Folwark

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2006-06-30

 



Zobacz także...

O tyskiej restauracji Folwark trudno powiedzieć cokolwiek. Oczywiście niewiele ma wspólnego ze słynnym Orwellowskim „Folwarkiem zwierzęcym”, no chyba że za element wspólny uznamy zjedzony przeze mnie fragment świni, czyli, było nie było, jednej z bohaterek powieści. Samo wnętrze, jak większość przybytków tego typu, zostało upstrzone bibelotami i innymi rupieciami w sposób budzący podziw.

Czasem mam wrażenie, że tych kilkanaście śląskich restauracji wyposażonych w podobnym klimacie skutecznie wyczyściło wszelakie strychy i babcine szuflady od kredensu – trudno bowiem uwierzyć, że my, czyli ludzkość, byliśmy w stanie tyle tym szpargałów naprodukować.
No cóż… bibeloty mają tę zaletę, iż przyjemnie się pośród nich siedzi. Może z powodu wiecznej i wywiedzionej z dzieciństwa tęsknoty za frajdą w przeszukiwaniu szuflad u babci. Niczym piraci plądrowaliśmy zakamarki skrywające stare zapalniczki, świeczki, naszyjniki i puste naboje do syfonu. Teraz, niestety, nie ma już takich szuflad, z wyjątkiem tej jednej, którą pielęgnuję w kuchni na chwałę dawnych czasów. Czynię to tak skutecznie, że sam już nie wiem co skrywa, ale przecież właśnie o to wciąż nowe odkrywanie chodzi.

Dokładnie tak samo ma się rzecz z kuchnią, w której wciąż odkrywamy na nowo smaki i ich połączenia, mimo iż wszystko wskazuje na to, że człowiek nie powinien w tej materii niczego nowego wymyślić. I właściwie nie wymyśla, tylko znienacka modyfikuje, poszukując przyjemności podniebienia i korzyści majątkowej pozostawionej przez zadowolonego klienta. Tak właśnie się stało w Folwarku, kiedym zobaczył i potem skonsumował coś, co nazywa się tutaj specjalność szefa (28 zł). Wyobraźcie tylko sobie talerz, a na nim mięsną kulę przypominająca armatnią, lub co najmniej tę u nogi bandziora w pasiastym wdzianku na disnejowskich kreskówkach. Kula oblana jest sowicie kremowym sosem serowym. Kiedy zaś kulę udaje się rozkroić – szkoda, że nie podają do tej czynności tasaka – wypływa z niej żółto serowa masa z suszonymi śliwkami. Sama zaś kula uczyniona została ze schabu i polędwicy i po jej zjedzeniu czujemy się, jak obżarty bohater „Folwarku” Orwella, który ledwo się może ruszyć znad koryta.

Do tego obowiązkowo piwo (0.5 L za 4) – duże na duży upał i sałatka grecka (13 zł), nie po to żeby dojeść, bo już nie ma gdzie zmieścić, ale po to, żeby wyglądało kulturalnie i nikt nam nie powiedział, że wyrwaliśmy się z buszu. Sałatka bowiem robi nam dobrze wizerunkowo – idziemy tym samym z duchem czasów, jesteśmy w wersji „light” i nikt nam nie może zarzucić, że nie odżywiamy się zdrowo. Zatem sałatka powzięta dla szpanu jedynie, nie ostała się do końca, bo najpierw zacząłem ją leniwie dziubać, potem coraz chyżej, aż w końcu zniknęła w mojej przepastności tylko dla tego, że była wyśmienita i nie mogłem się opanować.

Powiem uczciwie i szczerze, jak na spowiedzi: restauracja Folwark to nic specjalnego – wystrój jak wszędzie, pomysł taki sobie, nic, czym człowiek by się zachwycił. Z wyjątkiem jednej rzeczy: otóż gotują wyśmienicie i chce im się wymyślać i zaskakiwać klienta. Ot tak, po prostu tym, co zawsze działa: dobrą kuchnią!

Właśnie zajrzałem do własnej recenzji z tyskiego „Folwarku” opublikowanej w gazecie trzy lata temu. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że wówczas również napisałem o bibelotach, niczym skarbach z babcinej szuflady. To nie może być przypadek – w tym po prostu coś musi być! Zresztą przekonajcie się sami!

Restauracja "Folwark", Tychy, ul. Sienkiewicza 15

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Maciek zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:03, 03.07.2006


Czasami tam jadam, robią tam dorbą pizze :)

02.

~Fletcher Christian zgłoś naruszenie zasad

dodano: 19:33, 03.07.2006


...taaak, w tym musi coś być! Zresztą - wszak w starych szufladach ten sam wieje wiatr, co na starych przeciąga się strychach. I ten sam to podmuch, co spokojnych zazwyczaj chłopaków wygania na szerokie, pełne morze szepcząc im do uszu jedno słowo, by po chwili głośniej je wyszumieć, aż wreszcie dudni ono w głowie krzykiem bosmańskim: Tortuga!
...taaak, w tym musi coś być! Zresztą - wystarczy zadać sobie proste pytanie, i szybko samemu sobie na nie odpowiedzieć. A brzmi ono: kiedy ostatnio byłeś na Totrudze?...
...taaak, w tym musi coś być...

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



katalog lokali

Dom Sushi

Oryginalny kaiten sushi - bar z pływającymi łódeczkami! Usytuowany na pięknym Starym Mieście w Toruniu. Prócz wyśmienitego sushi..

czytaj dalej


nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio