strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Karcma pod strzechom
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-07-01
data aktualizacji: 2008-06-07
Zobacz także...
Góralskie restauracje mnożą się przez pączkowanie. Najpierw z Karcmy pod strzechom, stanowiącej największą turystyczną atrakcję katowickiej Ligoty, wypączkował Marysin Dwór na osiemset miejsc. Później kolejny pączek rozkwitł w Dolinie Trzech Stawów. Nazywa się Karcma pod strzechom, rozrasta się powoli i oferuje kawę, grilla i przelatujące nisko samoloty.
Odwieczne miejsce spacerowe katowiczan zaczyna tętnić życiem każdego lata. Do niedawna stała tu samotna budka z piwem i hamburgerami z mikrofalówki, a teraz namiot na namiocie: do koloru do wyboru. Piwo, kiełbaski i rzut okiem na wody toń. Jeszcze rok temu jeden z trzech stawów suchy był jak wiór i jeździły po nim buldożery. A teraz proszę: wędkarze, żaby i chaszcze. Rekreacja, że mucha nie siada. Najśmieszniej jest na najmniejszym stawie – na tym, gdzie się wolno popluskać. Przypomina on bowiem rozmiarami wannę, a mimo to narodu tam w weekend, jakby coś za darmo dawali. Jakby tak przydzielić stojącą w tym stawie wodę na jednego amatora kąpieli, to wyszłoby jakieś pół szklanki. Ale z drugiej strony jak rekreacja, to rekreacja. Wybrałem się więc na rekreacyjnego grilla, żeby popatrzeć chwilę, jak w powietrzu wariaci fruwają: instynkt człowieczy podpowiada przecież, że wszystko, co cięższe od powietrza prędzej, czy później przestanie się w nim unosić. Innymi słowy: łatwiej uwierzyć w istnienie samolotów pionowego lądowania, niż startu.
Ale wracajmy do grilla – strzeliłem sobie udziec wieprzowy i muszę powiedzieć, iż wielce był akuratny. Grillowany w plastrach smarowanych jakimś wywarem, którego skład pewnie stanowi tajemnicę miejscowego kucharza. Co tam zresztą wywar, kiedy udziec w sam raz na upalny wieczór – nawet tłuszcz wytopiony, tak że można lekko nagiąć rzeczywistość i usprawiedliwić łakomstwo przed samym sobą, nazywając go w myślach dietetycznym. Wiem, koń by się uśmiał. Tym bardziej, że po udźcu spróbowałem jeszcze oscypka z blachy z żurawiną, dwóch pieczonych ziemniaków z czosnkowym sosem i oczywiście kiszonych ogórków. Do tego piwo (6 zł) i wyobraźcie sobie, że za całość zapłaciłem 28 zł. Całkiem przyjemnie i niedrogo, jak na nasz rodzimy, miejski kurorcik.
I wszystko byłoby fajnie… gdyby jednocześnie nie waliło z głośników radio, któremu to hałasowi dawały radę jedynie samoloty. Trzeba było sobie szybko przypomnieć wszystkie powieści o lotnikach na raz, żeby się tym radiem nie denerwować. I kiedy tak patrzyłem na wzbijające się w niebo maszyny, przypomniał mi się pewien as polskiego, przedwojennego lotnictwa, Janusz Meissner, który przy okazji pisał jeszcze świetne książki. Czytało się to z wypiekami na twarzy, o tych wszystkich beczkach w powietrzu i przelatywaniu pod mostami i wykreowana rzeczywistość żyła sobie swoim romantycznym życiem, dopóki w muzeum lotnictwa nie zobaczyłem czym tak naprawdę nasz narodowy bohater latał. Takiej kupie złomu okolonej brezentowym poszyciem zawierzyć własne życie? To trzeba być naprawdę nieźle rąbniętym. Ale z drugiej strony to właśnie o to chodzi w micie o Ikarze. O świat podzielony pomiędzy tych, co chcą jak najszybciej wylądować i tych, co lecą zbyt wysoko i lądują pionowo, o czym już wspominałem. Jedni w nagrodę dostają bezpieczne, ale w sumie smutne i nudne życie, drudzy kilka minut ekstazy i szybkie zapomnienie o kupce popiołu, która po sobie zostawią. Co lepsze? Hm… gdyby to tylko było na pewno wiadomo?
Zatem lecąc na wysokościach należy pamiętać o tej reszcie ludzkości, która z wysoko zadartą głową zajada wieprzowy udziec z grilla i spokojnie sobie tyje na starość. To właśnie ona sprawia, ze jest dla kogo latać. Któż by w przeciwnym razie głowę wysoko zadzierał i zazdrościł śmiałkom? Któż by na nudnych lekcjach historii opowiadał o swojskich chłopakach, co to latali nad Anglią w te i we wte, kiedy trzeba było najbardziej. Romantyzm i wariactwo są w tym jakieś, a gdyby ich nie było, Saint - Exupery nie byłby lotnikiem i nie spotkałby nigdy Małego Księcia z bardzo małej planety, na której rosła jedna róża. Takie rzeczy zdarzają się przecież tylko lotnikom, prawda?
Wypączkowana Karcma pod strzechom znalazła się w najlepszym możliwym miejscu. Dokładnie na granicy dwóch światów. Pomiędzy niebem i ziemią, o czym warto pomyśleć zadzierając głowę wysoko. A i grill tam niczego sobie…
Karcma pod strzechom, Katowice, ul. Francuska (obok lotniska Muchowiec)
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
02.
dodano: 11:35, 01.07.2005
Osobiście przejadły mi się wszelkiego rodzaju góralskie, wiejskie chaty i karczmy, to cały czas powielanie pomysłu Chłopskiego Jadała... Miejsce może fajne ale samoloty nie są moim zdaniem najlepszym kompanem do biesiadowania i na pewno nie wprowadzają fajnego sielskiego klimatu, którego tak bardzo się szuka po pracy.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio