Tatiana

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2005-06-17

data aktualizacji: 2008-06-07

 



Zobacz także...

W Tatianie nie byłem od lat, co jest dziwne, skoro jest w jednym z najlepszych punktów miasta. Okazuje się, że zmiana, którą w tym czasie ta restauracja przeszła, wyszła jej tylko na dobre. Pamiętam jak dziś, kiedy kelnerka w fartuszku typu "Społem" poinformowała mnie tu kiedyś stanowczo, że słodkie je się na koniec i po daniu głównym, a nie jak sobie zażyczyłem. I żebym przestał wydziwiać. Jak się okazuje po kilku latach wszelkie wydziwianie uchodzi już jak najbardziej - co więcej jest naprawdę nad czym.
W środku nie tylko zrobiono remont, ale właściwie małą rewolucję. Wszystko jest teraz inne i jeśli dobrze przyuważyłem, to nie ostał się nawet stary samowar, który onegdaj robił tu za największą atrakcję. Zamiast samowaru mamy za to przedziwne lampy, przepierzenia w wikliny, drewnianą podłogę i kominek. W ogóle tu jakoś dziwnie. Ale w tej dziwności jest metoda, bo czujemy się w środku całkiem „akuratnie”. Całość, wykonana ze smakiem i pomysłem, przypomina coś pośredniego pomiędzy chatą współczesnych Eskimosów, a domem modlitewnym Indian, którzy się misjonarzy nie zlękli. Tak poważnie - to trudno w ogóle powiedzieć, co ten, niewątpliwie plastyczny, wystrój przypomina. Do tego należy dodać jeszcze wiklinowy ogród letni zajmujący pół Staromiejskiej, w którym można zajrzeć komuś do talerza, szczególnie, jeśli znajduje się na nim coś dobrego. A o to, na szczęście, w Tatianie nie trudno.

Wizytę w Tatianie zacząłem od sałaty Tacino z indykiem (14 zł) żeby trochę poszpanować, że niby lato i odchudzanie - rozumiecie sami. Szybko mi jednak zapachy pod nozdrza podeszły i nic już z odchudzania nie zostało. Dorwałem się do nadziewanych polędwiczek wieprzowych po carsku i tak mnie ujęły, że nawet nie wiadomo, kiedy się skończyły. Do tego hiszpańska crianza Senorio de Saria (100 ml za 12 zł) całkiem udana (tylko czemu tak paskudnie droga?) i obiadek okazał się całkiem przyzwoity.
Problem jest tylko jeden - niespecjalnie wiadomo, czy Tatiana to wciąż rosyjska restauracja, jak to się kiedyś chwalono. Z menu jakoś mi to specjalnie nie wynikało - więc pytanie zdaje się być zasadne. W końcu kilkadziesiąt metrów dalej jest Fanaberia całkowicie z rosyjskością kojarzona. Czyżby twórcy nowej Tatiany tak łatwo sobie odpuścili. Wielka byłaby szkoda, bo to przecież wspaniała kultura. Wrażenia tego nie zepsuła mi nawet pani od rosyjskiego w liceum, mimo iż przez całe cztery lata nie ustawała w wysiłkach. Efekt jest jednak taki, że na "kak ty prawił swaje kanikuły?" kończy się moja znajomość tego języka. Wstyd i rozpacz, tym bardziej, bo kiedyś zostałem nawet przyłapany na porozumiewaniu się z Rosjanami po angielsku. Oto ironia losu, której moja pani z rosyjskiego nijak nie mogła przewidzieć.

Jakoś nam przez te zmianowe zawieruchy, Unię Europejską i Putina, ta Rosja z zachwytów uciekła - straszna szkoda, co widać zawsze w trakcie polskich wystawień Czechowa, kiedy po raz kolejny przekonujemy się co do tego, że ta ichnia swada, poczucie humoru i sposób toczenia opowieści nie mają sobie równych. Wystarczy sięgnąć na półkę, po raz setny wziąć do ręki Jerofiejewa i poczytać sobie o alkoholowych wykresach. Od razu człowiekowi ślina cieknie - tak by się razem z Wienią kieliszkiem strzelił. I te anioły nad głową przed świtem i KGBowiec przynoszący pistolety. Pistolety? Na co mi pistolety - miał zapytać Jerofiejew. Jeśli wy jesteście Jerofiejem, to wam potrzebne są pistolety - miał odpowiedzieć smutny pan w jeszcze smutniejszym skórzanym płaszczu. I do tego wszyscy wielcy na dokładkę z genialnym Sacharowem, który przyrównał partyjny aparat Stalina, do pierwszych wyznawców nowej religii i oczywiście Zoszczenko, ze swym Włodzimierzem Iliczem. A historia? Katarzyna z piosenki Karczmarskiego i koniecznie car, kiedy żołnierze popychają lufami karabinów mówiąc: "Już czas Mikołaju Aleksandrowiczu". A to przecież zaledwie delikatna namiastka tego, co w restauracji rosyjskiej można by sprzedać. Ku uciesze nie tylko podniebienia, bo przecież kiedy opowieść smakuje przednie, to zgrabna i akuratna kuchnia tylko wrażenie podbija…

Restauracja "Tatiana", Katowice, ul. Staromiejska 5

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~smakosz  (IP: 83.22.242.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 13:16, 06.07.2007


Restauracja Tatiana kojarzy mi się jako nieliczna w Katowicach z bardzo dobrym jedzeniem, miłą i kulturalną obsługą oraz ciekawym wystrojem. Jak czytam komentarze niżej zastanawiam się czy jest jakaś Restauracja która nie ma wpadek i trafia w gusta każdego klienta...Dla mnie ten lokal ma duży plus, polecam......:D zwłaszcza fileciki cielęce w borowikach.

02.

~zion@op.pl zgłoś naruszenie zasad

dodano: 00:55, 30.03.2006


Jak bardzo się zdziwiłem gdy w zamówiłem lasagne, w której nie było ani grama białego sera.

03.

~ela zgłoś naruszenie zasad

dodano: 15:13, 22.06.2005


A ja tam uwielbiam taką formę opisywania knajp. Moim skromnym zdaniem nic więcej mi nie jest potrzebne poza tym co jest opisane żeby odwiedzić daną knajpkę. A muszę powiedzieć, że staram sie iść śladami knajp , które pan Jarek przeszedł a przynajmniej zaliczam te Katowickie. Pozdrawiam autora i krytyka.

04.

nawidelcu.pl zgłoś naruszenie zasad

dodano: 08:44, 22.06.2005


Szanowny Panie,

Bardzo dziękuję za wyrażoną opinię. Obiecuję pracować nad sobą i powściągać pęd do dygresyjności i bardziej skupić się nad zawartością talerza. Z przyjemnością informuję również, iż trwają prace nad możliwościami technicznymi "otwarcia" widelca dla wszystkich tych, którzy chcieliby się swą wiedzą podzielić. Dotyczyć to będzie również recenzji z restauracji. Póki co zapraszam do odwiedzenia Tatiany i spisania własnych wrażeń. Forma komentarza przecież nie ogranicza wielkości tekstu.

Z poważaniem

Jarosław Gibas

05.

~Blueman zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:06, 21.06.2005


Trochę za dużo "pisaniny" a za mało recenzji Panie Jarosławie. Ja na przykład chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o tym co dają, jak dają, jak to smakuje i ile kosztuje

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 

nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio