strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Myśliwska
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2007-07-06
Zobacz także...
Pamiętacie stare, dobre czasy, w których czasem chadzało się na niedzielne obiady do restauracji z boazerią na ścianie przyozdabianą myśliwskimi trofeami? I te kelnerki jendakowo poubierane, które miały tendencję do zatrajkotywania na śmierć wszystkich klientów? Roześmiane i zawsze gotowe do zrozumienia, że kolejna setka wódki będzie już naprawdę ostatnią? I te golonka, kotlety z jelenia i perliczki zarezerwowane zazwyczaj dla panów towarzyszy, kiedy zmęczeni wracali z kolejnych obrad kompletnie o niczym, ale za to ku chwale socjalistycznej ojczyzny?
Dzisiaj takich restauracji ze świeczką szukać - ale uchowała się jedna: wypisz, wymaluj z tamtych czasów. Wprawdzie różni się znacznie jakością serwowanych potraw - bo wtedy wpadki mogły się zdarzyć i nic to nie znaczyło - dzisiaj utrzymać się na rynku, znaczy trzymać fason w kuchni i na stole. Restauracja „Myśliwska" uchowała się z minionej epoki w słynnej, katowickiej dzielnicy Kostuchna. Słynnej, bo ładniutkiej, że hej, by cieszyć oko mieszkającego tam prezydenta, wybranego przez obywateli, zdaje się już dożywotnio.
Wbrew nazwie, to naprawdę przyjemna dzielnica - choć nieco wioskowa, ale w końcu jeszcze nie tak dawno wsią była. I na tej wsi, drodzy państwo, taki rarytas - knajpa, w której w niedzielną porę obiadową drzwi się nie zamykają. Nic dziwnego, bo obok tego sznytu dawnych czasów, mają jeszcze wyjątkowo niskie ceny, no i kilka atrakcji ze skórą z niedwiedzia na ścianie włącznie. Wprawdzie niedźwiedź jest raczej postury mikrej, bardziej plaskaty niż groźny, ale - było, nie było - kawał zwierza. Przyznam, że jak widzę takie rzeczy, to od razu mam ochotę myśliwego, który upolował to biedne zwierzę nawystrzelać po pysku, ale szukaj teraz wiatru w polu.
Zacząłem od rosołu, bo gdzie, jak nie w takich miesjcach należy wrócić do pięknej niedzielnej tradycji? Był naprawdę super: domowy, nie za gorący (akurat nie lubię zbyt gorących), w sam raz, by przypomnieć po raz już nie wiadomo który stare czasy domowego makaronu i rosołu nie pochcodzącego z jakiejś zabidzonej torebkli z marketu.
Ze ścian zerkały na mnie grożnie jelenie, dziki, plus kilkanaście samych poroży, więC ochota na walnięcie myśliwego wciąz mnie nie opuszczała. I tylko wypchana, a dziarsko stojąca na parapecie kaczka spoglądała na mnie rozmarzona. Hm... Cóż było robić - zamówiłem perliczkę, dokładnie ¼ perliczki z kluskami i oczywiście modrą kapustą. Ej, wieś wie, że żyje! Perliczka stała się właśnie moim ulubionym ptakiem - wyjkątkowo delikatne mięso, przy którym bażancina jakoś mi mniej podchodzi.
Przyznam szczerze - jedzenie dziczyzny musi zostać rozgrzeszone, skoro kombinujemy sobie następująco: ktoś to w końcu odstrzelił - nie my, więc raczej trudno nas w to mieszać. A ma leżeć i się zmarnować, to przynajmniej to spożyjmy, żeby na marne nie poszło. Wiem, że to kiepskie tłumaczenie, bo gdybyśmy dziczyzny nie jadali, to może by do niej mniej strzelali. Ale z drugiej strony trzeba sobie zdawać sprawę, że dziczyzna w końcu w kuchniach reszty świata dosyć rzadko spotykana, to prawdziwy rarytas. A restauracja Myśliwska, w tym właśnie rarytasie od lat robi niezłą specjalizację. I cóż znaczy wobec tego trudnego kulinarnego mistrzostwa jakaś tam postgierkowska boazeria na ścianach?
Restauracja „Myśliwska", ul. Sołtysia 142, Katowice
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
dodano: 14:04, 27.02.2009
Wspaniałe jedzenie, perliczkę zamówiłam oczywiście po przeczytaniu tego artykułu i była znakomita, kluchy takie że nawet moja babcia takich nie ukulała :) Atmosfera rodzinna, obsługa bardzo miła i swojska.Zero sztywniactwa i wyrachowania , szczególnie polecam wszystkim ślązakom :):):)Sztywniakom i nowobogackim zabraniam tam wchodzić bo popsują atmosferę tego wspaniałego lokalu!!
02.
03.
~gość restauracji (IP: 83.22.190.*) 
dodano: 20:59, 15.02.2010
Uważam, że Pana komentarz jest zbędny. (; Nikt nigdy nie ma pretensji, co do przyjęć w restauracji. Myślę, że sam Pan nie potrafił się zorganizować i odpowiednio umówić imprezy. Obsługa jest bardzo miła. Jedynie co to jedzenia się zgodzę. Jest wyśmienite. Jedna z najlepszych restauracji w Katowicach. Polecam.
04.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio