strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Labirynt
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-09-02
data aktualizacji: 2007-01-17
Zobacz także...
Postanowiłem odwiedzić katowicki Labirynt, żeby sprawdzić, czy dalej jest jedną z ciekawszych katowickich restauracji, jak się o nim mówi. Początek był wcale obiecujący – klimatyzowane wnętrze, jedna z lepiej „zrobionych” katowickich piwnic i nastrojowa muzyka w tle. Właściwie tylko lampki do wina mogłyby być większe, bo te których używają można kupić na byle promocji w hipermarkecie. Zamówiłem… przynieśli i… nagle stała się rzecz straszna. Nie dość, że tam więcej nie pójdę, to jeszcze proponuję omijać ten lokal szerokim łukiem. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię, z tym tylko, że Czytelnicy o słabych nerwach powinni w tym miejscu skończyć lekturę tego tekstu.
Siedząc wygodnie rozparty w fotelu, a będąc jeszcze pod wrażeniem wywieszonych u wejścia podziękowań, w których różne znane osoby polecają Labirynt postanowiłem zamówić na początek krewetki na sałacie z sosem koktajlowym w aromacie koniaku (16 zł), karkówkę nadziewaną orzechami, migdałami i czosnkiem w sosie mięsnym z kluseczkami szpinakowymi i zestawem surówek (29 zł) oraz lampkę czerwonego chilijskiego wina Santa Rita (14 zł). Wino i owszem całkiem przyzwoite, choć mogło by być co najmniej o połowę tańsze. Cóż jednak – skoro jesteśmy w restauracji uchodzącej za jedną z lepszych w Katowicach, to tę astronomiczną cenę jakoś łatwiej się znosi. W końcu wjeżdża sałatka – apatycznie podana, aż się chce w nią zatopić widelec. Zatapiam więc i bach: krewetki znakomite, warzywka świeże… No to drugi raz nabieram sałatkę na widelec i nagle, niespodziewanie czuję, że coś jest nie tak. Kurde, twardy cos ten ogórek – myślę sobie. A może to nie ogórek tylko część jakiejś sałatkowej dekoracji? Przeżuwając coraz ostrożniej przyglądam się talerzowi i ze zdziwieniem widzę, że żadnej na nim dekoracji nie uświadczysz. Zatem tu rodzi się pytanie za 100 punktów: co więc twardego i płaskiego miętoszę w ustach właśnie? Hm… Wyciągam tę tajemnicę paluchami z paszczy i okazuje się, że dobre kilkanaście sekund próbowałem skonsumować jakiś tajemniczy fragment plastikowego pudełka! Przez chwilę zastanawiałem się czy puścić pawia od razu prosto na stół czy poczekać na kelnerkę?
Poczekałem i pokazałem jej tajemniczy plastikowy przezroczysty prostokącik o wymiarach mniej więcej 1,5 na 3,5 cm. Pani ujęła go w dłoń i pomaszerowała do kuchni się wywiedzieć. Mówię wam, gdyby nie to, że walczyłem z odruchem wymiotnym byłbym przekonany, że w Labiryncie postanowili nakręcić drugą część Monty Pythonowskiego „Sensu życia” z rozwinięciem restauracyjnej sceny. Tym razem zamiast miętowego opłatka częstuje się grubasów kawałkiem plastiku, żeby taniej było. Po chwili wróciła pani kelnerka i powiedziała, że przeprasza, ale kucharz otwierał plastikowe opakowanie z małżami i widocznie mu część do mojej sałatki wpadła. W tym miejscu pragnę zwrócić szanownej publiczności uwagę, że w mojej sałatce były krewetki a nie małże, co oznacza, że kucharz otwierał jakieś obce pudełko do jakiegoś innego dania nad moją sałatką i nie zauważył, jak mu fragment pudełka sałatkę mą użyźnił. A nawet gdyby to kelnerka się przejęzyczyła i kucharzowi wpadł do sałatki fragment pudełka z krewetek, to cóż to do jasnej cholery za różnica? Przed wyjściem (rozumiecie, że na dalszą konsumpcję czegokolwiek w tym lokalu już nikt by mnie nie namówił!) zapytałem jeszcze tylko czy kucharza czasem nie zastępuje dzisiaj ślusarz? Nie zastępuje. Aha, no to do widzenia!
Ledwo się przez nasz wortal przetoczyła dyskusja o higienie w restauracjach, a tu nie trzeba było długo czekać i bęc. W jednej z podobno lepszych knajp wpadka taka. Wniosek nasuwa się jeden. Katowicki Labirynt nie jest już żadną „jedną z lepszych knajp” – jest zaflejtuszoną budą, w której konsumpcję czegokolwiek można życiem przypłacić i w której klienta traktuje się jak świnię przy korycie. Nie zasłużył na miano restauracji i powinno się zamknąć go jak najszybciej. A właściciel ze wstydu powinien się udać na zagraniczną banicję i więcej się gastronomią w życiu nie zajmować. A tak przy okazji – w Sanepidzie byli tego samego zdania!
Restauracja "Labirynt", Katowice, ul. Staromiejska 12
Od redakcji: recenzja powstała przed zmianą właściciela, która dokonała się jesienią 2006 roku.
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
01.
dodano: 11:35, 04.03.2011
Lokal jako lokal naprawde wporządku byłam mile zaskoczona bo prezentowal sie naprawde fajnie a zalezalo mi na zrobieniu dobrego wrażenia na moich gościach. Niestety w lokalu zamiast zapachu potraw czekal na nas przejmujacy zapach kadzidelek na kazdym kroku. Zastanawiam sie czy ma on ukryc jakies nieprzyjemne zapachy panujace w lokalu???, ktory znajduje sie w piwnicy??? Jedzenie takie sobie na pewno nie adekwatne do ceny jak na moje oko porcje tez nieco zanizone ale to jak pisze na moje oko. Obsluga bardzo mila chociaz ewidentnie nie przeszkolona zapytawszy o sklad dania i forme przygotowania zaden z kelnerow nie wiedzial, poprosilam byu zapytal sie na kuchni skad no wlasnie...... uslyszalam krzyk i wulgaryzmy zse strony prawdopodobnie kucharza, ktory najwyrazniej wprowadza tam istny terror. pozniej do konca kooacji przysluchiwalismy sie owym pokrxzykiwaniam szegfa kuchni. Wspolczuje wspolpracownikom. a lokalowi w skali od 0- 10 wystawiam 4 z plusem
02.
dodano: 11:11, 22.01.2011
Czasem odnosi się wrażenie, że komentarze pisze konkurencja :( Byłam kilka razy w Labiryncie. Plusy to obsługa która zajmuje się praca a nie grą w karty z czym spotkałam się w innej restauracji :P, jedzenie smaczne i fajnie podane96PBW, ceny raczej adekwatne. Minus - mało widoczna, trochę trudno było nam trafić :).
03.
dodano: 13:50, 17.10.2010
Wystrój ok, poza tym klapa. Wczoraj wybrałem się tam ze swoją dziewczyną i oto moja opinia:
1. Kelnerka odebrała zamówienie, a ja dostałem co innego.
2. Po chwili czekania światło im zgasło - dobrze, że były świeczki.
3. Cukier w saszetkach? Co to jest dworzec? Gdzie są serwetki?
4. Czekałem 40 min na jedzenie i było przypalone, masakra.
Jeśli chce się brać kasę to trzeba też spełniać jakieś wymagania. Wg mnie wystój to za mało.
04.
05.
06.
07.
09.
wybredna (napisanych komentarzy: 1) 
dodano: 14:08, 02.12.2009
Wczoraj odwiedziłam z mężem tą restaraucje i nie rozumiem negatywnych komenatrzy moich poprzedników. Wystrój restauracji niespotykany, obsługa uprzejma i bardzo profesjonalna,ale najwiekszym plusem było jedzenie. Pyszne i niezywkle prezentowalo sie na talerzu. Polecam desery! Najlepiej gdy każdy sam osobiście sprawdzi tarestaurcję. Pozdrawiam
10.
11.
12.
dodano: 00:31, 14.10.2007
Wystroj - ciekawy, choc elementy falliczne nad stolem niekoniecznie musza wzbudzac apetyt wszystkich gosci...
Obsluga ... miejsce obok drzwi kuchennych pozwolilo mi na wysluchanie komentarzy na temat klientow, zmeczenia kelnerow, itp... Średnio zachęcające do pozostania dłużej...
Jedzenie... albo źle trafiliśmy, albo do wszystkiego dodają tonę czosnku... to żeby uniknąć zarzutów o brak smaku ?
Ogólnie - zawód...
13.
~Marta&Bartosz (IP: 86.154.234.*) 
dodano: 12:10, 11.10.2007
Witamy wszystkich,a szczegolnie Pana Jarosława!My także odwiedziliśmy Labirynt,miała to być miła, rodzinna kolacja...ALE
zacznijmy od początku:
-REZERWACJA-poszło gładko,nawet oddzwonili kilka godzin wczesniej aby potwierdzic rezerwację.
-WYSTRÓJ-całkiem niezły,robi wrażenie przytulnej i równoczesnie eleganckiej knajpki.muzyka nienajgorsza.
-JEDZENIE-dobre,nawet bardzo dobre,dobra prezentacja,ciekawe menu,godne polecenia, zdecydowanie najmocniejszy punkt lokalu,aczkolwiek ceny nieco wygórowane. ubogi wybór win i niestety zabraklo piwa bezalkoholowego (opinia kierowcy)
-OBSŁUGA-niestety najslabszy punkt lokalu...totalny zawód,najwyrazniej brak wyszkolenia,co jest niedopuszczalne w restauracji z taką renomą (i takimi cenami).calkowity BRAK PROFESJONALIZMU.tak,tak,drogi kelnerze...należy poczekac az całe towarzystwo skończy jeśc, żeby zacząc zbierać talerze. i miło jest dostawać posiłki w tym samym czasie co cale towarzystwo przy stole,a nie w kilkunastominutowych odstepach(i nie chodzi tu bynajmniej o odstep pomiedzy starterem a daniem glownym,lecz o podanie dań glownych RÓWNOCZESNIE).raził równiez brak zainteresowania ze strony obsługi (ile można czekać, aż kelner się pojawi i będzie można zamowić coś do picia...???)
Także, DROGI WŁAŚCICIELU!
nie zapominaj o tym, że Twoi pracownicy są wizytówką tego lokalu... może warto zainwestować w szkolenie lub chociaż zatrudniać osoby, które choć trochę znają sie na rzeczy...natomiast SZEFOWI KUCHNI chyba należy się podwyżka, bo musi nadrabiać braki reszty personelu i trzeba przyznać, że idzie mu całkiem nieźle.
Serdecznie polecamy jedzenie,lecz przyznajemy,jest to lokal TYLKO DLA LUDZI O STALOWYCH NERWACH...
POZDRAWIAMY, Marta & Bartosz
14.
15.
dodano: 09:29, 13.08.2006
PRACOWALEM W TEJ RESTAURACJI!!!!NIE POLECAM!!!!!BRAK PROFESJONALIZMU !!!!!DO DNIA DZISIEJSZEGO SZEF NIE FATYGUJE SIE DO UREGOLOWANIA ZALEGLOSCI FINANSOWEJ POWSTALEJ Z TYTULU WYNAGRODZENIA.POLECAM MC DONALDS!!!!!SZEFIE OBUDZ SIE I WYPLAC ZALEGLE WYPLATY A NIE ZMIENIAJ PRACOWNIKOW JAK REKAWICZKI BO DO NICZEGO NIE DOJDZIESZ!!!!
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć


Restauracja.Informacje podane przez właściciela:Chata z Zalipia znajduje się przy trasie 84 (Kraków - Katowice - Warszawa) w miejscowości..
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio