olbrzymia lustrzana kula. Jeszcze kilka lat temu może by to „uszło w tłumie", ale teraz, pośród naprawdę nieźle odstawionych lokali? Hm... właściwie nie wiadomo, czy to jeszcze restauracja, czy już skansen? I aż dziw człowieka bierze, że nie pobierają w niej opłaty za wstęp i możliwość dotykania eksponatów.

Na górze znajduje się małe pięterko, o niebo ładniejsze od reszty - ale postanowiłem zaoszczędzić kelnerowi biegania po schodach z każdą zamówioną potrawą. No, tu muszę się stanowczo powstrzymać od narzekań, bo kuchnia jest godna zauważenia. Zresztą proszę zwrócić uwagę - zazwyczaj jeśli mamy do czynienia z restauracją, ktorej głównym dochodem są komunie, wesela i stypy, to kuchnia zazwyczaj bywa rewelacyjna. Dzieje się tak dlatego, że wciąż głównym powodem, dla którego decydujemy się na wybór danego lokalu na imprezę, jest opinia kogoś, kto taką imprezę tam przeżył. Widać to zresztą w naszych komentarzach - jeśli odrzucić te, które ewidentnie piszą konkurencyjni restauratorzy - to jednak jakiejś wiedzy z tych komentarzy nabywamy. A ludzi trudno oszukać i jeśli kuchnia jest „coś nie tego", to nie liczmy na to, że lokal będzie komukolwiek polecany. W przypadku „Weny" mechanizm ten działa podobnie - mówi się na mieście, że tam dobrze karmią i tak jest rzeczywiście. Co więcej - wówczas wystrój wnętrza schodzi na plan dalszy, bo na weselu najważnieszy wygląd zarezerwowany jest przecież dla panny młodej.

Na początek pozwoliłem sobie na śledzia po japońsku (15 zł), całkiem dużego, zgrabnie ułożonego na sałatce i jajku. Do tego majonezik i heja! Przypomniały mi się dawne czasy, jak na takiego śledzika wyskakiwało się przez okno z liceum, kiedy belfer stał przodem do tablicy. Zresztą, kiedy obecnemu dyrektorowi tego liceum pokazywałem to okno, to nie chciał uwierzyć w taką uczcniowską bezczelność. W każdym razie śledzik mile mnie przygotował na część zasadniczą, czyli roladę z kaczki czarnej (16 zł) w sowitym, myśliwskim sosie plus sałatka z białej kapusty (3 zł). Żadnych klusek, czy fryt bo znowu próbuję się oszukiwać, że w ten sposób schudnę (przyznacie Państwo, że to zabawne, bo przed zamówieniem dużego piwa 0,4 l za 4 zł nie miałem żadnych zahamowań). Wracając zaś do kaczki - była naprawdę grzechu warta. Rozpadająca się pod widelcem, krucha i ze śliwką w środku. Cóż za przyjemność tak zatopić w niej zęby...

„Wena" jest restauracją wielce kulinarnie przyjemną. Gdyby tylko zmienili wystrój... No tak, ale wtedy by pewnie podnieśli ceny i Wena przestałaby być tą samą, wielokrotnie organizatorom imprez weselnych polecaną restauracją. A może tak po prostu jest lepiej?

 

Restauracja Wena, Katowice, ul. Kempy 5

 

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~leonardo  (IP: 194.150.197.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 10:44, 18.07.2007


Jeszcze raz okazuje sie jak wiele znaczy dobry, doświadczony szef kuchni, a taki człowiek pracuje w Wenie.Marian tak trzymać!!!!

02.

~poszukiwaczesmaku.pl  (IP: 212.2.100.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 01:57, 23.09.2007


A cóż to ma być ten śledź po japońsku? W Japonii nie jada się śledzi. Fakt, że jest ułożony na sałatce i jajku i podany z majonezem także nie czyni go japońskim. Takie głupoty w nazwach należy piętnować.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 

nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio