strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Kyoto Sushi
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-02-24
data aktualizacji: 2005-10-06
Zobacz także...
Po pierwsze kolorowe talerzyki dobierane do cen przystawek (od 8 do 24 zł) są to malutkie talerze, na których większość dań głównych w ogóle się nie mieści. Dania główne są zresztą zawsze podawane na białym talerzu. Wychodzi na to, że ich kolor raczej ma być wskazówką o objętości przystawki, dla klienta, który wie, ile przed właściwym posiłkiem jest w stanie „pomaszkecić”. Ręce i nogi się załamują, bo po raz kolejny daliśmy się ponieść rozdmuchanej i niezdrowej sensacji. Ot, ktoś wymyślił rzeczywistość, potem w nią uwierzył i opisał to, w co wierzy, a nie to, jak się naprawdę rzeczy mają. Dowcip o Radiu Erewań i komunikacie dotyczącym rozdawania mercedesów na Moskiewskim Prospekcie to „mały pikuś” w porównaniu ze śląskimi mediami.
Same zaś Kyoto Sushi to naprawdę miejsce godne uwagi i nie dlatego, że wzorem sushi barów z całego świata mają kolorowe talerze, ale dlatego, że to jedna z nielicznych restauracji prowadzona z taką dbałością o każdy szczegół! Za barem olbrzymi ekran ze zmieniającymi się kolorami zdaje się pulsować w rytm cichutkiej muzyki relaksacyjnej, a wokół delikatnie unosi się w powietrzu zapach wasabi. Dookoła baru w specjalnej rynnie z wodą pływają deski ozdobione kwiatami. Kelnerki w czerwonych kimonach bezszelestnie przemierzają salę i tylko od czasu do czasu jakiś zadający pytanie klient uświadamia nam, że jesteśmy w centrum Katowic i do tego w samym środku mroźnej zimy. Zamawiam ume - czyli 6 sushi i 6 maki (39 zł) i oczywiście śliwkowe japońskie wino Ume-Shu Choya (15 zł). Dostaję najpierw kieliszek wypełniony pokruszonym lodem i małą karafkę, z której wino przelewane jest wprost na lód. Tymczasem siedząc przy barze mogę obserwować, jak dwóch kucharzy w czarnych kimonach przygotowuje sushi - najpierw dokładnie formując ryżowe kulki, potem nakładając odrobinę wasabi, wycinając równiutki pasek świeżej ryby, by w końcu nałożyć go na ryż. Potem widzimy proces formowania maki - ryż z kawałkami ogórka zawijany jest w wodorosty na specjalnej macie, by w końcu cały rulon mógł być pocięty na równe roladki.
Obserwowanie kucharza przy tej czynności to olbrzymia przyjemność - to jak obserwowanie swojego rodzaju baletu: raz ręce ugniatają ryż, raz wędrują do miseczki z wodą, potem ręczniczek, potem znowu ryż, potem woda, wasabi i wydawałoby się, że ten specyficzny taniec trwa bez końca. Do tego ta muzyka, pulsujący barwami i zostajemy zaczarowani. Gdyby nie narastający głód chciałoby się, by ten spektakl nie miał końca. Pewnie i można zwinąć sushi na kolanie i chwycić w garść i przegryzać z bułką, tylko po co? Tu przecież liczy się celebra - stąd gorąca szmatka i zajadanie sushi palcami, mocząc wprzódy w sojowym sosie. To jak w japońskim teatrze nõ - gdzie ruch aktora oparty jest na precyzyjnych regułach, a wszystkie gesty wykonywane są bardzo wolno i z należytą powagą. Widzowi pozostaje rozumiejące uczestnictwo w spektaklu - odkrywanie wszystkich znaczeń, tak długo, aż stanie się koneserem. I właśnie o to chodzi również z sushi - dlatego jestem przeciwnikiem przygotowywania tej potrawy w domu. To czy wyjdzie czy nie, nie ma znaczenia, znaczenie ma ten cały spektakl przy jego przyrządzaniu, którym akurat w Kyoto możemy się z wielką przyjemnością napawać.
Kyoto będzie z pewnością moim ulubionym miejscem na kulinarnej mapie miasta - w końcu to zdrowe jedzonko, a zapach wasabi przyciąga mnie, jak Kubusia Puchatka do miodu! Na koniec zaś stare wschodnie powiedzenie, że głupka można rozpoznać po tym, że patrzy na palec, kiedy ktoś wskazuje tym palcem księżyc. Wszystkim, a i sobie przy okazji, polecam byśmy nie zatrzymywali wzroku na kolorowych talerzach, kiedy dookoła rozciąga się tak intrygująca rzeczywistość!
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 3 / 3 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | 3 | następna | ostatnia >
31.
strona 3 / 3 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | 3 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio