strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Secesja
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-07-07
data aktualizacji: 2005-10-06
Zobacz także...
Wiedeń przełomu stuleci ze swym protestem przeciwko fabrycznej sztampowej unifikacji, rodzi sztukę o abstrakcyjnej ornamentacji z falistymi elementami asymetrii o bardzo subtelnej pastelowej kolorystyce. Tak rodzi się secesja, której cały ogrom można dostrzec tuż obok. Wystarczy przejść katowickimi uliczkami i wysoko zadrzeć głowę. Aż szkoda tylu niszczejących kamieniczek. Jak lubiany to kierunek w architekturze i sztuce, niech zaświadczy jeden fakt: w Gliwicach właśnie otwarto restaurację z secesją w nazwie.
W ostatniej scenie „Vinciego” fałszerze obrazów przeznaczają cały swój łup na restaurację kamienic, bo to jedna z tych niewielu rzeczy, która może po nas zostać i zaświadczyć o naszej wrażliwości na piękno. A jest co podziwiać – w samych tylko Katowicach skąpane słońcem fasady niektórych kamienic zdają się mówić „wszystko przeminie”. Cały ten nasz pęd do niewiadomo czego. Ten uliczny jazgot, gwar którego nie sposób nie słyszeć i ta coraz bardziej zadziwiająca ludzka niechęć do uśmiechu. Wyobraźcie sobie pewną zawieszoną nad nami granicę – ponad nią już nie słychać gwaru, nie śmierdzą kopcące autobusy – są tylko ostatnie kondygnacje kamieniczek ozdobione secesyjnymi ornamentami. Tam też, całkiem u góry mieszkają już tylko gołębie i anioły, ciesząc się bliskością sztuki, nam, maluczkim, niedostępnej.
Gliwicka Secesja zrobiła na mnie całkiem przyjemne wrażenie – niezbyt duża, przypominająca trochę przedwojenny salonik, usytuowana z dala od zgiełku Rynku, wodziła mnie na kulinarne pokuszenie. Tuż przed wejściem do lokalu znajduje się restauracyjny ogródek wtopiony w typowe miejskie podwórko. Całość od ulicy odcina wysoki mur i to chyba wystarczy, by na chwile znaleźć się w innym świecie. Zamówiłem grillowanego camemberta z żurawiną (9 zł), bo się odchudzam i mam wyniki. Ale przyznać muszę, że okazałem się zbyt słaby, żeby na tym poprzestać, więc sukcesywnie podjadałem z talerzy towarzyszących mi pięknych (a jakże) kobiet. Z prawej dziubnąłem kawałek roladki wieprzowej, faszerowanej oscypkiem z boczniakami (25 zł), a z lewej indyka z grillowanymi warzywami (25 zł). Odrobinę tylko, ale wystarczyło, by się z tymi potrawami zaprzyjaźnić. Roladki wieprzowe rozpływały się w ustach, a i indyk był też niczego sobie. Wiem, że jak się jest na diecie i człowiek sobie odmawia zasłużonego ciężką pracą pożywienia, to byle ogórek smakuje, jak noc z tancerkami z Cabaret Renz, ale dania oba naprawdę nie były do pogardzenia. Potem już trochę popuściłem cugli i popróbowałem ichniego wina. Nawet więcej niż trochę, skoro jedno się skończyło całkiem szybko i musiałem dać się kelnerowi przekonać do następnej butelki i potem wcale jeszcze nie chciało mi się stamtąd wychodzić. Czasem warto zawierzyć młodemu człowiekowi, widząc jego pasję do podtykania mi pod nos kolejnych hiszpańskich butelek – spróbujcie sami, tym bardziej, że średnia cena butelki porządnego hiszpańskiego wina z Walencji w Secesji to 35 – 40 zł.
Hm… piękne kobiety i lekko schłodzone, ale rozgrzewające krew hiszpańskie wino oraz anioły nad dachami secesyjnych kamienic rozmarzyły mnie wielce. Gdzie te czasy, kiedy salony Wiednia trzęsły życiem kulturalnym Europy, a wątły na ciele i umyśle Otto Werninger, pogromca kobiet i piewca męskiej wyższości, rzucał się w samobójczym porywie z jednej z wiedeńskich kamienic na oczach zaproszonych gości? I jak tu nie wspomnieć geniusza, autora An der schönen, blauen Donau, który w 1850 r. z Wiednia przyjechał, by zagrać koncert w katowickim hotelu Welt, na którego miejscu dziś straszy miasto Dom Handlowy Zenit! Dlatego właśnie tak ważne, byśmy pamiętali o naszych secesyjnych skarbach. Zenit bowiem zazgrzytał w tej opowieści, jak ciągnące się za nowożeńcami puszki w kiczowatym amerykańskim filmie. A chodzi o to, by nie zgrzytało.
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
02.
dodano: 10:13, 08.07.2005
Panie Jarku jestem pełna podziwu dla Pana osoby - za talent, za wiedzę, za gładkość poruszania się po różnych tematach, za wrażliwość, za sposób w jaki potrafi Pan opowiedzieć o tym co widzi, czuje, myśli - chylę czółka!
p.s. trzymam kciuki za powodzenie procesu odchudzania:)
03.
04.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio