strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Stara Księgarnia
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2006-01-27
Zobacz także...
W tym miejscu była kiedyś całkiem fajna księgarnia. Zaglądałem tu często ze względu na olbrzymi dział ezoteryczny i byłem ciekawy, czy duch tych wszystkich Osho i Krishnamurtich tutaj pozostał. Co więcej, znikająca księgarnia zawsze budzi żal – oznacza to, że ludzie może już nie chcą czytać. Nie chcą kupować coraz to nowych książek, gładzić ich chwilę po grzbiecie, otwierać, czytać pierwsze zdanie i w końcu decydować, czy pozwoli nam przez kilka kolejnych wieczorów odlecieć w zupełnie innych świat. Właśnie ten widok: ludzi decydujących się na zakup książki uważam za najprzyjemniejszy. To dla nich warto pisać – cokolwiek powiedzą o nas wojujący literaccy krytykanci! I kiedy przychodzi ten moment, kiedy widzimy własną książkę na księgarskiej półce, zdajemy sobie sprawę, że ożywiliśmy bohaterów. Czasem na jedno pierwsze zdanie, a czasem na przeczytanie od dechy do dechy. Piękna chwila… Tym bardziej więc znikająca z rynku księgarnia budzi dylemat. Bo co przyjdzie po niej? Kolejny butik dla zniewieściałych projektantów mody? A może kolejna agencja towarzyska? Czy może biuro jakiegoś kolejnego nikomu nie potrzebnego posła? Tymczasem powstaje restauracja. Elegancka, w dobrym stylu. Z wyważoną, delikatnie szumiąca w tle jazzową muzyką. Z kelnerami, co to i o winie powiedzą i wiedzą, co w karcie warte polecenia i dlaczego? Z lśniącą posadzką, kominkiem i przyjemnymi meblami. No i wreszcie z kartą dań, która na pierwszy rzut oka wydaje się skromna, ale kiedy się zacznie próbować…
Zacząłem od wina, żeby sprawić sobie przyjemność: chilijskie carmenere, Takun Estate z 2003 (49 zł za butelkę). Przyjemnie taninowe, pełne i ładnie się otwierające. Coś, co tygrysy lubią najbardziej. I aż strach pomyśleć, że szczep tych winogron wraz z epidemią filoksery mógł odejść w zapomnienie. Cóż za starta dla enologii i mojego podniebienia! Na szczęście się uchował, wprawdzie w dalekim Chile, ale za to jak pięknie się tam rozwinął!
Potem sałaty mieszane z kompozycją grillowanych polędwiczek i z sera Halloumi (21 zł). Do tego sos winegrete w malutkim kubeczku, który natychmiast wykorzystałem do cna. No, nieźle – smakowa kompozycja polędwicy i sera jak zwykle wychodzi obu tym składnikom na dobre. Kęs mięsa i sera odpowiednio rozgrzewa podniebienie, by z chwilę ugasić tę ostrość łagodnymi warzywami. I jak tu się nie rozmarzyć? Ba, wziąłem jeszcze soczysta polędwicę wieprzową, szpikowaną pomidorami i serem camembert podawaną z ziemniakami smażonymi ze skórkami (35 zł) i od razu było wiadomo, że będzie uciecha. Trudno pewnie uwierzyć, ale miałem trudności ze zjedzeniem całej porcji, ale wieprzowina, ser i wino, to już akuratne, kulinarne wyuzdanie. Po jedzonku do stolika bezszelestnie podpłynął kelner z czymś dziwnym, jak zapowiedział, na oczyszczenie smakowych kubeczków. No proszę, a co to takiego? Sorbecik - kulka owocowego musu, z plasterkiem limonki i cytryny, zanurzona w szampanie! To był ten moment, w którym chciałem w tej restauracji zamieszkać! Na zawsze. A niech się ze mną męczą!
Księgarni mi trochę żal – ale taki mam zawód, że zawsze mi będzie żal. Z drugiej zaś strony nowa restauracja dzielnie i znakomicie rekompensuje mi to rozżalenie. Jak zwykle, witamy na rynku i mocno trzymamy kciuki, bo naprawdę jest za co. A zresztą sprawdźcie sami…
Kiedy wróciłem do domu machinalnie zajrzałem do szafy z książkami. Wziąłem kilka do ręki, zajrzałem na tył okładek i przez chwilę miałem dziwne wrażenie. Dopiero po chwili zrozumiałem: Osho i Krishnamurti uśmiechali się do mnie.
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
dodano: 10:04, 17.05.2006
Bardzo fajny wystrój, miła obsługa, faktycznie gorzej z parkingiem.
Bardzo dobra kuchnia (polecam żabie udka, wszystkie potrawy z menu dań głownych, a zwłaszcza ślimaki w cieście francuskim na dzień dobry). Niestety brak w lokalu przesuwanych drzwi, aby organizując przyjęcie dla kilku osób, móc być odgrodzonym od reszty gości.
Bardzo niemiło zaskoczył mnie też brak (pomimo tego, iż widniało w karcie) Paulanera, a już totalną katastrofą - jak na taki lokal - była niewiedza, a jak się później okazało także nieumiejętnośc przyrządzenia tak prostego, popularnego i podstawowego drinka jak Capirinia!
To co podano do stołu nienadawało się do picia i zepsuło całe miłe wrażenie lokalu i przyjemnie spędzonego tam wieczoru. Barman (barmanka) do wymiany!
02.
03.
04.
dodano: 16:56, 19.03.2006
Ojojojo! Zbiegi zbiegów!!! Poszukujcie dobrych miejsc, a epifanię przeżyjecie!! :P
Szlak mych pieszych wędrówek już dawno nie obejmował rejonów, gdzia Stara Księgarnia rozkwita (cóż - Sosnowiec ostatnio nieco bliższy..). A czytałam kiedyś artykuł - pomyślałam "pewnie cudne miejsce" - ano i proszę!!! Przecież to obok mojego liceum (tak,tak ja też tam chodziłam - VIII LO, mat kwadrat, ach, ach)!!! I skoro Pani Profesor poleca (heartfelt greetings, Gerard rules), to teraz muszę zajrzeć. Mus to mus (może być jagodowy - mus z gatunku przyjemnych), urodziny przyjaciółki za pasem - okazja doskonała!!! Jak mawiała moja malutka uczennica - "już ślinianki się cieszą!!!"
05.
06.
dodano: 22:29, 27.01.2006
Byłam i widziałam na własne oczy te cudo . Bardzo gustowna i elegancka restałracja nie koniecznie dla wyższych sfer (z naprawde przepięknią damską toaletą) . A i kuchnia wyśmienita (polecam krewetki w cieście tempura , palce lizać ) , jak poinformował nas kelner " kuchnia śródziemnomorska z przewagą kuchni francuskiej " .Warto odwiedzić z ukochaną osobą .
07.
dodano: 15:43, 27.01.2006
Cóż, ja tam też byłem wczoraj po południu (26.01) - to się nazywa zbieg okoliczności. I potwierdzam, że zachwyty pani profesor są w pełni uzasadnione!
Jarosław Gibas
08.
09.
~Ewa Borkowska, borkow@xl.wp.pl 
dodano: 14:33, 27.01.2006
Stara Księgarnia w Katowicach czyli pochwały godne miejsce!Wczoraj po południu (26 stycznia 2006) uczestniczyłam w obiedzie doktorskim, który odbywał się w restauracji Stara Księgarnia w Katowicach przy Pl. Wolności. Miejsce chyba dopiero otwarte, czyste, miłe i przyjemne, tak więc postanowiłam napisać parę pochwał. Bardzo sympatyczna i szybka obsługa, kelnerzy bardzo dobrze zaznajomieni z rodzajem serwowanych potraw, można było o wszystko spytać i usłyszeć profesjonalne odpowiedzi. Wino czerwone nawet z Ribera del Duero, ale Rioja także była wytworna. Zupa cebulowa znakomita, ciepła, z grzankami gustownie przyrządzonymi, z dobrego pieczywa, chrupiącego. Na drugie danie polecam polędwiczki wieprzowe z sosem borowikowym (znakomitym!) z 4 kluseczkami (akurat dobra ilość, żeby nie przytyć), ale inne dania także świetne, gdyż mogłam oglądać na talerzach kolegów i słuchać zachwyconych głosów współbiesiadników. Danie śląskie także doskonałe, wołowina z kluskami śląskimi i czerwoną kapustą. Ryba –karp maślany także wyglądał gustownie i smakował wspaniale. Na deser – kulinarna poezja, mus czekoladowy z kruchą skorupką na górze, ciepły, a w środku orzeszki jako niespodzianka, bo na zewnątrz niewidoczne; pięknie przyprószony cukrem pudrem. Inny deser także wyglądał wspaniale i był dobry – mus truskawkowy. Potem kawa espresso z ciepłym mlekiem. Znakomite, polecam. W trakcie jedzenia sorbet szampanowy z miętą i limonką, wspaniałe inntermezzo pomiędzy pierwszym i drugim daniem, do oczyszczenia kubeczków smakowych. Bardzo mi się podobała restauracja, obsługa, czystość, gustowna i estetyczna toaleta; polecam wyprawę na obiad, czy kolację do Starej Księgarni w Katowicach, bo i nazwa gustowna i kuchnia wspaniała, oby tak pozostało.Prof. dr hab. Ewa Borkowska, Uniwersytet Śląski, Katowice
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć


Restauracja, hotel.Informacje podane przez właściciela:Gospoda pod „Czarnym Łabędziem“ w Rydzewie k/Giżyck jest zdobywczynia..
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio