C’est si bon

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2005-10-07

data aktualizacji: 2008-06-07

 



Zobacz także...

C'est si bon, de partir n'im porte ou – zaśpiewała kiedyś pięknie Eartha Kitt, dając światu do zrozumienia, że jedną z ważniejszych spraw w życiu jest uczucie „jak mi dobrze!”. No i właśnie biorąc powyższe radosne wzdychanie za drogowskaz, postanowiłem sprawdzić, czy w C’est si bon po kilku latach od powstania tej restauracji, można sobie zrobić dobrze. Skoro zaś śląski biznes uznaje, że jest to jedna z najlepszych katowickich restauracji, najwyższy czas na konfrontację. Z lokalami takimi bowiem bywa i tak, że po hucznym powstaniu kręcą się siłą rozpędu, licząc na zdobyty na początku swej działalności zachwyt klienteli. Na szczęście w C’est si bon wciąż jest dobrze. Nawet bardzo dobrze!

Nierówne mury, trochę kutych poręczy, butelki na regałach, wiechcie na ścianach – wszystko to w miarę zgrabnie udaje południe Francji, bo przecież mamy tutaj do czynienia z restauracją prowansalską. Jedno tylko zmroziło mi krew w żyłach i apeluję tutaj do twórców restauracji o natychmiastowe naprawienie tego niewybaczalnego błędu. Otóż w prowansalskiej C’est si bon nie uświadczysz prowansalskiego wina! Wprawdzie to rzadkość na polskim rynku, skoro w sprzedaży hipermarketowej od czasu do czasu pojawia się jedynie Coteaux de Provance i to zazwyczaj różowe, ale od czego składy wina i dystrybutorzy?

Karta dań nie składa się z niezliczonej ilości stron, ale i tak jej zawartość powoduje u takiego łasucha jak ja nagły przypływ życiowej energii. Wybieram smażone na czosnku żołądki gęsie ułożone na mieszance sałat (18 zł) i roladki drobiowe z winniczkami w sosie oliwkowym (44 zł). Brzmi akuratnie. Na poczekanie zaś postanawiam spróbować Chateneuf du Pape (100 ml za 16 zł) – przyjemne, aksamitne ale bez jakichś specjalnych fajerwerków. Prawdę powiedziawszy, w tej cenie spodziewałem się czegoś dużo lepszego. Ale oto wjeżdżają żołądki gęsie pokrojone w równe kostki i rozrzucone na sałacie zatopionej w sosie vinegrette. Lekko czosnkowe, ale bez przesady i chciałoby się rzec - puszyste. Ale najważniejsze, jak na francuska kuchnię przystało, jest oczywiście połączenie smaków – gęsie żołądki w vinegrette – musicie kiedyś koniecznie spróbować. Co więcej, prawdziwy smakowy melanż miał dopiero nadejść: byłem ciekawy tego połączenia drobiu i ślimaków. I nie zawiodłem się – drobiowa rolada z winniczkowym (pokrojone na małe kawałki) farszem przyozdobiona pęczkiem kiełków i rozłożona na smażonych brokułach, a wszystko prawie pływające w oliwkowym sosie o pomarańczowej barwie.

No to zaszalałem! Rachunek nie był katastrofalny, ale ta restauracja rzeczywiście do tanich nie należy. Z drugiej zaś strony, czemu nie miałaby być droga? W końcu gotują naprawdę świetnie. Podoba mi się też w C’est si bon, że kucharz zawsze komponuje indywidualnie dodatki do głównych dań. Na moje specjalne życzenie, żeby nie było ziemniaków pod żadną postacią obszedł mnie sprytnie, bo na talerzu dostałem cieniutkie na milimetr skrawki czegoś chrupiącego. Niewiele tego było, więc szybko schrupałem i dopiero po przełknięciu zorientowałem się , że to przecież też ziemniaki. Ale co tu marudzić, skoro takie dobre?

Peter Mayle ze swoją miłością do Prowansji pewnie byłby równie kontent – w końcu to przepiękna kraina pełna niewyjaśnionych tajemnic. Jak i cała Francja, ze swoimi 666. taflami szkła składającymi się na szklaną piramidę przed Luwrem. Wiemy, że to tylko wymysł Dana Browna, ale przecież jaki soczysty. Nie wszystko jednak da się wymyślić: chociażby trzynastego w piątek, który całemu światu przynosi pecha za sprawą nieszczęścia, które tego dnia właśnie dotknęło wielkiego Jakuba z Molay. No cóż, Galia – powiedziałby Asterix i jak zwykle miałby rację. Ale czyż nam na tym wortalu nie bliższa jest postać Obelixa, który gdyby miał coś dobrego do zjedzenia, to by to zjadł? W końcu myślmy logicznie – jak nas sam poucza w przygodach z Kleopatrą. No właśnie, skoro mogłem pójść do C’est si bon, skoro mogłem rąbnąć tam roladkę z winniczkami i gęsie żołądki, to rąbnąłem. Myślmy w końcu logicznie!

Restauracja prowansalska "C`est si bon", Katowice, ul. Ligonia 4

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Tomasz zgłoś naruszenie zasad

dodano: 10:18, 07.10.2005


Restauracja może jest na wysokim poziomie, ale dla mnie nazwa nie do przyjęcia. Żyjemy w Polsce i wszelkie obcojęzyczne nazwy, które nawet nie sposób wymówić, po prostu mnie denerwują. Na pewno usłyszę uwagę, że się czepiam i zarazem źle świadczy o mnie jeżeli tak prostych słów nie potrafię wymówić ale francuski do życia nie jest mi potrzebny. Proszę się mną nie przejmować to była tylko taka moja skromna uwaga. Pozdrawiam.

02.

~Piotr zgłoś naruszenie zasad

dodano: 10:24, 07.10.2005


to tylko tak wygląda, a czyta się prościuteńko: se si bą. A francuska piętkna języka jest!

03.

~andre zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:03, 07.10.2005


Obelix myślę, że nie najadłby się w tej knajpie skromna roladka z winniczkami, gęsie żołądki podrażniłaby tylko jego apetyt tak jak i mój :) Nie znam autora w jakiej wadze występuje ale moja zdecydowanie czymś tak skromnym by się nie zadowoliła:) A naszego bohatera odważnego Gala tym bardziej. Obelixa zdecydowanie dziczyzna dużo dziczyzny! by zadowoliło.

04.

~Ela zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:24, 07.10.2005


A już myślałam , że kolejna eksluzywna restauracja popełniła gdzieś błąd szkoda, że ta wykwintna restauracja nie miała wpadki tak jak restauracja Labirynt. Recenzja byłaby o wiele pikantniejsza:)

05.

~Comp zgłoś naruszenie zasad

dodano: 13:39, 07.10.2005


Ela po co ciągle szukać dziury w całym! Szkoda życia!:) A żeby nie było tak smutno to opowiem krótki dowcip, który zarazem może będzie dobrym rozpoczęciem weekendu:) w końcu mamy piątkowe popołudnie!
Przychodzi facet do seksuologa.
Ten go pyta: - Kiedy miał pan ostatnio stosunek ?
- Oj panie doktorze tak dawno, że nie pamiętam. Zadzwonię do żony, może
ona wie.
Wykręca numer i mówi: - Zosia, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks?
- A kto mówi ? ......:)

06.

~Tomasz zgłoś naruszenie zasad

dodano: 13:43, 07.10.2005


Faktycznie łatwe do wypowiedzenia. Ale nie zmienia to faktu, że wielu przesadza z obcojęzycznymi nazwami. W końcu Polacy nie gęsi...

07.

~Grażka zgłoś naruszenie zasad

dodano: 21:32, 11.10.2005


restauracja doskonała- bo proszę sobie wyobrazić imprezę na 40 osób , którą zaszczyca obecnością 70 gąb do wykarmienia .......I ONI DALI SOBIE RADĘ Z TĄ GAWIEDZIĄ, pełen profesjonalizm. tylko ich chwalić.

08.

~Elvis zgłoś naruszenie zasad

dodano: 09:21, 05.08.2006


tam muszą być niebiańsko pyszne dania wkońcu szefem kuchni jest mój dobry znajomy Irek Skrzat z którym miałem przyjemność prracowac w rest.Bourbon gdzie zawsze zaspakajaliśmy podniebienia naszych gości więc Irak i u was musi być najleprzy.Łysy zawsze daje rade :o))))))))

09.

~magda zgłoś naruszenie zasad

dodano: 16:14, 12.10.2006


lubię dobrze zjeść, więc ostatnio wybraliśmy się z narzeczonym do tej knajpki, jak zawsze tam miło wracaliśmy to tak tym razem bardzo sie zawiodłam! po pierwsze nie było dwoch pozycji które mnie interesowały (jeszce da się przeżyć),pieczywo (bagietka) wczorajsze- nie dało sie tego pogryżć, uratowały ich bułeczki,sałatkę nicejską dostałam ze zdechłych warzyw(!!!) do tego rozgotowane. a danie głóne? polędwiczki wieprzowe w sosie d'join- jakie to było niesmaczne!!!! przeżyliśmy szok, moj luby tak samo rozczarowany... wiem, że tam już obiadu nie zjemy!

10.

~Znawca  (IP: 194.9.52.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 22:18, 22.12.2008


magda- z jakiej knajpy jestes? moze jeszcze powiesz ze woda byla za wodnista ??

to knajpka nie dla biznesmenow co sa w garniakach,komora w rece i siedza w pubo/knajpie chata i jedza obiad za 12zl.
to jest jedzenie dla bardziej zamoznych,nie ma co sie oszukiwac...jakbys sie chcial najesc to ze 2-3porcje musisz zamowic...jadlem 2 razy,z racji iz jestem kucharzem z zawodu jedyne co jest zle to to ze te pieczywo faktycznie jest stare..... 1-2dniowe
jak chcesz sie najesc to zapraszam na stawowej jest chyba jedzenie na wage...za 20zl sie najesz

tomasz- 8latek jak uslyszy raz nazwe to ja zapamieta,jesli ty nie potrafisz to szczerze wspolczuje


Pozdrawiam

11.

kr  (napisanych komentarzy: 1) zgłoś naruszenie zasad

dodano: 16:06, 21.09.2009


W "C`est si bon" miałam okazję zjeść kolację w ostatnią sobotę. Opinia moja jak i narzeczonego jest zdecydowanie negatywna. Nie chodzi bynajmniej o jedzenie (choć za TAKĄ cenę spodziewaliśmy się czegoś znaczniebardziej ekskluzywnego, zamówiliśmy dwa różne dania natomiast dostaliśmy coś prawie identycznego, te same dodatki, te same warzywa, te same smażone ziemniaki, jedyna różnica to smak sosu). Bardziej jednak zniechęciła nas postawa kelnera, który na zakończenie posiłku jakby zapomniał, że trzeba nam wydać resztę. Dopiero na stanowcze upomnienie się z mojej strony kelner jakby zdziwiony zapytał "... a tam była reszta...?", po czym ostentacyjnie poszukiwał drobnych żeby nam ją wydać. Jako przestrogę radzę BARDZO dobrze wypytać się o cenę zamawianej (rekomendowanej) potrawy, a już bezapelacyjnie domagać się podania ceny wina ewentualnie skorzystać z karty win. W przeciwnym razie kelner poda najdroższe jakie ma (my za "na dnie" czerwonego wina zapłaciliśmy 24 zł./lampkę, popełniliśmy bowiem błąd i pozostawilismy wybór kelnerowi). Dodam, że to już drugi (i jestem pewna ostatni) raz dałam się "naciągnąć" w tej właśnie restauracji. Poprzednio organizowałam tam małe przyjęcie przed którym ustaliłam z właścicielką co podawać i jakie wina serwować. Przy rachunku okazało sie, że to co zostało nam podane trzykrotnie przekraczało ustalony limit na trunki. Czterocyfrowy rachunek przyprawił mnie o lekkie palpitacje serca, ale po fakcie trudno zrobić cokolwiek. Dobra mina do złej gry i karta kredytowa do ręki. Radzę zatem bardzo uważać jeśli ktoś zdecyduje się na wizytę w "C`est si bon". Wystrój wnętrza jest rzeczywiście ujmujący, choć mnie nie przekonuje restauracja p u s t a (dosłownie) w weekendowy wieczór. Znaczniej przyjemniej jest, kiedy w restauracji jest jeszcze ktoś, słychać delikatny gwar rozmów, ruch kelnerów itd... Ale to już oczywiście kwestia gustu.

12.

~Wojtek  (IP: 84.10.79.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 22:46, 26.09.2009


W restauracji bylem ostatnio z narzeczona muszę przyznać iz po przeczytaniu opinii spodziewałem się nie wiadomo czego odnośnie rachunku - zostałem bardzo mile zaskoczony. Po pierwsze jedzenie było pyszne, obsługa genialna - nie wiem jak może nie odpowiadać komuś obsługa profesjonalizm w 100%. Napewno tam nie raz wrócimy z narzeczoną a jeżeli chodzi o ceny owszem może gdzieś można zjeść taniej (np. w fastfoodach) oczywiście polecam wszystkim osoba które mogą narzekać na restauracje c'est si bon.
Nie rozumiem jak może komuś przeszkadzać że w restauracje jest kameralnie i nie za dużo innych gości - chcesz mieć gwar idź na dworzec - poprostu nie mogę jak czytam co niektóre opinie.
Jadaliśmy już w różnych restauracjach i tą restauracje możemy spokojnie polecać każdemu kto chce dobrze zjeść w kameralnej atmosferze - ceny rzecz ma się od zasobności portfela nie są z kosmosu adekwatne do potraw.
Podsumowując gratulacje dla szefa kuchni jedzenie pyszne obsługa rewelacyjna jednym słowem finezja w śród restauracji. Jak to narzeczona określiła jeszcze się nie narodził ten kto by wszystkim dogodził, MY napewno wrócimy.

13.

~Gosc  (IP: 94.254.201.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 17:16, 05.10.2009


Chcialbym opisac swoje wrazenia z wieczoru spedzonego w tejze restauracji ale w pierwszej kolejnosci mam male wyjasnienie do kr(wpis pod Wojtkiem)- jezeli polozysz banknot placac rachunek i powiesz "dziekuje" oznacza to ze reszty nie oczekujesz(mniemam ze tak bylo)wiec nie dziw sie ze kelner nie wydal tejze reszty.To tak na przyszlosc...Moje wrazenia sa jak najbardziej pozytywne.Kuchnia znakomita(brawo kucharze).Dania podane elegancko,smakowicie wygladajace(tak tez smakuja).Obsluga profesjonalna nie "wchodzaca" w 4 liter,dyskretna i znajaca swoj fa***ezeli ktos twierdzi inaczej to najprawdopodobniej nie zna sie na ich pracy.Dobry kelner pozna dobrego klienta....Drogo ale w takich knajpach to norma.Ogolnie ocena-na 6.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio