strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Mustang
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-01-20
data aktualizacji: 2005-10-06
Zobacz także...
Tymczasem podświetlony bar z wyżętym i święcącym napisem Mustang oraz figurujący w karcie kotlet Mustang to jedyne, co mi się udało znaleźć z Dzikiego Zachodu w tej bytomskiej restauracji. Znaczy się kontynuują tradycję rozpoczętą przez Karola Maya, który nie potrzebował wyściubiać nosa z Berlina, żeby stworzyć całą sagę z Winnetou! W Mustangu przy dużym samozaparciu można by sobie nawet wyobrazić westernowy salon, wystarczy tylko wyłączyć puszczone zza baru radio, a na to nie trzeba z kolei wyobraźni Maya, czy chociażby Szklarskiego piszącego swoich Tomków bez opuszczania Katowic...
Restauracja jest duża, by nie rzec: olbrzymia – przemierzałem kolejne sale podziwiając co raz to inne meble, ściany i widoki za oknem, aż w końcu o mało co się nie zgubiłem. Na szczęście wziąłem azymut na bar i udało mi się trafić z powrotem do sali z kominkiem i wiechciami okręconymi słomkowymi matami. Przyjemnie się siedzi (znakomity poziom światła), ale niestety z westernem lokal ma niewiele wspólnego. A może chodzi o ten okres Dzikiego Zachodu, w którym jeszcze na prerii nie stanęła zakurzona stopa białego człowieka? Tylko wtedy restauracja Mustang powinna przypominać raczej wigwam, prawda?
Po zamówieniu rozgrzewającego piwka (0,5 L za 4 zł) mogłem się zająć menu. Bogatym menu, nie ma co mówić… I w tej gęstwinie potraw na próżno szukałem czegoś z westernu – w końcu patrzę, a tu żaby. Hm… dziwnie jakoś: Mustang i żaby, ale co tam, niech będą żabie udka (12,5 zł). Kiedy miła kelnerka przyniosła talerz, zacząłem do bytomskiego Mustanga nabierać wielkiego szacunku. Żab było sztuk cztery plus grzanki z głębokiego oleju i sos przypominający tzatzyki, który podano w wydrążonych połówkach cytryn. Żaby w grubej panierce, skropione cytryną były naprawdę warte grzechu. Ale prawdziwy przysmak dopiero na mnie czekał. Tuż obok żab w menu znajdują się rakowe szyjki w czosnkowym sosie na winie (13,5 zł). Tego specjału zazwyczaj dostajemy tyle, co kot napłakał, a tutaj proszę: pełny talerz. Jeszcze teraz mam na nie ochotę – były naprawdę znakomite – puszyste i delikatne zarazem. Do tego to połączenie czosnku w sosie z czymś paprykowopikantnym (chili, sambal oelek?) dawało znakomitą kompozycję. To potrawa, dla której koniecznie trzeba Mustanga odwiedzić (co sam zamierzam jeszcze nie raz uczynić).
Na koniec – no cóż było robić… Zamówiłem kotlet Mustang (13,5 zł), czyli jak nazwa wskazuje sztandarowe tutejsze danie. Powiem szczerze: po takich rakowych szyjkach kucharz mógłby się bardziej wysilić! Kotlet i owszem, bardzo dobry, ale wydaje mi się, że czasy przykrywania drobiowego fileta pieczarkami z papryką, zasmażania z serem i wbijania na wierzch sadzonego jajka już w naszych restauracjach minęły… Coś, co było odkryciem restauracyjnych stołów w latach dziewięćdziesiątych już dawno powinno przejść do historii, a już na pewno nie zabierać miejsca flagowemu daniu takiej restauracji.
Podsumowując restaurację Mustang trzeba jednak powiedzieć o niej więcej dobrego, niż złego. Po pierwsze ma znakomity układ sal, przez co otrzymujemy pub, kawiarnię i restaurację w jednym. Po drugie, w kuchni wiedzą jak powinno co smakować, o czym żaby i rakowe szyjki świadczą najznakomiciej. Jeśli by tylko jeszcze zechcieli trochę „namieszać” w karcie dań, wyłączyć radio i wprowadzić jakąś konsekwencję na linii: nazwa – wystrój, to restauracja ta, wśród bytomskich lokali mogłaby pretendować do ścisłej czołówki.
A historia mustangów na preriach Ameryki Północnej nie jest aż tak banalna, jak by się mogło wydawać. W końcu to potomstwo zwykłego domowego konia, którego przywieźli tam Hiszpanie, i który uwolniwszy się z ich jarzma dał początek najpiękniejszemu symbolowi odrodzonej wolności. To zbyt wiele, by poświęcić jego pamięci jedynie kotlet!
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
02.
dodano: 19:11, 28.04.2007
Swego czasu podzielalem zdanie ze Mustang to pozadna restauracja jednak wszystko co dobre kiedys sie konczy pewnego razu przyszedlem tam z przyjaciolmi mialem wielka ochote na grzane piwo jednak tej pozycji w karcie nie bylo spytalem wiec kelnera czy istnieje mozliwosc by takie mi podana okazalo sie ze tak kelnere przyjol zamowienie wraz zemna grzane piwo zamowila czesc moich znajomych piwo dostarczono nam nadwyraz szybko po chwili wiedzialem juz dlaczego . Piwo bylo bez gozdzikow bez miodu jednak najgorsze to to ze bylo letnie gdy zwrocilem kelnerowi na to uwage uslyszalem beszczelna odpowiedz ,,przeciez zamawial pan grzane piwo a nie grzanca " nichcac klocic sie zo sklad jednego jak i drugiego (nie majac pewnosci czy istnieje jakas roznica) dodalem ze grzane piwo jak sama nazwa wskazuje powinno byc grzane w znaczeniu cieple a nie letnie (tzn ze po 5 minutach piwo na porwot mialo temperature pokojowa ). cuz powiedzialem ze nie zaplace za takie i skoro nie maja gozdzikow ani mozliwosci przygotowania tego co zamawialem poprosze w zamian zwykle piwo . na to kelner: gozdziki zaraz beda prosze czekac :)) po 30 minuta czekania ubralismy sie wychodzac uslyszalem tylko od kelnera ,, Mowilem przeciez czeakac , to bardzo nigrzeczne z panstawa strony ze wychodzicie" w dyskusje sie nie wdawalem odpowiadajac ze skoro czekalem 30 minut to mam prawo wyjs i bardzo mi przykro ale dluzej czekac nie mam zamiaru ...
03.
dodano: 09:46, 10.11.2005
A ja chcę wyjaśnić dlaczego nazwa Mustang- mieszkam na pobliskim osiedlu i po godz 24 robi sie tutaj prawdziwy dziki zachód . Poza tym kiedy bylam tam ostatnio ( lipiec 2005) z pobliskiego domostwa " zalatywało" mocno obornikiem -i cudowne lody w sosie wisniowym stracily swoj aromat - a moze to wina tego mustanga sąsiadów
04.
dodano: 14:42, 03.02.2005
Nazwa jak nazwa....ale lokal suuuuuper. kilkakrotnie urzadzałam w mustangu uroczystości m.in. urodziny i rocznice ślubi i spisali sie znakomicie. Jedzonko pycha, ładnie podane, solidne porcje za niewielkie pieniadze i miła obsługa. czegóż wiecej chcieć. polecam placek po węgiersku - niebo w gębie:)
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio